Trzęsienie ziemi i rasizm

„To dobra okazja, żeby poszkodowanych w trzęsieniu ziemi umieścić w hotelach, a do namiotów przenieść emigrantów” – napisał na portalu społecznościowym ksiądz Cesare Donati, proboszcz w Boissano (Lombardia), kilka godzin po tragicznym trzęsieniu ziemi.
Czyta się kilka minut
Fot. Claudio Morelli/Emblema/REPORTER / Miasto L'Aquila po trzęsieniu ziemi /
Fot. Claudio Morelli/Emblema/REPORTER / Miasto L'Aquila po trzęsieniu ziemi /

Jego wpis wyzwolił falę rasistowskich komentarzy a pomysł szybko podchwycili nacjonalistyczni politycy, m.in. Matteo Salvini, lider Ligi Północnej. 

Sam ksiądz Donati jest postacią o tyleż znaną, co kontrowersyjną – pięć lat temu media żyły jego romansem z kobietą, wspólnie z którą kupił i prowadził bar (nie rzucając kapłaństwa) w Albenga, swojej poprzedniej parafii. Po odejściu od kobiety został przeniesiony do nowej parafii w Boissano, gdzie przed dwoma laty popadł konflikt z częścią parafian, jako że powrócił do zaniechanego przez poprzednika zwyczaju uruchamiania dzwonów kościelnych każdego dnia o siódmej rano.

Oczywiście w mediach pojawiły się też głosy krytykujące kontrowersyjnego proboszcza, wśród których wyróżniały się komentarze osób bezpośrednio dotkniętych katastrofą. Podkreślają one, że wszystkie hotele w najbliższej okolicy udostępniły bezpłatnie pokoje dla poszkodowanych w trzęsieniu ziemi, bez względu na narodowość i kolor skóry. Wiele osób pisze, że woli mieszkać pod namiotami na otwartej przestrzeni, bo wciąż odczuwają strach przed nocowaniem w budynku. Zresztą liczba ewakuowanych jest tak duża, że tymczasowe miasteczka namiotowe są koniecznością, zwłaszcza że ludzie chcą być w pobliżu swoich zniszczonych domów.

Media cytują m.in. wpis Francesca Spady z Amatrice: „Mój dom nie nadaje się do użytku. To nie był mój jedyny dom, więc mam gdzie się podziać. Ale daję słowo, że żaden z mieszkańców Amatrice nie powie, żeby wyrzucać imigrantów z hoteli i robić miejsce dla ewakuowanych. Po pierwsze, dlatego że ludzie, którzy przeżyli dramat, bardzo dobrze wiedzą, co znaczy solidarność. Szczególnie, jeśli przeżyli dzięki pomocy innych. A kto ucieka przed wojną, odczuwa to samo. Po drugie, dlatego że w Amatrice gościliśmy grupę osób ubiegających się o azyl i bardzo ich lubiliśmy. Tak, tak – można traktować imigrantów jako część wspólnoty! I jeszcze dlatego, że również oni przyszli tamtej nocy pomagać, i dlatego, że również wielu z nich było pod gruzami. Tak więc takie same słowa podziękowania dla wszystkich i taka sama otwartość dla każdego, kto jej potrzebuje, bez podziałów na swoich i obcych”.

Jak podają włoskie media, do prac porządkowych w zniszczonych miejscowościach zgłosiło się wielu imigrantów. Przyjeżdżają z własnej inicjatywy, z różnych części Włoch, wyjaśniając, że chcą w ten sposób odwdzięczyć się Włochom za ich pomoc i gościnność. Szacuje się, że we Włoszech mieszka ok. 5 mln imigrantów, co stanowi nieco ponad 8 proc. wszystkich mieszkańców kraju. Największym problemem stają się jednak uchodźcy i imigranci – głównie z krajów afrykańskich – przeprawiający się przez Morze Śródziemne na łódkach. W 2014 roku przybyło ich 170 tys. (w porównaniu do roku 2013 wzrost blisko o 300 procent), w 2015 roku było ich 153 tys. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”