Umiłowany syn

Po lekturze trylogii Tomasza Manna „Józef i jego bracia” wiemy niemal wszystko o ukochanym synu Jakuba. Wiemy, jak wyglądał, jak śmiało rozmawiał z możnymi tego świata, ileż miał w sobie roztropności, jak mądrze kierował państwem.
Czyta się kilka minut

Wiemy, że był piękny. Zapewne Mann powoływał się na autorytet midraszy talmudycznych. Z nich się dowiadujemy, że „przypominał różę w rozkwicie. Był jak mleko i krew”. Ojciec go kochał najbardziej: „A Izrael miłował Józefa ponad wszystkie syny swe...” (37, 3), co budziło zazdrość i niechęć braci. W otwierających ten rozdział słowach dowiadujemy się, że z bracią swoją pasł trzody. Rzecz na pierwszy rzut oka wydaje się oczywista: pasł owce, ale Tora nie dopowiada, czego był on pasterzem. Być może był on pasterzem swoich braci, co potwierdzają dodatkowe wyjaśnienia: ojciec dał mu wielobarwną tunikę, znak to przecież niemal królewskiego wyróżnienia oraz symbol roli jaką ojciec chciał mu w przyszłości powierzyć. To on miał zapewne przejąć władzę po Jakubie.

Dwa razy zostanie ze strojów wywyższenia odarty i świecić będzie nagością: raz, gdy bracia wepchnęli go do studni, drugi raz, gdy znalazł się w więzieniu egipskim. Jest jeszcze jedna niemiła wiadomość: „odnosił Józef sławę ich złą do ojca ich” (37, 2). Nie wiemy, czy owe donosy były prawdziwe, a może miały zniesławić braci, by samemu się wywyższyć w oczach sędziwego Jakuba. Wiemy z dalszych losów Józefa, że sam był ofiarą nieprawdziwych słów. To żona Putyfara kłamstwem popchnęła go na lata do dołu. Dziwny jest też powód wywyższenia Józefa: bo się urodził w starości. Zapewne uczynił go takim potężnym, co Mann podkreśla, że był pierworodnym Racheli, i w nim widział jej blask i urodę. Nie ma nic, co by od razu wskazywało na jego wyśmienite talenty, mądrość czy sprawiedliwość. Ojciec wychowywał syna na księcia i czynił to z godnym pożałowania skutkiem.

Zamiast dbać o pokój w domu i w miarę po równo rozdzielać łaski pośród synów, faworyzował jednego, młodszego od innych. To musiało budzić niesmak. Sam Jakub sprowadzał na swoją głowę nieszczęście, prowokując coś gorszego niż tylko wrogość między braćmi. Rozumiem, że mógł budzić niechęć Reuben, który przespał się z nałożnicą ojca. Mógł Jakub nie szanować Lewiego i Simeona za gwałtowność i okrucieństwo. Ale czy inni bracia nie zasłużyli sobie w oczach ojca na więcej uwagi i szacunku? Tym gorzej to brzmi, gdy pamiętamy o bratobójstwie panującym w świecie. Wszak w najbliższej rodzinie, pośród potomków Ezawa narodzili się najwięksi, uchodzący za wiecznego wroga Izraela Amelekici. Stary ojciec brnął w stare koleiny i rozbudzał kolejną wojnę domową.

Jeśli za coś mamy cenić Józefa, to za dar snów. Nie wiemy, skąd owe sny pochodziły. Nie wiemy, czy dobrze je pojmował. Z pewnością bardzo źle je przyjęli bracia. Zastanawia jednak, co innego: dlaczego opowiedział owe sny braciom? Czy chciał, jak dziecko, podzielić się ciekawą wiadomością? A może chciał im pokazać, że to on został wybrany? Jest w zachowaniu Józefa niesympatyczny rys arogancji, czy nawet pychy. Nie sposób go za to lubić, ba: nawet ojciec, słysząc drugi sen o swojej potędze, staje po stronie braci. Zobaczył ich nienawiść i musiał się tym mocno zafrasować: „a ojciec pilnie uważał tę rzecz” (37, 11).

Nieszczęście wisiało na włosku i prowokowali je stary Izrael oraz nieznośny Józef.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2014