W środę 16 maja opisano obserwację galaktyki tak oddalonej od Ziemi, że jej obraz, który dziś do nas trafia, powstał zaledwie 500 mln lat po wielkim wybuchu (czyli wędrował do nas przez 13,3 mld lat).
Kolizja dwóch galaktyk oddalonych od Ziemi o 62 mln lat świetlnych. / NASA
To nowy rekord. Okazuje się, że płonęły już wówczas całkiem normalne gwiazdy, a w gazie galaktycznym udało się wykryć tlen – wszechświat dość szybko przyjął więc taką postać, jaką ma dzisiaj. Obserwacje tak odległej epoki są wyjątkowo trudne. W tym tygodniu Chińczycy (we współpracy m.in. z Holendrami) mają wystrzelić satelitę Queqiao, której jednym z zadań jest wykrywanie, zza tzw. ciemnej strony Księżyca, sygnałów z najwcześniejszej epoki wszechświata, kiedy nie zdążyły jeszcze powstać pierwsze gwiazdy. ©
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















