Reklama

Tylko kolor

Tylko kolor

07.11.2016
Czyta się kilka minut
Ogarnia mnie przerażenie, gdy muszę zostać w dużym mieście we Wszystkich Świętych.

​To pewnie dowód na nieuleczalną prowincjonalność, ale nie mogę zrozumieć cmentarzy, które ciągną się kilometrami. Ani odciętych, wyłączonych z ruchu całych kwartałów miasta. Trawników i jezdni zamienionych na parkingi. Palet pełnych kwiatów, ciężarówek zniczy, kontenerów wstążeczek z życzeniami wiecznego odpoczywania. W dużym mieście przygotowanie wycieczki: dom-cmentarz-cmentarz-dom przypomina planowanie wyprawy w Himalaje. Internet, mapa. A gdzie są biletomaty? Czy aby czynne? Trzeba mieć drobne czy akceptują kartę? Ile to przystanków? Tramwaj ma numer? A jaki? Tu nie wystarczy po prostu chęć odwiedzenia grobów. Tu trzeba być strategiem na miarę Scypiona Afrykańskiego.
Potem setki, setki metrów w drobnym deszczu, w mdłym zapachu wosku i przywiędłych chryzantem. Wśród ludzi, którzy idą tam albo już wracają. Pośpieszne kroki, dotykanie się w wąskich alejkach. Takie święto...

4560

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]