„Zobaczyłem dziś wymiar tych Dni jako integrujące święto, gdzie mogą się spotkać ludzie bardzo różni i nikt nie jest wykluczony. Profesor filozofii siedzi obok osoby niepełnosprawnej, żującej gumę uczennicy liceum czy emerytki. Siłą Dni Tischnerowskich są nie tylko laureaci i goście, ale także ich publiczność – niesłychanie mądra i czegoś spragniona. Ona nie przychodzi tu z sentymentu lub dla dużych nazwisk, ale dlatego, że liczy, iż coś ważnego się tu wydarzy”.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
Inne artykuły tego autora
Wersja audio
















