Tusk sprzedaje akcyzę

W 1993 r. rząd Hanny Suchockiej obniżył o 9 proc. renty i emerytury, by nie dopuścić do gigantycznej dziury budżetowej. Parę miesięcy później ugrupowania postsolidarnościowe zostały w wyborach parlamentarnych zmiecione ze sceny politycznej - w znacznej mierze z tego właśnie powodu.
Czyta się kilka minut

W przyszłym roku grozi nam podobna dziura budżetowa, jednak podczas czwartkowej rozmowy z prezydentem Donald Tusk nawet nie wspomniał o ograniczeniu emerytur, rent i innych świadczeń społecznych. A to właśnie one powodują, że państwo co roku musi się zapożyczać, by pokryć wydatki wyższe od wpływów. Polskie emerytury są - w stosunku do pensji - jednymi z najwyższych w świecie.

Premier z prezydentem o tym nie rozmawiał, bo nie ma ochoty przegrać wyborów prezydenckich, samorządowych, a za dwa lata parlamentarnych. Trudno mu czynić zarzuty z braku politycznej odwagi, gdy jej nadmiar mógłby doprowadzić do zwycięstwa populizmu w wyborach i kolejnego rozdawnictwa pieniędzy pożyczanych na rachunek naszych dzieci i wnuków.

Można jednak mieć pretensje o to, że rozpętał niepotrzebną awanturę o pieniądze z zysku NBP, które miałyby wesprzeć przyszłoroczny budżet. Niepotrzebną, bo jeśli taki zysk będzie, to zgodnie z prawem wpłynie do państwowej kasy, a nacisk w tej sprawie na NBP ociera się o naruszenie jego niezależności.

Po co więc cała afera? Zapewne po to, by łatwiej sprzedać społeczeństwu tak niepopularne kroki jak podwyższenie akcyzy i przyspieszenie prywatyzacji. Będzie można powiedzieć: "chcieliśmy to załatwić inaczej, ale związany z Kaczyńskimi prezes NBP się nie zgodził".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2009