Selekcjoner Michał Probierz składa dymisję. Zagrał va banque i przegrał

Pozbawiając Roberta Lewandowskiego kapitańskiej opaski, selekcjoner postawił wielką stawkę i przegrał. Komunikacyjna katastrofa nie pozwoliła skupić się na meczu z Finami. Dymisja była logiczną konsekwencją.
Czyta się kilka minut
Michał Probierz podczas meczu eliminacyjnego Polska - Finlandia. Helsinki, 10 czerwca 2025 r. // Fot. Markku Ulander / East News
Michał Probierz podczas meczu eliminacyjnego Polska - Finlandia. Helsinki, 10 czerwca 2025 r. // Fot. Markku Ulander / East News

Michał Probierz po kilkudziesięciu godzinach wahań zmienił zdanie i zrezygnował ze stanowiska selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Polski. Mimo że we wtorkowy wieczór w Helsinkach, bezpośrednio po przegranym meczu z Finami, mówił, że nie zamierza podawać się do dymisji, mimo że jeszcze wczoraj po rozmowie z nim prezes PZPN Cezary Kulesza deklarował, że do zmiany trenera nie dojdzie, ostatecznie trener doszedł do wniosku, że „w obecnej sytuacji najlepszą decyzją dla dobra drużyny narodowej” będzie jego rezygnacja.

Czym jest dobro drużyny

Niemiłosiernie nadużywana fraza „dobro drużyny” zdążyła się wprawdzie w ciągu ostatnich dni skompromitować, ale przyznaję, że tym razem jej użycie ma jednak sens. Z pomeczowego wywiadu Jana Bednarka, tyleż zdumiewającego (tymczasowy kapitan drużyny toczył heroiczny bój z językiem polskim, próbując losy reprezentacji spleść z losami spolaryzowanej ojczyzny), co mimo wszystko imponującego (był jedynym piłkarzem, który odważył się na konfrontację z pytaniami dziennikarzy), zostało mi w głowie słowo „reset”. 

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

I poczucie, że resetem tym nie może być rozjechanie się na wakacje i próba przeczekania kolejnego z długiej listy kryzysów, naznaczających zresztą nie tylko dwuletnią pracę Probierza z kadrą, lecz zwłaszcza czteroletnią kadencję Cezarego Kuleszy na stanowisku prezesa PZPN.

Co sobie powiedzieli Probierz i Lewandowski

Nie chodziło bowiem o samą porażkę z Finlandią – w sporcie nie takie rzeczy się zdarzają. Chodziło o to, że pozbawiając przed tym meczem Roberta Lewandowskiego kapitańskiej opaski, Michał Probierz zagrał va banque. Zapewne jego intencją było zintegrowanie drużyny i zbudowanie wokół niej murów oblężonej twierdzy. Ale komunikacyjnie przeprowadził całą sprawę tak, że do ostatnich godzin przed spotkaniem spekulowano, kiedy i co właściwie powiedzieli do siebie trener i najlepszy polski piłkarz, kadrowicze buntowali się przeciwko medialnym przekazom, PZPN wydawał oświadczenie za oświadczeniem – i tylko na rozmowę o taktyce zabrakło czasu, kibice zaś, którzy pojechali do Helsinek, zamiast wspierać drużynę, w dość nieparlamentarny sposób dawali do zrozumienia, po czyjej stronie stoją.

Czego się wymaga od selekcjonera

Znalazłyby się oczywiście także czysto piłkarskie powody do tej dymisji – choć Probierz zdołał z reprezentacją awansować na Euro i chociaż z samego turnieju zdołał wyjść z twarzą (nieobecnego dziś w kadrze Kacpra Urbańskiego), potem było tylko gorzej i gorzej; w meczu ze słabymi Finami jedynym wkładem myśli szkoleniowej były dalekie wyrzuty z autu Matty’ego Casha.

Kłopot w tym, że od selekcjonera wymaga się dziś nie tylko kompetencji taktycznych, ale i zdolności komunikacyjnych, umiejętności współpracy z ludźmi, dyplomacji, wręcz: bycia ambasadorem swojego kraju. I choć owszem, przed rokiem na Euro światowe media zachwycały się garniturami Michała Probierza, to dziś piszą o tym, że wywołał wojnę z jednym z najlepszych europejskich piłkarzy, a potem nie potrafił zapanować nad efektami swojego konfrontacyjnego zarządzania.

Dymisja była tu logiczną konsekwencją. Michał Probierz może uwielbiać zapach napalmu o poranku równie mocno, jak Cezary Kulesza aromat whisky wieczorem, ale przyznajmy: są to jednak dość osobnicze preferencje.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Polska piłka bez głowy