Stop dopalaczom

Rząd wypowiedział wojnę sprzedawcom dopalaczy - substancji o działaniu podobnym do narkotyków, które złożone z legalnych składników, w coraz to nowych połączeniach wymykają się spod kontroli państwa.
Czyta się kilka minut

Skutki ich działania wykraczają poza głośne, zakończone tragicznie przypadki: coraz więcej ludzi, o czym mówią terapeuci uzależnień, zgłasza się do gabinetów "z problemem dopalaczy". Zapowiedzi zmiany prawa - rząd będzie mógł wycofać specyfik na podstawie samego podejrzenia o jego szkodliwości, mając następnie półtora roku na weryfikację tych podejrzeń - towarzyszyły przeprowadzone w całej Polsce "naloty" na sklepy z dopalaczami (udało się zamknąć kilkaset).

Zdecydowane działania muszą cieszyć. Nawet jeśli nie wyeliminują problemu - zjawisk takich jak narkomania jeszcze nikt nigdzie nie zlikwidował - kończą dwuletni okres bezradności państwa na tym polu. Nie może jednak przy tej okazji zabraknąć pytania: dlaczego wniosek, że z dopalaczami walczyć jednak się da, zajął aż dwa lata?

Premier w zeszłym tygodniu mówił o braku litości dla tych, którzy życie młodych ludzi "zamieniają w piekło uzależnienia". Wizerunek szefa rządu jako polityka wypalającego gorącym żelazem nieprawości życia społecznego to nie nowość. Bywało jednak, że podobne wypowiedzi okazywały się falstartami (dość przypomnieć tę o pedofilach, którzy nie zasługują na miano ludzi, albo zapowiedź likwidacji hazardu internetowego, która okazała się prawną utopią). Pozostaje nadzieja, że w przypadku dopalaczy po zdecydowanym kroku do przodu nie nastąpią dwa w tył.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2010