Tragedia z facetami, tak ogólnie

Pociąg do Olsztyna, miejsca stolikowe. Przede mną dwie kiele trzydziestki. „Ja to ci powiem, że z facetami jest tak ogólnie tragedia”. „Wiem”. „Dobrze, że Bartka złapałaś na oazie. Katolik formacyjny tak ogólnie, wiadomo, będą dzieci, rodzina…”. „Wiem”. „…no chyba, że pójdzie na księdza”.
Czyta się kilka minut
Eliza Kącka // Fot. Grażyna Makara
Eliza Kącka // Fot. Grażyna Makara

Łazienki, odwilż i mrok w południe, ale krążymy. Przed nami dwie rodziny z maluchami w papierowych koronach. Orszakowi. Matka Pierwsza: „Ja sobie Trzech Króli bez pochodu nie wyobrażam”. Matka Druga: „Tak, my przecież aż z Żyrardowa jedziemy!”. Gość w koronie: „Normalnie się popłakałem: kolesie z Warszawy w metrze w koronach. Z dzieciorami. Aż prawie podszedłem, że »piona, kurcze, koleś, my Józef Pany«”. Pierwsza: „Ty się nie podpalaj, Andrzej, ty nie jesteś prawdziwy Józef”. Mała w koronie: „A święty Józef chodził w koronie?”. Gość: „Jasne! Nawet na siku”. „Andrzej!”. „No co? Mnie ostatnio ksiądz na spowiedzi powiedział, że musimy uczłowieczać Jezusa i jego rodzinę, bo nie wyrobimy...” „Andrzej!”. „...no, tego udawania, że człowiek kupy nie robi”. Mały w koronie: „A Jeziusiek? Czi Jeziusiek miał kojonę?”. Druga: „W niebie ma”. „A tu czi miał?”. Krępująca cisza. Mała: „Miał, ale potem zgubił. Pewnie jak go pobili w szkole”.

Spotkanie wigilijne z kuzynami, warszawskie. Ruda z dziećmi rozplątują dodatkowy łańcuch lampek. Wyciągam pierogi, zaczyna się sępienie (mój wkład – pierogi z kapustą i grzybami na przesmażanym dwukrotnie farszu). Najmłodsza strzela focha: „Ja chcę jajecko”. „Jajeczka są na Wielkanoc” – temperuje mama. „A dlacego?”. Wuj: „Bo to symbol narodzin życia”. Mała, zezując w moje pierogi: „Ale teraz są urodziny Jezuska”. Podchodzi Ruda: „Nie chcesz pierogów? Pingwin, ty zjesz rybę” – śmieje się. „Owszem, jak to Pingwin” – przytakuję. „Ale to śledź!”. Ruda z dziećmi idą w zgodną pantomimę „afuuu!”. „Zjem”. „Ja chcę jajecko!” – mała nie daje za wygraną. Ciotka się włącza z kanapy: „Jezusek będzie płakał, jak zjesz”. Mała spogląda poważnie na mnie: „Będzie?”. „Jestem Pingwin i mogę ci przynieść jajecko” – oferuję się. „Też coś! – słyszę z dystansu kilku metrów – dzieciak rządzi!”. Pokątnie prokurujemy jajko. Ruda: „Florka, nie ma takiej potrawy”. Przechwytuję: „Wigilijnej? Pewno nie”. Florka: „To ja jej nie będę jesc”. „Jak to? To co zrobisz?!”. „Zobacys”. Jajko sobie stygnie. Mała bierze je w rączki i znika z pola widzenia. Krzątanina, podsmażania, podgrzewania. W końcu wszyscy siadają. Florka wspina się na krzesełko. Brat Florki: „Gdzie masz jajko?”. „Nie będę go jesc”. Mama: „Flo, gdzie jajko?”. Mała poprawia okularki na nosie: „Tam!”. W żłóbku pod choinką, otoczonym pasterzami, leży jajko. „Gdzie Jezusek?!” – wuj w amoku. „Jesce się nie wykjuł”.

