Straszyć czy nie straszyć?

Wczoraj (czyli 22 maja), patrząc na telewizyjny przekaz obrad w parlamencie, przypomniałam sobie powiedzonko, którego bardzo chętnie używaliśmy onegdaj w kręgach harcerskich: "To źle, to bardzo źle, to jak najgorzej" (można było i na odwrót, optymistycznie). Tylko że my bawiliśmy się wtedy i słowami, i sytuacjami, a tutaj teraz szło o sprawy zasadniczej wagi, zaś słowa kierowane były nie do kumpli-druhów, tylko do społeczeństwa i jego sterników. Więc jeśli szło o to, że jest "źle i bardzo źle", to miała to być wiadomość niewzruszenie pewna. Coś jak stwierdzenie, że statek tonie bez ratunku. Czy była? A jeśli należna wszystkim, jak to powiedziano, w imię "prawdy, którą stoi demokracja", to co dalej? Co odbiorcy owej prawdy mieli z nią począć?
Czyta się kilka minut

Tego samego dnia i o tej samej godzinie trwały już pod Sejmem protesty pod hasłem "Nie będziemy płacić za wasz kryzys!". Hasło jest nośne, bardzo łatwe do rozmnożenia. Wystarczy jednym wskazać innych jako sprawców ich biedy czy nawet dopiero tej biedy perspektyw. Tyle że wtedy jasne się staje, iż nie o ratunek chodzi, tylko o interesy tę panikę i gniew wzniecających. A to nie powinno mieć miejsca w sytuacji rzeczywistej próby i rzeczywistej troski.

Społeczeństwo zasługuje na to, by się do niego odwoływać wtedy zwłaszcza, gdy sytuacja staje się wyzwaniem i oczekiwania rosną. Nie potrzebuje ono spektaklu z jawnym procederem zwalania winy na "onych" i nie jest gromadą rozpieszczonych nieletnich, którzy chcieliby mieć zawsze wszystko, i to "lekko, łatwo i przyjemnie". Wystarczy je szanować.

A może także warto przypomnieć sobie wiersz Mickiewicza o prawdach i mędrcu?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2009