Teologia futbolu

O. Maciej Zięba OP, dominikanin, znawca nauczania Jana Pawła II i miłośnik piłki nożnej: Karol Wojtyła nie był zawodowym piłkarzem, ale prowadził aktywny, sportowy tryb życia, i to w stylu dziś rzadkim, bo prawdziwie amatorskim. A słowo „amator” pochodzi od łacińskiego „amo”, czyli „kocham”.
Czyta się kilka minut

On po prostu kochał być w zespole, kochał piłkę, kajaki, narty, pływanie i piesze włóczęgi.

Uprawianie sportu było wtedy trudniejsze. Brakowało sprzętu. W „nogę” grało się w trampkach, często malowało się bramkę na ścianie domu, brało piłkę i kopało się godzinami. I nikt nie „musiał” faulować. Ideał fair play był wtedy normą. Żałuję, że potem tak szybko wyparował ze sportu. Pogrzebał go Diego Maradona, gdy podczas mundialu w 1986 r. strzelił Anglikom bramkę ręką. Gdyby wtedy przyznał się do oszustwa... Ale nie zrobił tego i dzieciaki z całego świata zaczęły go naśladować. Ukuło się, że tylko frajer przyznaje się do błędów i fauli.

„Teologia piłki nożnej” to pojęcie bardzo na wyrost. Jednakże na całe nasze życie – także na wysiłek fizyczny – należy patrzeć „teologicznym okiem”. I sport ma wymiar chrześcijański. To rywalizacja, która nie dąży do zniszczenia przeciwnika. Rywal nie jest „wrogiem” ani „nieprzyjacielem”, lecz współzawodnikiem we wspólnym dążeniu do mistrzostwa. A w trakcie gry staramy się wspólnie jak najlepiej wykorzystać posiadane przez nas talenty, stworzyć zespół, wspólnotę. Jest to też zgodne z troską o zdrowie, a więc z piątym przykazaniem. Piłka nożna w rywalu nie widzi nieprzyjaciela, a jedynie kogoś, z kim wspólnie podejmuje się pewien wysiłek.

Nasi magistrzy nowicjatu powtarzają, że najwięcej dowiadują się o sobie na boisku. Tam widać, jaki człowiek jest w rzeczywistości: egocentryczny czy otwarty na innych, agresywny czy wielkoduszny, czy ma do siebie dystans i umie dostrzegać własne błędy, przeprosić, wybaczyć. Futbol widziany od tej strony to po prostu szkoła życiowego realizmu.


OPRAC. MŻ

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 25/2012