Teatr lalek

Na moście wychyla się mężczyzna, odrętwiały, niczym marionetka, której sznurki trzyma w dłoni. Zaczepia go milicjant, mężczyzna drży ze strachu.
Czyta się kilka minut

Ma na imię Brunul. Kilkaset stron dalej mężczyzna o imieniu Bruno wychodzi ze szpitala psychiatrycznego. Niczego nie pamięta, wie tylko, że był w więzieniu. Co łączy te postaci? To tytułowy Matei Brunul, człowiek, który chce odkupić swoje przewinienia wobec partii, choć nie wie czym zawinił.

Książka Luciana Dana Teodorovicia wprowadza czytelników w rzeczywistość Rumunii lat 50. Historia Brunona-Brunula w kolejnych rozdziałach przenosi nas do różnych momentów jego życia – osadzenie i praca w kolonii karnej nakładają się na późniejsze życie reedukowanego obywatela, marionetkarza z Państwowego Teatru Lalek. Metafora marionetki początkowo wydaje się zbyt nachalna w odniesieniu do losów jednostki skazanej na bezwolność wobec systemu, jednak szybko przestaje drażnić, gdy odkrywamy, że odnosi się do mężczyzny, którego wyłącznym pragnieniem staje się życie.

Bohaterowi mieszkającemu w Rumunii czasów stalinowskich towarzyszy nieustannie „opiekun” z bezpieki, Bojin, dbający o dobrą i zgodną z systemem edukację nowego obywatela. Świat Bojina jest prosty, bo wierzy on, że fundamentem jest prawda oficjalna, której przestrzeganie wyklucza kłamstwo. To główna zasada, według której urzędnik modeluje zachowanie swojego podopiecznego. Brunul trwa w tym świecie osobliwej prawdy, stopniowo stającej się półprawdą, przemilczeniem i zakłamaniem.

Źródłem wiedzy Brunula są archiwa państwowe – to właśnie rozmowy z archiwistą pozwalają mu odkryć prawdę o sobie – oczywiście w jej oficjalnym wariancie. Nie buntuje się przeciwko temu, nie planuje radykalnych przewrotów. Książka Teodorovicia nie jest historią o wyrywaniu się z ram systemu i demaskacji jego kłamstw. To konsekwentna kreacja bohatera, który chce po prostu zwyczajnego życia w świecie, którego architekturę stanowią misterne zafałszowania, dziejowe przemilczenia, a przechowywana w archiwach przeszłość modelowana jest według języka przyszłości: „reedukacja”, „nowy człowiek”, „szczęśliwe życie”. Choć czytelnik oczekiwałby w tej historii jakiegoś bohaterskiego wyłomu, to jednak Matei Brunul nie stanie się heroicznym buntownikiem – pozostanie marionetką. Teodorovici poskramia i modeluje oczekiwania czytelników dokładnie tak, jak Bojin panuje nad światem Brunula.I to chyba najdotkliwsze doświadczenie tej prozy. ©


Lucian Dan Teodorovici „Matei Brunul”, przeł. Radosława Janowska-Lascar, Atut i Amaltea, Wrocław 2014

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2015

Artykuł pochodzi z dodatku Angelus 2015