Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Skalane stany Ameryki

Skalane stany Ameryki

17.05.2014
Czyta się kilka minut
Patrząc na okładki „Zbłoconej” i „Tatula” Joyce Carol Oates można zgadywać, jak cienka granica dzieli cichy kunszt od krzykliwej pop-opowieści o religijnym fanatyzmie, który zwraca się przeciwko najsłabszym – dzieciom.
N

Nowe powieści Oates można by przewrotnie porównać do „drewnianej dziewicy”, w której tytułowy Tatulo więzi małych chłopców. Jest to ciężka, trumienna skrzynia z małym otworem, za którym majaczy świat. Przez szparę zostawioną czytelnikowi widać zardzewiały rdzeń Ameryki. „Od Amerykanów żądam tylko, by byli Amerykanami” – pod ironicznym zachwytem Jeana Baudrillarda zdaje się podpisywać także Oates. Dla jej bohaterów wiara w american dream, gdzie dobrzy ludzie mają kontrolę nad swoim życiem, a źli albo się poprawiają, albo są eliminowani, jest jak codzienna dawka nikotyny utrzymująca w pionie. Mimo że coraz częściej krztuszą się iluzją dobrego samopoczucia.
„Zbłoconą” otwierają aż trzy motta: z Nietzschego, Whitmana i Andre Litovika, postaci fikcyjnej, potajemnego kochanka protagonistki. „Czas jest potrzebny po to, żeby wszystko nie działo się naraz” – to słowa Litovika i zgodnie z nimi autorka stopniowo odsłania historię Meredith Neukirchen, ucieleśniającej żeńską wersję snu o równości. Jest rok 2002, Ameryka żyje pokłosiem 11 września i przygotowaniami do inwazji na Irak. Czterdziestoletnia filozofka, kryjąca płeć za inicjałami M.R., ma wygłosić bezkompromisowy wykład „Rola uniwersytetu w erze »patriotyzmu«” i objąć jako pierwsza kobieta stanowisko rektora prestiżowego Uniwersytetu Cornella. „Chcę służyć. Nie chcę być obsługiwana” – brzmi dewiza idealistki wychowanej przez kwakrów. A jednak ta wzorowa uczennica wymyka się przed wykładem z hotelu i jedzie przypomnieć sobie strzępy przeszłości zbłoconej, jak brudne ubranie dziecka leżące przy gminnej drodze.
Wiosną 1965 r. matka goli córkę niczym baranka i zrzuca ją w błotnistą przepaść u stóp góry Moria, w rozpaczliwej ofierze złożonej aniołowi Abrahama i Hagar. Dziewczynka nosi imię Jewell, trochę jak klejnocik, trochę jak Jew-ell, Żydóweczka, dziecko z błota zmuszone do asymilacji w sterylnym świecie. Po latach wystarczy jeden incydent – próba samobójcza kontrowersyjnego studenta – aby M.R. na powrót stała się „Zbłotką”. Bankietowe ratowanie Trzeciego Świata, żonaty kochanek z Harvardu i uśmiechanie się do sponsorów przestaje dawać grunt pod nogami.
Oates nie sprowadza cierpienia bohaterki do skutków traumatycznego dzieciństwa. Meredith, podobnie jak Dinah z „Tatula”, to kolejna odsłona nieskalanej Miss America, której własny kraj poplamił szarfę. Pierwsza chce być postrzegana przez pryzmat swojego rozumu, druga chciałaby być idealną nowoczesną matką, której syn będzie rósł w wielokulturowym, tolerancyjnym otoczeniu. „Wychowamy naszego syna na szczęśliwego człowieka. Bez tego syfu, który mieliśmy w naszych rodzinach” – obiecują sobie z mężem. Parę lat później bohaterka będzie obsesyjnie odtwarzać w pamięci scenę porwania pięcioletniego Robbiego na parkingu centrum handlowego, aby wyłuskać swój błąd.
Jednak błędy popełniają tu wszyscy. Gorliwi chrześcijanie z Kościoła Nieustającej Nadziei słuchają Kaznodziei, który po mszy wsiądzie do minivana i stanie się Tatulem – łowcą małych chłopców, odbieranych „wyrodnym” matkom. Policjanci nie przeszukają jego samochodu tylko dlatego, że ma wymalowany krzyż na masce, a kierowca wyda im się miły i rozmowny. Nauczycielkę plastyki zachwycają rysunki Gedeona (to hebrajskie imię nadał Robbiemu Tatulo), przypominające jej „Saturna pożerającego własne dzieci” Goi, ale nie chce wiedzieć, skąd wzięły się u dziecka tak mroczne wizje.
Oates stara się nie oceniać swoich postaci. Subtelnie profanuje otaczające ich symbole, które tracą moralizatorską natarczywość. „Ludzie mają prawo żyć, jak chcą. No i żyją wśród śmieci i ścierwa, i co z tego? To są Stany Zjednoczone Ameryki” – podkreśla jedna z bohaterek „Zbłoconej”. Pisarka nie odbiera też im nadziei na wyśnienie własnego snu o sprawiedliwości. Wierna kochanka wreszcie usłyszy wyznanie miłości, a skrzywdzona matka odzyska syna. Utracą jednak wiarę we własny obraz siebie. Kiedy Meredith, niegdyś Pani Tolerancja i Oświecenie, zostanie zaczepiona przez nieznajomego, w popłochu weźmie nogi za pas. „Dlaczego nie próbował uciec? Przez sześć lat” – Dinah, niegdyś Supermama, będzie zadawać sobie to pytanie za każdym razem, gdy zobaczy syna rozmawiającego z obcym mężczyzną.
Marzenia straciły niewinność. Nikt i nic tu nie pomoże: ani George Washington, ani Oprah Winfrey, ani pielenie własnego ogródka w prowincjonalnym hrabstwie Beechum – fikcyjnym, ale jakże amerykańskim.

Joyce Carol Oates: „Tatulo”, przeł. Łukasz Witczak, W.A.B., Warszawa 2014

Joyce Carol Oates: „Zbłocona”, przeł. Andrzej Grabowski, Świat Książki, Warszawa 2014

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]