To zdjęcie, ten podpis...

Prawie połowę reportażu Arkadiusza Bartosiaka Nie będziemy przeszkadzać (Rzeczpospolita nr 94 z 21 kwietnia br.) zajmuje portret mężczyzny w koszulce z napisem Season of Ireland. Niewesoła twarz, w tle dwie głowy kobiece. I pod spodem grubą czcionką: Mamy już dość Polski. Państwo L. (nazwisko podane w pełnym brzmieniu, mam nadzieję, że fikcyjne) po 1 maja emigrują do Irlandii razem z dziećmi. O nich i o paru innych rodzinach opowiada reportaż, szukając wspólnego mianownika decyzji, by na kraj emigracji (nie zarobku!) wybrać właśnie Irlandię.
Czyta się kilka minut

Ale akurat nie ta odpowiedź jest ważna. Ważne są takie decyzje. Od pewnego czasu media poświęcają emigracyjnym zamiarom rodaków coraz więcej uwagi. Zdaje się to coraz płynniej przechodzić w samospełniającą się przepowiednię. Gdy któryś z kolei sondaż pyta natrętnie: “czy myślisz o wyjeździe?" i “dlaczego myślisz?", zaczyna się urealniać także możliwość wcale dotąd nie brana pod uwagę. Bo przecież tu nie idzie o wyjazd zarobkowy na studia czy staż - w otwierającej się właśnie Unii możliwość i oczywista, i naturalna. Chodzi o decyzję zerwania z ojczyzną, o czym podpis pod zdjęciem pana L. w “Rzeczpospolitej" mówi z ostentacyjną drastycznością. W tekście reportażu jego wypowiedź, rozwinięta, brzmi jeszcze jaskrawiej: “Mamy już dość tego kraju. Z uczciwej pracy nie wystarcza nam na opłaty. Wszędzie chaos, korupcja. Nic nas tu nie trzyma".

Pan L. jest taksówkarzem i mieszka w stolicy. Syn na studiach (na które zresztą wróci), córka kończy szkołę. Gdyby chcieć zrozumieć uzasadnienie emigracji, nie byłoby to łatwe. Żadnych krzywd, żadnych zagrożeń, a z pracy udało się odłożyć nawet na rok pobytu, który zejdzie na szukaniu nowego zatrudnienia (może mycie samochodów? może schronisko dla zwierząt, w którym kwarantannę odbędzie i własny pies?). Ale to są prywatne sprawy człowieka, które, gdyby ich nie upubliczniono, nie powinny być tematem niczyich rozważań i ocen. Chce żyć bez ojczyzny? - jego sprawa. Nawet gdy tę ojczyznę kwituje słowami, które nigdy i w żadnej sytuacji nie dałyby się usprawiedliwić.

Tylko że słowa te zostały upublicznione. I nie wiem po co. Tak jakby bohater reportażu miał prawo je wypowiedzieć. A nie ma, jak nie ma nikt z nas. “Mam dosyć Polski" to słowa haniebne. Powinny zniknąć w ciszy zażenowania i wstydu. Szkoda, że zostały nobilitowane przez cytat. Szkoda, że osobista frustracja przekroczyła granice prywatności, a portretowe zdjęcie dodało waloru decyzji, która - tak umotywowana - budzi żal, ale nie budzi nawet współczucia, o solidarności nie wspominając.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 18/2004