Uber częściowo poskromiony

Nowelizacja prawa transportowego (tzw. Lex Uber) salomonowo godzi interesy lobby taksówkarzy i parataksówkarzy.
Czyta się kilka minut

Sedna problemu „uberyzacji” polskiej pracy jednak nie dotyka. Kalifornijska firma zawojowała spory kawałek rynku przewozów stosując model biznesowy typu „cwany gapa”. „My jesteśmy taksówkarzami? Skądże znowu. My tylko kojarzymy ze sobą ludzi jadących w tym samym kierunku”. Taksówkarze protestowali – widzieli bowiem desant na rynek, w którym orężem były niższe ceny do pary z unikaniem kosztów, jakie musi ponieść licencjonowany przewoźnik. Uber odpowiadał, że liczy się tylko „dobro klienta”. Chodzą słuchy, że za Kalifornijczykami lobbowała amerykańska dyplomacja.

Ostateczny kształt nowego prawa jest kompromisem. Taksówkarze wywalczyli, że kierowcy Ubera (i innych firm działających na podobnej zasadzie) muszą mieć licencje. Uber dostał z kolei gwarancję, że będzie o nią łatwiej niż dotychczas. Zniesione zostaną testy ze znajomości topografii miasta, a aplikacja będzie mogła zastąpić taksometr. Ważna jest też zapowiedź przejęcia przez Ubera odpowiedzialności za ewentualne szkody. Dotąd koncerny „kojarzące ludzi” mogły łatwo je przerzucać na bezbronnych kierowców.

Nowa ustawa unika jednak wejścia w samo sedno zmian w relacjach na rynku usług. Nie mówi, co zrobić, by Uberowi (i innym) trudniej było wyzyskiwać swoich pracowników. To różni nas od krajów anglosaskich. Tam doszło niedawno do dużych protestów samych kierowców pod hasłem „Uber is driving us to poverty” („Uber wiezie nas do biedy”). ©℗

Czytaj także: Rafał Woś: Niech się Uber podzieli

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2019