Ks. Tomáš Halík: Synodalność może być inspiracją dla świata

Na synodzie zmierzyły się dwie wizje Kościoła: klerykalna i synodalna. Paradoksalnie ci, którzy oczekiwali radykalnych zmian, prezentują postawę klerykalną: chcą reform „z góry”.
Czyta się kilka minut
Ks. prof. Tomáš Halík, Kraków, listopad 2019 r. // Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl
Ks. prof. Tomáš Halík, Kraków, listopad 2019 r. // Fot. Jakub Włodek / Agencja Wyborcza.pl

Edward Augustyn: Wśród dziennikarzy Sala Stampa panuje niemal zgodna opinia, że synod, w swojej tegorocznej odsłonie, jest „nieopisywalny” – trzeba wiele wysiłku i pomysłowości, by ciekawie go zrelacjonować. Sam prefekt Paolo Ruffini porównał obrady do treningu. A przecież poprzednie synody były meczami, często bardzo zaciętymi. Jak się Księdzu podoba to porównanie, a przede wszystkim taki sposób prowadzenia synodalnej debaty?

Ks. Tomáš Halík: Spotkanie synodalne w Rzymie nie jest soborem ekumenicznym, raczej „rekolekcjami”, duchowymi ćwiczeniami, które mają pobudzić do zmiany myślenia, wskazać kierunek dalszej drogi, zachęcić, by odważnie pójść tą drogą w lokalnych kościołach, niezależnie, twórczo i razem:  biskupi, księża i świeccy. Najgorsza rzecz, jaka mogłaby się przydarzyć, to przekonanie, że druga sesja jest końcem procesu synodalnego. W rzeczywistości ma to być początek.

Nie ma więc co liczyć na decyzje i zmiany?

Widzimy, jak na synodzie zmagają się dwie wizje Kościoła: klerykalna i synodalna. Paradoksalnie, ci, którzy oczekują od synodu radykalnych zmian w instytucjach Kościoła – i na pewno będą rozczarowani ich brakiem – prezentują postawę klerykalną: oczekują reform „z góry”. Spośród decyzji, które spodziewam się zobaczyć w papieskim dokumencie w przyszłym roku (Ks. Halik udzielał nam odpowiedzi zanim papież ogłosił, że nie opublikuje posynodalnej adhortacji, tylko zatwierdzi dokument końcowy synodu – przyp. red.) być może najważniejsza będzie dotyczyła decentralizacji Kościoła.

Wiele ważnych kwestii zostało zdjętych z obrad synodu i przekazanych do zbadania przez specjalne komisje. Dlaczego tak się stało?

Myślę, że powodem, dla którego papież nie dał zebranym na drugiej sesji synodu szans na podjęcie decyzji w palących kwestiach, takich jak święcenia kobiet i żonatych mężczyzn, jest prawdopodobnie jego przekonanie, że niektóre Kościoły lokalne dojrzały do reformy, a inne jeszcze nie (co wynika choćby z odmiennego rozumienia roli kobiety w różnych kulturach). Ważne jednak, by synody diecezjalne i kontynentalne nawiązywały do tego, co się dokonało na obecnej fazie procesu synodalnego, i żeby grupy synodalne, które już istnieją, kontynuowały swoją pracę. Myślę, że dokument końcowy synodu dostarczy konkretnych sugestii, nakreślonych przecież już w Instrumentum laboris, takich jak np. ustanowienie „posług” w Kościele (posługa głoszenia, towarzyszenia duchowego itp.), które nie wymagają święceń.

A jak powinna wyglądać kolejna faza – realizacji synodalnych zaleceń?

Kontynuacja procesu synodalnego wymaga pogłębienia teologii i duchowości albo – jak sugerował papież Franciszek w Ad theologiam promovendam – zjednoczenia teologii i duchowości. Przed nami też wielkie wyzwanie w zastosowaniu zasady synodalnej w relacjach ekumenicznych. A także oferowaniu jej jako inspiracji dla relacji między państwami, kulturami i religiami. W czasach Reformacji demokratyzacja Kościoła stała się impulsem do demokratyzacji społeczeństwa. Myślę, że dziś synodalna transformacja chrześcijaństwa powinna być zalążkiem transformacji procesu globalizacji w proces dzielenia się, wzajemnego szacunku i zgody.

Aż tak daleko mogą sięgać skutki synodalności?

Kościół nie może troszczyć się tylko o siebie. Musi przyjąć współodpowiedzialność za kultywowanie właściwego stylu komunikacji oraz ogólnego klimatu kulturowego i moralnego w czasie, gdy pojawiają się zagrożenia kolejną wojną światową.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”