Reklama

Szok wolności

Szok wolności

28.03.2007
Czyta się kilka minut
Według statystyk Republika Czeska należy dziś - wraz z Estonią i byłą NRD - do najbardziej zateizowanych obszarów planety.
N

Niemała część współczesnych Czechów i Czeszek ma jednak jakąś osobistą wiarę, choć jest to wiara trudno definiowalna i niezbyt usystematyzowana; ich sceptyczne nastawienie wobec Kościołów jest wynikiem wielu czynników socjologicznych: brakiem doświadczenia z życiem nowoczesnego Kościoła; pozostałościami propagandy; podgrzewanymi przez media niedostatkami Kościoła. Większość obywateli Czech można dziś umieścić w "szarej strefie" między zdecydowaną i przepełnioną praktykami religijnymi wiarą religijną, a dosłownym ateizmem.

Można się domyślać, że niska religijność jest w dużej mierze płodem długotrwałej dominacji Kościoła katolickiego nad narodem czeskim. W stosunek społeczeństwa do duchowej i religijnej przestrzeni na pewno wpisuje się cień dramatycznej przeszłości, przy czym trudno rozróżnić, na ile jest to wynik samej historii (np. wojen husyckich), a na ile swoją rolę odgrywa późniejsza jej interpretacja, wkomponowana w narodową ideologię XIX w. i obciążona zmianami, wprowadzonymi w XX w. Emocjonalna więź między tożsamością narodową a religijną zawsze odgrywa ważną rolę dla "inkulturacji" wiary i jej żywotności w okresach kryzysów (np. w czasie prześladowań Kościoła). Na pewno leży tu klucz do porównań np. między katolicyzmem czeskim a polskim oraz odpowiedź na pytanie, dlaczego właśnie przeciw czechosłowackiemu katolicyzmowi stalinizm zastosował najdrastyczniejsze metody prześladowań. Komuniści na pewno liczyli na to, że z powodu antyklerykalnych tradycji narodu czeskiego mogą spodziewać się tylko niewielkiego oporu przeciw antykościelnym represjom.

Lata 50. przyniosły niesłychanie ostre prześladowania chrześcijan, szczególnie katolików. Dotknęły setki tysięcy ludzi - od powieszonych na szubienicy księży (np. w tzw. procesie babickim), przez tysiące więzionych i internowanych (wśród nich większość biskupów), przetrzymywanych w obozach pracy i tzw. klasztorach koncentracyjnych pod dozorem milicji (to dotyczy tysięcy zakonników i zakonnic), przydzielonych do karnych oddziałów armii (ten los spotkał wielu młodych księży i seminarzystów), po potężną liczbę świeckich, którzy z powodu wiary byli prześladowani i nie wolno im było wykonywać szeregu zawodów. Prześladowania za wierzących rodziców dotykały dzieci; uniemożliwiano im dostęp do wyższych studiów. Rejestr ludzkich, moralnych i materialnych szkód - nie zapominajmy o zabytkowych klasztorach, przekazanych po wygnaniu zakonników armii i przez nią zdewastowanych - wypełniłby wiele ksiąg. Zresztą, kilka już napisano.

Wiele tragicznych płodów komunistycznego prześladowania wyszło na jaw po 1989 r. Kościół był wyczerpany. Na światło dzienne wyszły też skutki jego izolacji od Kościoła światowego od zmian, które zaszły na Zachodzie w efekcie Soboru Watykańskiego II.

W trakcie komunistycznego szaleństwa doszło także do zjawisk paradoksalnych, które prześladowania czyniły kontraproduktywnymi i pewną część Kościoła wzbogaciły. Niemal wszystkie postacie przywódcze kultury katolickiej w okresie stalinizmu znalazły się w więzieniu albo na emigracji. W więzieniach i obozach niektórzy przeszli szczególną przemianę. O ile wcześniej żyli w izolowanym katolickim środowisku, teraz byli zmuszeni żyć za kratami w wymuszonym towarzystwie ludzi innych światopoglądów - chrześcijan innych wyznań, wyznawców masarykowskiego humanizmu, ba! - nawet z socjalistami czy niekonformistycznymi komunistami, którzy popadli w niełaskę. Nagle zauważyli, że wiele rzeczy - nie tylko opór wobec komunizmu - ich jednoczy. Dla niekatolików spotkanie z księżmi oznaczało w tych ekstremalnych warunkach ważne świadectwo - wielu niewierzących znalazło wiarę, a przynajmniej szacunek do religii, Kościoła i księży.

