Śliski frank

Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz, ale dlaczego od razu rozpoznanie walką?

25.01.2015

Czyta się kilka minut

Temat jest delikatnej natury, od kiedy wybuchł, trudno unikać delikatnej natury pytań typu: czy doradca finansowy (którego niniejszym serdecznie pozdrawiam) może być zbawiony, głupota (czyja, no, czyja?) czy sabotaż; czy przykładowe, a jakże popularne pytanie: czy ćwierć stulecia w kredycie to dużo, czy mało (jak ktoś nie ma wyjścia, to mało?), czy kupa mimowolnych nieudolnych spekulantów winna popełnić w niespłacalnych zaciszach rytualne seppuku już teraz, czy za czas jakiś (jaki?). I dalej: czy sytuacja „Je suis Frank” wpłynie dodatnio na znajomość paradoksów Zenona z Elei – zwłaszcza tego numeru z biegaczem, co to nie tylko nigdy nie ukończy biegu, ale nawet nie może go zacząć. Zresztą nie chodzi wszak o starożytnego Zenona z Elei, a raczej Zenona z L.A. – znienawidzonego „inwestycyjnego” bankstera paradoksalnie spekulującego na derywatach i śmiejącego się w wybrylantowany (dobra lokata) kułak. To co, rozkułaczyć? Dramatyzuję rozmyślnie, póki co.

Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz, ale dlaczego od razu rozpoznanie walką à la bitwa pod Lenino? Edukacja, głupcze, zwłaszcza ekonomiczna, ale czy nie za drogo? Pluć sobie w brodę, bić się w piersi, trzymając w ręku pliczek „zielonych” patrzeć, jak wszystko zostaje w tyle? Widziały gały, co brały, ale czy te, co dawały, więcej nie wiedziały? Czy było inne wyjście, ale czy to jedyne jest aż tak bardzo tragiczne w dłuższym wykresie sinusoidy? Stoicka perspektywa (za czym kolejka ta stoi?), może nawet cynicka, no ale cynikowi wystarczy beczka, a to nie nieruchomość jednak, beczkę nieco łatwiej się spłaca, nawet z lokatorami, zwłaszcza na terenie zalewowym (któremu na imię Polska – rynek wschodzący do dojenia).

Czy słuchać na okrągło piosenki „Frank’s Wild Years”, w której Waits zasugerował radykalne, choć pociągające rozwiązanie kredytu hipotecznego rzeczonego Franka, czy raczej rozproszyć swą uwagę na cały album pt. „Frank’s Wild Years” – i zamienić cierpienie na dźwiękową cierpliwie cierpką ucztę dla konesera. Rozwiązanie cesarskie iście w swej dezynwolturze, z dodatkowym wymiarem neronicznym. Tylko czy dział windykacji jest wystarczająco muzykalny? A dziatwa? Anachronizuję, anarchizuję, paniki archiwizuję.

Aspekty filozoficzne i estetyczne nagłego a niespodziewanego (?) szczytu (?) franka można opiewać długo, rozmyślnie dramatyzując, ale czy wystarczająco długo, aby zabić ból fantomowy kilku-kilkunastu-kilkudziesięciu (?) metrów kwadratowych, co to momentalnie wyparowały? Tak to świadomość czyni nas tchórzami, co do budy uwiązani. A co dalej z Frankiem? „I tak nie znosił tego psa”. Koniec pieśni. ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Reżyser teatralny, dramaturg, felietonista „Tygodnika Powszechnego”. Dyrektor Narodowego Teatru Starego w Krakowie. Laureat kilkunastu nagród za twórczość teatralną.

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2015