Reklama

Zdrajcy, szczujnia i ciemnogród

Zdrajcy, szczujnia i ciemnogród

29.02.2016
Czyta się kilka minut
Debata publiczna to worek tlenowy dla demokratycznych społeczeństw. Trzeba o nią dbać, nim będzie za późno – społeczeństwo się udusi.
Lech Wałęsa w Gdańsku, 29 lutego 2016 r. Fot. Krzysztof Mystkowski / KFP
B

Badacze komunikacji publicznej zwykle są czarnowidzami. Zwłaszcza po dyskutujących politykach rzadko spodziewają się czegoś pozytywnego. I mimo tego sceptycyzmu wielu z nas jest dziś zaskoczonych dynamiką rozkładu debaty publicznej. Choć symptomy tej choroby były widoczne od lat, nie przewidzieliśmy tempa jej rozwoju. Samo pojęcie „debaty publicznej” – oznaczające całokształt publicznego rozprawiania o tym, co społecznie ważne – zostało skompromitowane i coraz częściej wywołuje ironiczne uśmieszki. Debatują tylko „pożyteczni idioci”, „pięknoduchy” albo „zdrajcy i targowiczanie”.


CZYTAJ TAKŻE:

Dariusz Rosiak: Dzięki sprawie „Bolka” być może przestaniemy uciekać przed banalną obserwacją: ludzie potrafią być jednocześnie wielcy i podli, odważni i strachliwi. Sami tacy byliśmy w historii –...

17722

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jestem jeszcze w trakcie lektury tego artykułu, ale zadziwia mnie, że ubolewając nad brakiem "debaty" w polskiej przestrzeni politycznej i nad retoryką stosowaną przez oponentów, tak trudno dostrzec przyczyny tego: najczęściej potykają się ignoranci, którzy nie tylko nie mają zbyt wiele do powiedzenia na dany temat, ale go po prostu nie rozumieją! Kiedy rozmawiają ze sobą np. ekonomiści z przeciwnych obozów politycznych, to poziom jest zupełnie inny. Ale tego jest w stanie wysłuchać tylko nieliczna grupa wykształciuchów, na których nic się nie zarobi (sprzedając czas reklamowy). Oglądalność zapewnią politycy o ciętym języku i "wyrazistych" poglądach.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]