The Mars Volta, „Amputechture"

Tytułowe "Amputechture to połączenie słów "amputacja i "architektura. Będzie więc dramatycznie i boleśnie - tak jak w przypadku poprzednich albumów, inspirowanych tragicznymi losami dwóch przyjaciół zespołu, nabrzmiałych od cierpienia, strachu, szaleństwa; głos i teksty Cedrica Bixlera-Zavali wprost idealnie nadają się do ich wyrażania. Ale też należy spodziewać się wyważonej konstrukcji, harmonii, perfekcji wykonania (tu odpowiedzialność spoczywa na gitarzyście i kompozytorze Omarze Rodriguez-Lopezie). Na najnowszym albumie te dwa elementy stopiły się w jedną całość.
Czyta się kilka minut

Debiutancki concept album porównywano do wczesnego Yes; najnowszy przypomina mi "Thrak" King Crimson: obydwu trudno zarzucić patos, pretensjonalność czy przeładowanie, choć bez wątpienia są to dzieła z najwyższej półki ambitnego rocka zbliżającego się do jazzu. Obydwie można rozłożyć na elementy, które z mniejszym lub większym powodzeniem da się określić jako "piosenki", pełnego sensu nabierają jednak po wielokrotnym wysłuchaniu w całości - dopiero wtedy można wychwycić mnóstwo szczegółów, dostrzec melodyczne i tekstowe powiązania (niepolegające bynajmniej na prostej powtarzalności) i docenić misterną konstrukcję.

"Amputechture" zwodzi i zaskakuje w każdej minucie. Zaczyna się od jazzującej ballady "Vicarious Atonement", która przechodzi w najbardziej rozbudowany na płycie utwór "Tetragrammaton" - widać w nim, jak zespół bawi się możliwościami studia. W "Asilos Magdalena" muzycy dekonstruują schemat flamenco, wielokrotnie zmieniając rytm i tempo, wprowadzając dysonansową partię gitary elektrycznej, deformując elektronicznie brzmienia instrumentu i głosu. Tu najlepiej docenić można drogę, jaką Bixler-Zavala przeszedł od czasu At the Drive-In - wokalista nie musi już nadrabiać braków technicznych histeryczną ekspresją; inne utwory, gdzie musi mierzyć się z zadaniami wymagającymi głosu Roberta Planta, dobre wrażenie tylko potwierdzają.

Ton płycie nadają jednak typowe dla The Mars Volta długie, dynamiczne, zdecydowanie rockowe utwory oparte na przeplatających się, bardzo złożonych i szybkich partiach gitar (czasami brzmiących nieco jak dialogi Fripp-Belew) i saksofonu. Styl zespołu jest już na tyle dojrzały, że rozpoznawalny od pierwszej sekundy; równocześnie płyta jest tak zróżnicowana, że mimo prawie 80 minut długości mija błyskawicznie, pozostawiając słuchacza z apetytem na więcej. Materiałem na rockową klasykę jest "Viscera Eyes": zapadający w pamięć, ostry riff, porywające solówki, ekspresyjna partia wokalna, agresywne instrumenty dęte i iście Hendrixowski finał. "Day of the Baphomets" rozpoczyna się od plemiennie brzmiących bębnów i interesującej solówki basowej, by przez następne dziesięć minut wspaniale narastać aż do niesamowitego, wielogłosowego finału. "Meccamputechture" oparty jest na odhumanizowanym, industrialnym podkładzie i ambientowych brzmieniach, które zagłuszyć usiłują niezliczone solówki, z minuty na minutę bardziej rozpaczliwe i dziwaczne, część partii puszczona jest od tyłu... Szaleństwo nadal jest w tej muzyce głęboko obecne, ale muzycy The Mars Volta już wiedzą, jak sobie z nim poradzić.

Dla mnie - płyta roku.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2006