Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Herbert i jego Pan

Życie obiektywne nie miało dla niego znaczenia. Liczyła się tylko pamięć i uwewnętrzniona w niej ojczyzna. Z czasem stał się w swoich oczach wykonawcą sprawiedliwości poetyckiej.

Reklama

Herbert i jego Pan

Herbert i jego Pan

06.08.2018
Czyta się kilka minut
Życie obiektywne nie miało dla niego znaczenia. Liczyła się tylko pamięć i uwewnętrzniona w niej ojczyzna. Z czasem stał się w swoich oczach wykonawcą sprawiedliwości poetyckiej.
We Francji, 1988 r. BOLESLŁAW EDELHAJT / BEW
N

Napisana przez Andrzeja Franaszka biografia Zbigniewa Herberta jest w większości mroczna i boli jej lektura. Świadectwa o życiu niepoetyckim poety, wypuszczone z mroku szuflad i ludzkiej pamięci, są nie do opanowania w wyjaśniającej i tonującej narracji tej książki.

Nic na to nie poradzi autor, że czytelnikowi najprawdopodobniej zostanie w pamięci dominujący obraz Herberta jako egotystycznego i egoistycznego kabotyna, zrozpaczonego i zgryźliwego błazna grzęznącego na przemian lub równocześnie w alkoholizmie, erotomanii i depresji, rujnującego związki i przyjaźnie przez swój radykalizm moralny i obsesje polityczne.

Tak, czytamy także, że był czarujący, hojny i dowcipny; miał swoje jasne dni, ale nie widzimy ich tak jaskrawo jak scen gniewu, krzywdy i upadku. W niemożliwy do wyjaśnienia sposób przydarzyło mu się być genialnym poetą. Ten roz- dźwięk między osobą a dziełem...

24535

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

i też można zadać pytanie po co?

...ale bez tego rzekomego plagiatu jakby istniał „Barbarzyńca ...” ? Mógłby nie istnieć , nie czytalibyśmy , nie... Tak ? Materiały z obdukcji zwłok nie są przynajmniej publicznie publikowane bez wyraźnej kryminalnej potrzeby.

Plagiat Herberta jest najzupełniej oczywisty - żeby choć użył jakiejś książki nietłumaczonej na polski, ale to była pozycja z Biblioteki Omega Jak budowano w średniowieczu i niestety, całymi zdaniami i fragmentami zerżnięte, to nie mógł być przypadek, nie sposób identycznie przełożyć tekstu francuskiego (zresztą i wtedy należałoby o tym jakoś poinformować, uczciwi ludzie tak robią). Jak na kogoś, kto niemal wszystkim zarzucał brak niezłomności moralnej, to słabo. Natrętne moralizatorstwo zabijało wartość poezji Herberta, zapewne dlatego nie dostał Nagrody Nobla, a nie przez lewicowy spisek. Bywał wielki, ale w Polsce poetów czyta się dosłownie - jako wieszczów, podczas gdy są to jedynie bajkopisarze snujący prywatne wizje. Na Zachodzie ludzie nie dają się tak łatwo szantażować wielkimi słowami, więc pewnie wyczuwano w tym jakiś fałsz czy nieszczerość. Na pomnik to on się raczej nie nadaje.

Jak zabierasz głos, to przynajmniej się doucz. Kiedy Herbert wydawał "Barbarzyńcę" książka o katedrach jeszcze długo nie była przetłumaczona na polski, więc nie przepisywał z pozycji z Biblioteki Omega. Sam tłumaczył. A w ogóle to sprawa jest dużo ciekawsza http://kompromitacje.blogspot.com/2018/12/plagiator-zbigniew-herbert.html

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]