To, co pod Genewą

Wykształciuchy mówią o tym akcelerator, albo - od nazwy naukowego ośrodka - cern. Mniej wykształceni mówią: to, co jest pod Genewą. Takie bardzo duże i bardzo drogie urządzenie, które może wyjaśnić wszystko od A do Z albo sprowadzić koniec świata. Przeważająca część ludzkości nie mówi i nie myśli o tym wcale. Może przez sekundę niektórym przemknęło coś przez głowę, coś tajemniczego jak moc archanielska, tajfun albo śmierć - ale zaraz znikło. A bo to mało innych, codziennych kłopotów? Żywność drożeje, klimat się zmienia, nieodnawialne surowce się nie odnawiają, odporność na antybiotyki wzrasta, kazirodztwo się objawiło, na ulicach coraz większe korki... A tu jeszcze głowę sobie zaprzątać tym, co pod Genewą? I to jeszcze podobno popsutym.
Czyta się kilka minut

Co robić?

I popyt, i paproć, i wymagania, i wydobycie, i sosna, i rododendron, i zainteresowanie, i dziecko, i ciasto - w pewnym określonym momencie przestają rosnąć. I to wiemy z doświadczenia.

Z drugiej strony gospodarka kapitalistyczna tylko wtedy może istnieć, kiedy wykazuje stały wzrost. I to wiemy z gazet oraz z telewizji.

Co robić, jeżeli empiryzm nie zgadza się z wiedzą medialną, a do tego raz po raz pada jakiś bank, zamyka się parkiet giełdowy, a rządy wpompowują miliardy, żeby uchronić przedsiębiorstwa od upadku?

To już, jak kto woli. Ja polecam długie spacery na świeżym powietrzu.

Novum

Niedawno włączyłam telewizor i trafiłam na moment, kiedy jeden pan oznajmiał ludzkości, że nie będzie kandydował na prezesa jednego związku sportowego, bo właśnie wstąpił do kolejnej partii, co jest dla niego zaszczytem i honorem. Pomyślałam, że oto rozpoczyna się nowa, piękna epoka dla telewizji i tak już doskonałej i imponującej swym poziomem. Będzie bowiem mogła zapraszać jeszcze więcej szalenie interesujących ludzi, którzy będą mówili o tym, czego nie zrobili lub nie zrobią. Np. nie dostaną nagrody Nobla, nie napiszą książki, nie zrobią sobie ondulacji albo depilacji. Programy telewizyjne będą przez to jeszcze bardziej nasycone i interesujące. Tyle przecież jest rzeczy do niezrobienia!...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2008