Uczony i żołnierz

20 maja zmarł w Canberze w wieku 89 lat Jerzy Benedykt Zubrzycki, znany polski socjolog.
Czyta się kilka minut

Zanim znalazł się w słynnej London School of Economics, gdzie wykładali m.in. Karl Popper i Friedrich Hayek, a uczyli się zarówno John i Robert Kennedy, jak i David Rockefeller, zanim napisał doktorat u samego Floriana Znanieckiego - była wojna. Podczas kampanii wrześniowej Zubrzycki, świeżo upieczony absolwent Oficerskiej Szkoły Kawalerii w Grudziądzu i działacz "Odrodzenia", ruchu katolickiego inspirowanego myślą Jacques’a Maritaine’a, dostał się do niewoli niemieckiej. W ucieczce pomogła mu wtedy rodzina żydowskich sklepikarzy, która sama być może nie przetrwała Zagłady. Wkrótce potem wędrował już przez Tatry jako kurier Związku Walki Zbrojnej do wolnej jeszcze Francji, by złożyć raport o terrorze panującym w okupowanej Polsce. Gdy Francja upadła, znalazł się w Londynie - najpierw w Polskiej Brygadzie Spadochronowej, a potem w Szwadronie do Zadań Specjalnych stanowiącym część brytyjskiej Special Operations Executive. Był jednym z "cichociemnych" - nigdy nie zrzucono go do okupowanej Polski, ale koordynował akcje. W 1944 r. współorganizował loty zaopatrzeniowe nad powstańczą Warszawę.

Wkrótce stało się jasne, że do powojennej, komunistycznej Polski nie będzie mógł wrócić. Decydując się na emigrację, wybrał socjologię. Pisał o polskich emigrantach w Wielkiej Brytanii, o dynamice populacyjnej i strukturze społeczeństwa polskiego... W 1955 r. znalazł się wraz z żoną w Australii. Miał podjąć pracę w Australijskim Uniwersytecie Narodowym w Canberze. A wkrótce potem doradzać kolejnym australijskim rządom. Wypracowywał dla nich - nowatorską w latach 70. - koncepcję wielokulturowości, która, opierając się na równości szans, społecznej integracji, ale jednocześnie na poszanowaniu dla różnic, miała być czymś diametralnie różnym od asymilacji. Ciekawe, w jakim stopniu w tych badaniach pomocne mu były wspomnienia z Polski, którą zdążył jeszcze zapamiętać jako wieloetniczną mozaikę - równie ciekawą, co trudną.

Korzystałam ze wspomnienia prof. Jana Pakulskiego z Uniwersytetu Tasmanii.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 24/2009