Syndrom powstania

Po wybuchu konfliktu w Gruzji TNS OBOP zapytał swych respondentów, czy Polska powinna prowadzić wobec Rosji "politykę twardą, taką jak Kaczyński, czy miękką, jak rząd Tuska". Wyniki ogłosił na pierwszej stronie "Dziennik" z 14/15 sierpnia. Za twardą polityką opowiedziało się 30 proc. uczestników sondażu, za miękką - 46 proc., niezdecydowanych było 24 proc.
Czyta się kilka minut

Bardziej niż wynik sondażu zastanawia mnie użycie metaforycznego przeciwstawienia twardy/miękki. "Twarda polityka" jest ryzykowna, ale kojarzy się

pozytywnie - z męskością, ze zdecydowaniem, z heroizmem. "Polityka miękka" jest bezpieczniejsza i rozsądniejsza, ale budzi negatywne (albo dwuznaczne) asocjacje.

Czy przemówienie prezydenta w Tbilisi było wyrazem twardej postawy? Czy wzmocni ono jego polityczną pozycję? Na drugie z tych pytań odpowiedział (w tym samym numerze "Dziennika", s. 6) Eryk Mistewicz; wedle niego "Prezydent odnalazł swoją narrację, swoją opowieść, dzięki której może przejść do historii".

Mistewicz się myli. Lech Kaczyński nie musiał niczego odnajdywać; zdania wygłoszone w Tbilisi były powtórzeniem opowieści od dawna przez prezydenta powtarzanej. Opowieści zaczerpniętej z historii i dobrze znanej wielu pokoleniom czytelników polskiej literatury.

Co to za opowieść? Aleksander Smolar w swej boleśnie trzeźwej i niezwykle przekonującej analizie sprawy gruzińskiej ("Idziemy na wojnę z Rosją?", "Gazeta Wyborcza" z 14/15 sierpnia) mówi o tym, iż zagraniczni przyjaciele Micheila Saakaszwilego pogłębiali w nim "romantyczne skłonności do ucieczki od rzeczywistości"; wspomina też o "syndromie Powstania Warszawskiego". Adres tych słów jest aż nadto oczywisty. Jeśli komuś mało, to powinien sobie przypomnieć słowa generała Sowińskiego (ze słynnego romantycznego wiersza): "Choćby nie było na świecie / Jednego już nawet Polaka, / To ja jeszcze zginąć muszę / Za miłą moją ojczyznę, / I za ojców moich duszę / Muszę zginąć… na okopach, / Broniąc się do śmierci szpadą / Przeciwko wrogom ojczyzny"…

Odczuwam mocno fatalną siłę romantycznych idei i fantazmatów; wiem, że te idee są głęboko zakorzenione w zbiorowym doświadczeniu i nie namawiam do ich odrzucenia. Zresztą: doświadczenie Solidarności z lat 1980-1981 dowiodło, iż szaleństwo miewa czasem sens. Ale jednak w roku 2008 nie nazywałbym romantycznej retoryki z Tbilisi twardą polityką i nie opowiadałbym się po jej stronie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2008