Szczegół

Wybitny teolog protestancki Karl Barth poświęcił całą swoją pracę jedności Kościoła. Jego teologia polegała na zmniejszeniu dystansu między Bogiem a człowiekiem. Prowokacyjnie nauczał o uzasadnianiu konieczności "ubóstwienia człowieka i uczłowieczenia Boga". Mimo że nie brakowało mu krytyków, to wielu teologów, także katolickich, traktowało jego osiągnięcia z uznaniem i życzliwością. Sam Barth miał zwyczaj mówić o sobie skromnie i z lekkim przymrużeniem oka. Opowiada się, że kiedyś rysunek przedstawiający aniołów patrzących na niego, wielkiego teologa stojącego u bram nieba z napisanymi przez siebie książkami. Teolog mówi: "Czy już napisałem wystarczająco dużo, abym mógł sobie kupić dar życia wiecznego?". Aniołowie... milczą.
Czyta się kilka minut

Czytając przypowieści Jezusa, nie sposób odnieść wrażenia, że ich fabuła tak jest ułożona, aby zdemaskować najbardziej naganne z ludzkich zachowań. Jednocześnie w finale opowieści zaskakuje brak pesymistycznych tonów. Każda przypowieść kończy się optymistycznie. Bierze się to stąd, że wizja Boga i świata, jaką roztacza przed nami Jezus, różni się od tej, jaką chętnie namalowaliby ludzie. Jego wizja odbiega od konwencjonalnej mądrości ludzkiej, a odwołuje się do elementu zaskoczenia i paradoksu. Nie wszystko w naszym życiu jest do końca przewidywalne. Nawet usprawiedliwienia z grzechów nie da się sformalizować, bo jest darem Boga. Od człowieka zależy jedynie zmieniający wiele mały szczegół.

Widać to dobitnie w przypowieści o dwóch modlących się ludziach. Faryzeusz, formalista religijny, człowiek liczący na wartość kalkulatora, jakim Sprawiedliwy obliczy wartość wszystkich jego dobrych uczynków i długiej modlitwy. Nie jest złym człowiekiem. Ma czyste intencje, szczerze wierzy w Boga, wyznając, że On jest sprawiedliwy i za dobre wynagradza, a za złe karze. Z tyłu celnik, złodziej i łapówkarz. Uznaje dystans, jaki dzieli go od tego rodzaju świętości, którą reprezentuje faryzeusz. Zna swoje życie i wie, czego nie jest godzien. Odchodzi sprzed oblicza Bożego usprawiedliwiony, podczas gdy faryzeusz pozostaje jedynie z iluzją swojego usprawiedliwienia, czyli uświęcenia. Św. Augustyn wyjaśnia, że stało się tak dlatego, ponieważ celnik nie patrzył w niebo, ale patrzył w siebie i tam znalazł Boga.

Psychologowie społeczni znają pojęcie interioryzacji negatywnej tożsamości. W tę diagnozę idealnie wpisuje się faryzeusz. Wygłasza najpierw litanię wszystkich godnych potępienia czynów po to, aby na końcu swojej modlitwy odkryć, że te wszystkie paskudztwa popełnia ten jeden człowiek, którego właśnie widzi w świątyni. Celnik jest przez faryzeusza całkowicie wykluczony i ze zbawienia, i ze społeczeństwa. Dla faryzeusza usprawiedliwienie celnika nie wchodzi w ogóle w grę. Faryzeusz nie może być nawet widziany w jego towarzystwie, bo wtedy sam musiałby o sobie powiedzieć: "jestem grzesznikiem". Jest niewolnikiem swojej pychy i arogancji, dlatego nie odchodzi usprawiedliwiony, czyli uświęcony. Zgubiła go pycha, gdyż poniżał drugich. "Nie jestem jak ten celnik".

Jeśli potraktujemy tę przypowieść jako opowiadanie ku pokrzepieniu serc, a nie receptę na życie, grozi nam, że będziemy jak ów teolog z rysunku Bartha. Piszący kolejne pobożne tomy, które nigdy nie będą przepustką do nieba. A nasz Anioł Stróż będzie milczał.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2007