Tramwaj 16, wieczór późny. Tuż obok matka z chłopcem na oko pięcioletnim. „Nie nudź, Piotruś”. Piotruś zaczepia mnie spojrzeniem: „Mas usy jak pies”. No tak, pilotka. „Nie zaczepiaj pani!”. Zezwalam gestem. Piotruś: „Kim chces zostać?”. Ja: „Uuu, hm, tramwajarką”. Podniecił się: „I poprowadzis ten tramwaj?!”. „A czemu nie?”. Piotruś do mamy: „A jak pani tego masynistę wykopie, to nas sama zawiezie?”. Matka na irytacji: „Co ty gadasz!”. Mały do mnie: „A mas prawo jazdy?”. „Nie”. Zmartwił się: „A chocias na konika?”. „Tylko takiego na biegunach”. „Nie nadajes się”. „Wiem”. „To kim chces zostać?” – nie daje za wygraną. Matka: „Co panią męczysz, pani jest dorosła, pani już kimś jest". Posmutniał: „To ty jus się nie bawis”. Puszczam mu oko, podchwycił: „A kim ty jesteś jako duza?”. Siedzę, milczę. Piotruś do matki z triumfem: „Ona nie jest! Ona się moze bawić!”.

Pociąg do Olsztyna, miejsca stolikowe. Przede mną dwie kiele trzydziestki. „Ja to ci powiem, że z facetami jest tak ogólnie tragedia”. „Wiem”. „Dobrze, że Bartka złapałaś na oazie. Katolik formacyjny tak ogólnie, wiadomo, będą dzieci, rodzina…”. „Wiem”. „…no chyba, że pójdzie na księdza. A ty pamiętasz Grześka z oazy?”. „Tak”. „On był najprzystojniejszy. I kurcze, seminarium. A myślałam, czy go nie wyjąć”. „Wiem”. „No ale trudno, mleko tak ogólnie się rozlało. Co ja mówiłam. Jest tragedia z facetami. Ja bym chciała dziecko tak ogólnie”. „Wiem”. „Matka mi kazała konto założyć w portalu randkowym, ale ukierunkowanym, katolickim. Nie wyszło”. „Tak”. „Wiesz, ja jestem wierząca, ale mam wadę, że facet musi mi się podobać”. „Wiem”. „I w tajemnicy przed matką założyłam tindera. I spałam z trzema facetami tak ogólnie, w intencji rodziny, no, rozumiesz”. „Tak”. „Za każdym razem się spowiadałam tak ogólnie, ale oni nie chcieli się żenić, tylko spać dalej”. „Wiem”. „A ostatnio sobie pomyślałam, że w sumie to mój ojciec jest fajniejszy. Tak ogólnie”. „Tak”. „I w sumie to mógłby być jakiś przepis katolicki na bycie żoną ojca, nie? Haha. Przy tacie bezpiecznie”. „Wiem”. „A on już nie śpi z matką tak ogólnie”. „Tak”. „No, zrobili mnie i matka powiedziała, że teraz oddzielny tapczan”. „Wiem”. „No, tak ogólnie to musiałby jakiś biskup pozwolić, ale ja bym była za tym, żeby było można użyć ojców jako własnej rodziny. Bo z facetami jest tak ogólnie tragedia, ja ci powiem”.

Łazienki, ławka. Doskakują wiewiórki. „A jakie to zwinne”. Uśmiecham się. Staruszek o lasce, poważnieje: „Przez wiewiórkę siostrę straciłem”. „?”. „Udomowiła, nierozłączne były. Nawet nasz kot się przystosował. Wiewiórka wskakiwała mu na grzbiet”. „Pięknie”. „Raz siostra poszła do koleżanki, a do mnie przyszli koledzy. I jeden zechciał sprawdzić, czy wiewiórka spada na cztery łapy”. „Oj”. „Wybrukowane podwórko. Zmarła tego samego dnia”. „Uhm”. „Siostra nie żyje od lat. O pogrzebie mnie nie powiadomiono. Ale wie pani: wczoraj byłem na grobie. I w jej alejce widziałem wiewiórkę. To było jak wybaczenie. Chyba”. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 3/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Tragedia z facetami