Coś podobnego odbywało się też później, gdy księża pozbawiani "państwowych etatów" albo wyświęceni tajnie (którzy tworzyli tzw. Kościół podziemny) musieli podejmować "świecką" pracę. W latach 70. i 80. ten szeroki ekumenizm działał w środowiskach politycznego i kulturalnego ruchu oporu, wokół ruchu "Karta 77" i "drugiego obiegu". Czeski katolicyzm w tym podziemnym środowisku paradoksalnie wyszedł z getta, przynajmniej jeśli chodzi o sposób myślenia swoich najlepszych przedstawicieli.

***

W Czechach wypadki 1989 r. były sygnalizowane wydarzeniem o charakterze kościelnym, które symbolizowało ówczesne zbliżenie między Kościołem i narodem: kilka dni przed demonstracją 17 listopada i jej skutkami [Aksamitna Rewolucja - red.], które doprowadziły do upadku komunistów, w Rzymie przy tłumnym udziale czeskich pielgrzymów i przy zainteresowaniu całego narodu 12 listopada została kanonizowana święta Agnieszka. W dniach masowych demonstracji - gdy reżim decydował: kapitulować czy sięgać po rozwiązanie siłowe - kardynał Tomášek wypowiedział w czasie nabożeństwa dziękczynnego za kanonizację św. Agnieszki w praskiej katedrze pamiętne słowa: "W tej ważnej chwili walki o prawdę i sprawiedliwość w naszym kraju ja i Kościół katolicki stoimy po stronie narodu!". W miesiącach, które nastąpiły później, przestrzeń wolności religijnej została otwarta.

Przy ocenach lat, które nastąpiły potem, często słyszymy tezę: Kościół zawiódł, nie spełnił oczekiwań społeczeństwa, dlatego jego autorytet moralny, skumulowany po listopadzie 1989 r., stopniowo zanikał, oczekiwany wielki boom religijności nie nastąpił, Kościół katolicki nie należy - łagodnie mówiąc - do ulubionych instytucji czeskiego społeczeństwa.

To spojrzenie jest przynajmniej częściowo prawdziwe, a jego przyczyny są rozmaite. Społeczne oczekiwanie wobec Kościoła po 1989 r. było nierealistyczne i prawdopodobnie musiała pojawić się frustracja. W końcu: zbliżenie się do Kościoła w okresach dramatycznych i w chwilach poszukiwania nowej tożsamości to historycznie znane zjawisko, podobnie jak słabnięcie tej tendencji w czasach "relatywnie normalnych".

Dziesięciolecia ucisku sprawiły, że Kościół był zbyt podzielony, by uroczyście zajmować czołowe miejsce między siłami transformującymi społeczeństwo. Pojawiło się zjawisko "zużycia" kleru: starość i zmęczenie wielu duchownych, izolacja większości z nich od rozwoju technologicznego i nowych form kościelnego życia w świecie (wywoływało to "szok kulturowy" podczas konfrontacji z Zachodem i w efekcie wzmocnienie zgubnych tendencji do izolowania się od Zachodu), przyzwyczajenie do wynikającego z przymusu ograniczenia duszpasterstwa i brak przygotowania do nowych zadań. Kościół przez dziesięciolecia był wyparty z wielu sfer publicznego życia - skąd miał teraz wziąć doświadczenia w działalności na polu szkolnictwa, służby zdrowia, mediów, komunikowania ze sferą polityczną itd.? Był przyzwyczajony do stylu klerykalnego - jak w takiej sytuacji otworzyć przestrzeń dla świeckich i nauczyć kler i laikat nowego, dojrzalszego i bardziej partnerskiego stylu duszpasterskiego?

Intelektualna elita katolickich świeckich, mocno zaangażowana w struktury "Kościoła podziemnego", teraz odeszła do świata akademickiego i politycznego, praca kościelna pozostała znowu na barkach księży, częstokroć zaskoczonych przemianami historii. Swoją rolę odegrała też nieszczęśliwie upolityczniona i zmedializowana przewlekła sprawa kościelnych restytucji, wraz z kilkoma towarzyszącymi jej skandalami.

***

Po 1989 r. na Zachodzie często spotkać można było iluzję, że chrześcijaństwo w postkomunistycznej części świata ma szansę wypełnienia próżni po upadku marksistowskiej ideologii. Ale po marksizmie nie została w sercach i umysłach żadna próżnia, bo w nich marksizm pod koniec lat 90. był martwy. Marksizm był wprawdzie oficjalną ideologią, ale w rzeczywistości dawno nikt w niego nie wierzył. Nawet większość funkcjonariuszy komunistycznych - byli to z reguły cyniczni i pragmatyczni ludzie władzy.

