Pamiętacie elektroniczną hulajnogę, która zabiła rosyjskiego generała? Czasami nie wszystkie kropki da się połączyć

Co może powiedzieć nam powieść o internecie i jego ukrytych społecznościach z roku 2003? Czasami nie warto wszędzie się doszukiwać ukrytych wzorców i znaczeń.
Czyta się kilka minut
Olga Drenda // Fot. Grażyna Makara
Olga Drenda // Fot. Grażyna Makara

Nic nie starzeje się tak szybko, jak wizje bliskiej przyszłości albo próby maksymalnego zbliżenia do esencji teraźniejszości. Jednocześnie powrót do takich przedsięwzięć po latach bywa doświadczeniem pouczającym, bo pozwala dostrzec kwestie, które wcześniej może się przegapiło, ale warto było dać im odrobinę dojrzeć – zwłaszcza wtedy, gdy wymaga to przełamania pogoni za nowością i nieustanną aktualizacją. 

Dlatego z zainteresowaniem sięgnęłam, z charakterystycznym dla mnie spóźnionym refleksem, po „Rozpoznanie wzorca” Williama Gibsona, pisarza zdaniem wielu dysponującego spostrzegawczością graniczącą z darem prorockim. Co może powiedzieć nam powieść o internecie i jego ukrytych społecznościach z roku 2003? 

Motywem, wokół którego osnuto fabułę, jest tendencja umysłu do rozpoznawania wzorów i podobieństw, „łączenia kropek”, i tendencja do poszukiwania znaczeń, która może prowadzić na manowce. Jak mówi jeden z bohaterów, Bigend: „Przyszłość w pełni kulturowo uformowana to luksus innej epoki, takiej, w której »dzisiaj« miało większą siłę przetrwania. W naszym wypadku wszystko zmienia się tak nagle, tak gwałtownie, tak głęboko, że przyszłość typowa dla naszych dziadków ma zbyt wątłe »teraz«, aby się na niej oprzeć. Nie mamy przyszłości, bo nasza teraźniejszość jest zbyt ulotna (…) Pozostaje nam jedynie zarządzać ryzykiem. Wybierać scenariusze chwili. Rozpoznawać wzorce” (tłum. Paweł Korombel).

Ulotna teraźniejszość sprzed ponad dwóch dekad to dzisiaj niesłychany luksus, można by rzec: „slow life”. Ale żarty na bok; mówimy wiele, również na łamach „Tygodnika”, o pragnieniu znaczenia i sensu, które potrafi rozsadzić pojemność umysłu. Wspomniane rozpoznawanie wzorców to jedna ze składowych tego, co nazywa się inteligencją wśród organizmów żywych, i zdolność, która umożliwiła np. wyłonienie się języka. Ponieważ jednak u człowieka osiągnęła tak wysoki poziom zaawansowania – a także dlatego, że stworzyliśmy sobie tak złożone środowisko bytowania – istnieje wysokie ryzyko łączenia nie tych kropek, co trzeba, i dostrzegania znaczeń tam, gdzie ich nie ma (co nazywa się apofenią). 

Również ze względu na powiązanie z inteligencją ludzie, którzy doszukują się wzorców czy połączeń wszędzie i nadmiarowo, postrzegają to czasami jako dowód na własne wybitne zdolności rozumowania, co dodatkowo jeszcze pogłębia u nich prawdopodobieństwo mylnych czy pozornych trafień. Nasze „teraz”, by wrócić do cytatu z Gibsona, jest tak wątłe, że wielu ludzi stara się szukać sposobu, by sobie z tym poradzić, przez nakładanie na rzeczywistość super uproszczonych filtrów albo dla odmiany super splątanych siatek, w których wszystko łączy się ze wszystkim. Takich teorii krąży obecnie tak wiele, że musi być to niewątpliwie duża pokusa.

Ostatnio coraz częściej zastanawiam się nad umiejętnościami, które warto w sobie świadomie pielęgnować. Wdzięczne kroczenie po cienkiej linii między umiejętnością dostrzegania wzorców a ignorowaniem tej tendencji z pewnością należy do mojej czołówki. Tym bardziej że rozumienie aktualnych globalnych zagrożeń często wiąże się z koniecznością zwracania uwagi na to, co dzieje się w peryferiach pola widzenia, i oderwania od typowych ciągów skojarzeń. 

Od czasów strategii stosowanej przez tzw. Państwo Islamskie, a podjętej później również przez napastników motywowanych innymi ideami, polegającej na maksymalnym rozproszeniu i „radykalizacji instant”, wiemy, że przemocy można spodziewać się skądkolwiek i że ułatwiają to technologie codziennego użytku (internet, telefony komórkowe, aplikacje, samochody). Zjawisko nazywane przemocą stochastyczną (przygodną, losową) polega na nasyceniu przestrzeni informacyjnej niebezpośrednimi wezwaniami do ataku, nie da się jednak przewidzieć, czy i kiedy potencjalny „samotny wilk” potraktuje taki przekaz dosłownie. Oto kolejna cenna umiejętność: zdolność wyobrażenia sobie niewyobrażalnego bez popadania w lękowe mechanizmy, akceptacja, że niebezpieczeństwo może przyjść z zupełnie nie tej strony, z której się spodziewamy – i tym samym rezygnacja z przyjemności posiadania racji.

Ale dajmy na to – elektryczne hulajnogi. Trzy lata temu na sąsiedniej ulicy jedna eksplodowała w czyimś mieszkaniu i nie jest to zjawisko rzadkie, gdyż przegrzewające się baterie niosą ryzyko samozapłonu. Od tego wydarzenia nabrałam pewnej podejrzliwości wobec e-hulajnóg. Spodziewałam się również, że ktoś wykorzysta ten potencjał w celach zamachowych, choć trochę strach mówić takie rzeczy na głos, i faktycznie – niedawno pojazd taki stał się przyczyną śmierci znaczącego rosyjskiego generała (choć dla precyzji trzeba dodać, że do hulajnogi dołączono bombę). Czy jakieś kropki czekały tu na połączenie, czy ja się z tym pospieszyłam?

Ja tu widzę liczbę 23 // Fot. Olga Drenda

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 3/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Połącz kropki