Trudeau jak Kanada

Ostatni sukces „przepowiedział” mu sam prezydent USA Richard Nixon, gdy – podejmowany w latach 70. XX wieku przez ówczesnego premiera Pierre’a Trudeau – wzniósł toast, aby kiedyś Kanadą rządził także syn gospodarza.
Czyta się kilka minut
Marcin Żyła / / Fot. Grażyna Makara
Marcin Żyła / / Fot. Grażyna Makara

I tak się właśnie stało: 42-letni dziś Justin Trudeau, szef zwycięskiej partii liberalnej, powołał gabinet, którego skład, jak mówi sam premier, „przypomina całą Kanadę”. Ministrami zostali m.in. rdzenni mieszkańcy kraju (tzw. First Nations), członkowie mniejszości etnicznych, a także po równo: kobiety i mężczyźni. „Bo jest 2015 rok”, znana odpowiedź Trudeau na pytanie o sens parytetu płci, weszła już do słownika polityków. Nowy minister obrony będzie nosić turban – jest sikhem, urodził się w Indiach, do Kanady trafił z rodziną jako 5-latek, aby tu wybrać karierę zawodowego wojskowego.
Do zmiany władzy – po dziewięciu latach rządów konserwatystów – w tym drugim co do wielkości państwie świata przyczyniło się nie tylko zaangażowanie Trudeau juniora w „tradycyjne” kanadyjskie tematy (np. równość społeczna i równowaga między potrzebami przemysłu wydobywczego a ochroną środowiska), ale też obietnice: obniżenia podatków klasie średniej, podwojenia inwestycji w infrastrukturę, bardziej zdecydowanej niż dotąd walki ze skutkami ocieplenia klimatu. Tylko sukces w tych kwestiach może sprawić, że po wyborczej wiktorii liberałów znana sprzed czterech dekad „Trudeaumania” powróci do Kanady na dłużej. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2015