Szczęście

Dialog z 16. rozdziału Ewangelii wg św. Mateusza można czytać niemal bez końca: ciągle objawia nowe pokłady treści.
Czyta się kilka minut

Jezus pyta Dwunastu: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?”. I zaraz potem: „A wy – za kogo Mnie uważacie?”. Odpowiada Piotr: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego”. Na to Jezus objawia Piotrowi jego przyszłą misję: „I Ja Tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała] i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą”.

Wcześniej jednak mówi mu jeszcze coś innego: „Szczęśliwy [bo to właśnie znaczy słowo »błogosławiony«] jesteś! Szczęśliwy jesteś, Szymonie, synu Jony” (por. Mt 16, 13-18).

Tak. Jest wielkim szczęściem – znać Jezusa, znać odpowiedź na pytanie: kim On jest? Znać o Nim prawdę. Tę prawdę, którą objawia nie „ciało i krew” (tzn. ludzkie, naturalne możliwości poznawcze), ale Ojciec. Jest wielkim, niewyobrażalnie wręcz wielkim szczęściem, znać Jezusa jako Zbawiciela (Mesjasza) – prawdziwego Człowieka i prawdziwego Boga. Jest niezwykłym szczęściem takim Go znać – nie z lekcji katechizmu czy z wykładu dogmatyki, ale z codziennego doświadczenia – w dynamicznej relacji – z Żyjącym, Zmartwychwstałym Panem.

Tak. To wielkie szczęście. To wszystko zmienia. A jednak... Jezus musi to szczęście Szymonowi uświadomić. Czy to nie dziwne?

Czy to nie dziwne – jak mówi papież Franciszek w adhortacji „Evangelii gaudium” – że na co dzień my, chrześcijanie, mamy taką twarz, jakbyśmy dopiero co wrócili z pogrzebu?

W przedziwnej zgodności z papieskimi słowami pobrzmiewa Friedrich Nietzsche: „Ale wy – jeśli wasza wiara rzeczywiście was uszczęśliwia, pokażcie sobą, że jesteście szczęśliwi. Wyraz waszych twarzy więcej czyni szkody waszej wierze niż nasze rozumowe argumenty. Gdyby ta radosna nowina waszej Biblii była wypisana na waszych twarzach, nie mielibyście potrzeby domagać się [od nas] wiary w autorytet tej księgi... Póki zaś co, tak jak jest, wasze apologie chrześcijaństwa zakorzenione są w waszym nie-chrześcijaństwie, wypisując wasze obrony, pracujecie na wasze potępienie”. I w innym miejscu: „Muszą zaśpiewać lepsze pieśni, bym się nauczył wierzyć w ich zbawiciela; na bardziej odkupionych muszą wyglądać jego uczniowie!”.

Za mocno? A może nie wypada cytować Nietzschego wraz z papieżem? Czy to możliwe, by mogli obaj mówić jednym głosem – choć z tak skrajnie przeciwnych pozycji? A może jednak to prawda, że niejednokrotnie to, w jaki sposób bronimy naszej wiary – tak naprawdę jej urąga? Być może w tej obronie jest wszystko, z wyjątkiem... radości? Doświadczenia szczęścia?

W Starym Testamencie prorok Baruch mówi (przypominamy sobie te słowa w każdą Wigilię Paschalną): „Szczęśliwi jesteśmy, o Izraelu, że znamy to, co się Bogu podoba” (Ba 4, 4).

Boże, niech poznanie Twojego Syna przemieni nasze twarze!

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2014