Tym, co utrzymywało komunizm przy władzy, nie była wiara w ideologię, ale niepisany pakt między rządzącymi a rządzonymi: jeśli obywatele będą się zachowywać konformistycznie, państwo zapewni im określoną miarę bezpieczeństwa socjalnego i będzie tolerować wiele innych spraw (niską etykę pracy, codzienną drobną przestępczość gospodarczą w ramach "społecznej własności środków produkcji" itd.). Ta "umowa społeczna" wyhodowała szczególny typ człowieka, którego zwykło się określać mianem homo sovieticus - to człowiek pozbawiony zdolności twórczych, inicjatywy i odpowiedzialności.

***

Jezuicki teolog Henri Carrier, sekretarz Papieskiej Rady Kultury, rozróżnia trzy rodzaje relacji między wiarą a kulturą, albo inaczej: między Kościołem a społeczeństwem. Pierwsza to sytuacja "tożsamości" - w tradycyjnym społeczeństwie, gdzie wiara i kultura społeczeństwa przenikają się i nawzajem wspierają. Drugi typ to "przełom" - konflikt między wiarą a mającą przewagę kulturą społeczeństwa. Dochodzi do niego szczególnie tam, gdzie Kościół jest prześladowany. Trzeci typ to sytuacja Kościoła w społeczeństwie pluralistycznym. Każda z tych sytuacji wymaga innego stylu duszpasterskiego, innych priorytetów, każda ma swoje zalety i problemy. Kościoły w Europie Środkowowschodniej wyszły po 1989 r. z sytuacji konfliktu. Niektórzy chrześcijanie być może podświadomie oczekiwali, że Kościół wróci teraz do sytuacji "tożsamości", społeczeństwa tradycyjnego. Ten typ społeczeństwa należy jednak do przeszłości albo w przeszłość odchodzi. Kościoły żyją i będą żyć w społeczeństwach pluralistycznych.

Niektórzy katolicy są w tej nowej sytuacji tak zde­zorientowani, że zaczynają wobec swojego otoczenia stosować taktykę "oblężonej twierdzy", której nauczyli się w okresie konfrontacji z totalitaryzmem. Niekiedy do kontynuowania takiej strategii prowadzi zwykła inercja, zmęczenie, słabość intelektualna, resztki przedsoborowego braku zaufania Kościoła do demokracji, niezdolność do "życia bez nieprzyjaciela". Wybierając taką drogę, ci chrześcijanie przestają się niemal różnić od wielu innych grup społeczeństwa, które są także obciążone "psychologią uwolnionego więźnia" i cierpią w wolnym społeczeństwie na rodzaj agorafobii - lęku przed otwartą przestrzenią.

W szeregu krajów postkomunistycznych po 1989 r. na nowo rozwiązywano też kwestię stosunków państwo-Kościół. W Czechach do dziś trwają spory na ten temat. Uważam, że w tej dyskusji dominują problemy wtórne, za którymi kryje się pytanie głębsze: jaką rolę będzie mieć religia i instytucje religijne w Europie w ogóle, a w tej części Europy w szczególności? W grę wchodzą dwie możliwości: model konstruktywny (duchowy i moralny potencjał religii wzbogaca demokratyczne społeczeństwo, Kościoły stają się jego integralną częścią) i model negatywny (instytucje religijne nabiorą charakteru zbliżonego do sekt, wybiorą izolację, stanowiąc źródło "kontrkultury").

Która z tych możliwości stanie się rzeczywistością, zależy zarówno od zdolności Kościołów do redefiniowania swojej roli społecznej w nowej sytuacji, jak i od zdolności tych, którzy tworzą opinię publiczną i odpowiadają za decyzje polityczne, w tym za pogłębianie kultury dialogu między ludźmi i instytucjami o różnych fundamentach ideowych.

Przeł. Tomasz Maćkowiak

KS. PROF. TOMÁŠ HALÍK (ur. 1948) jest rektorem kościoła akademickiego w Pradze. Socjolog, prezes Czeskiej Akademii Chrześcijańskiej, wykładowca Uniwersytetu Karola. Do 1989 r. w nielegalnych strukturach Kościoła, w latach 80. inicjator ekumenicznego programu duszpasterskiego "Dziesięciolecie Odnowy Duchowej Narodu". Po 1989 r. był też społecznym doradcą prezydenta Havla.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Filozof, teolog, psycholog, duszpasterz. Wykładowca Uniwersytetu Karola w Pradze. Profesor socjologii, i teologii, doktor filozofii. Laureat Nagrody Templetona (2014) przyznawanej za...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]