Michał Probierz po kilkudziesięciu godzinach wahań zmienił zdanie i zrezygnował ze stanowiska selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski. Mimo że we wtorkowy wieczór w Helsinkach, bezpośrednio po przegranym meczu z Finami, mówił, że nie zamierza podawać się do dymisji, mimo że jeszcze wczoraj po rozmowie z nim prezes PZPN Cezary Kulesza deklarował, że do zmiany trenera nie dojdzie, ostatecznie trener doszedł do wniosku, że „w obecnej sytuacji najlepszą decyzją dla dobra drużyny narodowej” będzie jego rezygnacja.
Czym jest dobro drużyny
Niemiłosiernie nadużywana fraza „dobro drużyny” zdążyła się wprawdzie w ciągu ostatnich dni skompromitować, ale przyznaję, że tym razem jej użycie ma jednak sens. Z pomeczowego wywiadu Jana Bednarka, tyleż zdumiewającego (tymczasowy kapitan drużyny toczył heroiczny bój z językiem polskim, próbując losy reprezentacji spleść z losami spolaryzowanej ojczyzny), co mimo wszystko imponującego (był jedynym piłkarzem, który odważył się na konfrontację z pytaniami dziennikarzy), zostało mi w głowie słowo „reset”.
🎙 Jan Bednarek: gramy tylko i aż w piłkę nożną. Uważam, że jesteśmy zbyt pięknym krajem, mamy zbyt wspaniałych kibiców, żebyśmy robili to co robimy.
— TVP SPORT (@sport_tvppl) June 10, 2025
🔴📲 Oglądaj studio pomeczowe ▶ https://t.co/j5ZdtR0MNm pic.twitter.com/6tk7EqP50e
W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.
I poczucie, że resetem tym nie może być rozjechanie się na wakacje i próba przeczekania kolejnego z długiej listy kryzysów, naznaczających zresztą nie tylko dwuletnią pracę Probierza z kadrą, lecz zwłaszcza czteroletnią kadencję Cezarego Kuleszy na stanowisku prezesa PZPN.
Co sobie powiedzieli Probierz i Lewandowski
Nie chodziło bowiem o samą porażkę z Finlandią – w sporcie nie takie rzeczy się zdarzają. Chodziło o to, że pozbawiając przed tym meczem Roberta Lewandowskiego kapitańskiej opaski, Michał Probierz zagrał va banque. Zapewne jego intencją było zintegrowanie drużyny i zbudowanie wokół niej murów oblężonej twierdzy. Ale komunikacyjnie przeprowadził całą sprawę tak, że do ostatnich godzin przed spotkaniem spekulowano, kiedy i co właściwie powiedzieli do siebie trener i najlepszy polski piłkarz, kadrowicze buntowali się przeciwko medialnym przekazom, PZPN wydawał oświadczenie za oświadczeniem – i tylko na rozmowę o taktyce zabrakło czasu, kibice zaś, którzy pojechali do Helsinek, zamiast wspierać drużynę, w dość nieparlamentarny sposób dawali do zrozumienia, po czyjej stronie stoją.
Czego się wymaga od selekcjonera
Znalazłyby się oczywiście także czysto piłkarskie powody do tej dymisji – choć Probierz zdołał z reprezentacją awansować na Euro i chociaż z samego turnieju zdołał wyjść z twarzą (nieobecnego dziś w kadrze Kacpra Urbańskiego), potem było tylko gorzej i gorzej; w meczu ze słabymi Finami jedynym wkładem myśli szkoleniowej były dalekie wyrzuty z autu Matty’ego Casha.
Kłopot w tym, że od selekcjonera wymaga się dziś nie tylko kompetencji taktycznych, ale i zdolności komunikacyjnych, umiejętności współpracy z ludźmi, dyplomacji, wręcz: bycia ambasadorem swojego kraju. I choć owszem, przed rokiem na Euro światowe media zachwycały się garniturami Michała Probierza, to dziś piszą o tym, że wywołał wojnę z jednym z najlepszych europejskich piłkarzy, a potem nie potrafił zapanować nad efektami swojego konfrontacyjnego zarządzania.
Dymisja była tu logiczną konsekwencją. Michał Probierz może uwielbiać zapach napalmu o poranku równie mocno, jak Cezary Kulesza aromat whisky wieczorem, ale przyznajmy: są to jednak dość osobnicze preferencje.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















