Słowa, słowa, słowa...

W środę, 26 września, Krajowa Rada Sądownictwa wyraziła zgodę na zdymisjonowanie prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku.
Czyta się kilka minut

1

W czwartek, 27 września, minister sprawiedliwości odwołał sędziego Milewskiego ze stanowiska. W ten sposób skończyła się awantura wywołana przez dziennikarską prowokację, o której (podążając śladem licznych wypowiedzi z prasy) wspominałem w dwóch poprzednich felietonach. Awantura się skończyła, wątpliwości jednak pozostały.

2

W którymś z radiowych dzienników usłyszałem, że KRS uzasadniła swoje stanowisko „dobrem wymiaru sprawiedliwości”. Powiedziane pięknie, ale trochę niekonkretnie; wolałbym formułę prostszą i precyzyjniej określającą wskazane we wniosku ministra przewinienia. Byłbym też spokojniejszy, gdyby wynik głosowania w KRS (22 głosy za wnioskiem Jarosława Gowina, 1 wstrzymujący się) był nieco mniej jednoznaczny. Skądinąd: ciekawe, czy istnieje jakiś związek między poparciem przez KRS wniosku w sprawie prezesa Milewskiego, a uznaniem przez tę samą Radę, że minister sprawiedliwości nie miał prawa żądać aktów sądowych dotyczących afery Amber Gold.

3

Sędzia Milewski bał się narazić władzy i także dlatego naraził się jej w sposób niewybaczalny. Minister Gowin wystąpił jako żarliwy obrońca sędziowskiej niezawisłości, ale w jego kolejnych wypowiedziach słychać było ton feudalnego wielmoży, który potępia własnego poddanego. A wszystko to w atmosferze histerycznego poszukiwania winnych za zaniedbania w sprawie Amber Gold. Cóż: zazdroszczę tym, dla których ta sytuacja jest całkowicie jednoznaczna; tym, którzy bez chwili wahania Milewskiego umieszczają w otchłaniach piekieł, a Gowina widzą jako archanioła z karzącym mieczem w dłoni.

4

Powiadają niektórzy, iż sprawa prezesa Milewskiego podniesie standardy wymagań stawianych sędziom. Wykluczyć tego nie można. Zarazem: sprawa ta pokazuje, że sędziowska niezawisłość – głośno deklarowana jako święta zasada, której złamanie zasługuje na surową karę – w istocie nie jest traktowana zbyt poważnie. Inaczej mówiąc: można odnieść wrażenie, że minister Gowin żąda niezawisłości, ale myśli o uświadomionej zależności od samego siebie (nie wiem, czy to wrażenie jest prawdziwe; mogę tylko powiedzieć, że powracało uparcie po ostatnich wypowiedziach ministra).

5

W „Gazecie Wyborczej” z 28 września Ewa Siedlecka analizuje nową wersję zmian w ustawie o prokuraturze. Projekt niezwykle oryginalnie traktuje kwestię niezależności tej instytucji; przewiduje on mianowicie likwidację Krajowej Rady Prokuratury i poszerza kontrolę rządu nad prokuratorem generalnym. W tej sytuacji, powiada publicystka, prokurator ów „nie będzie niezależnym szefem niezależnej prokuratury”. Zastanawiające. Sędziowska niezawisłość, prokuratorska niezależność (dodałbym jeszcze ze znanego mi podwórka: autonomia wyższych uczelni): słowa, słowa, słowa...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2012