Sekretne życie nietoperzy. W izraelskich bunkrach zamieszkały gatunki z trzech kontynentów

Eran Levin, zoolog: Brodawkonosy byłyby idealnymi zwierzętami domowymi. Są czyste, pięknie pachną owocami, nie zajmują miejsca, bo zwisają z sufitu, lubią ludzi i można je trenować jak psy.
Czyta się kilka minut
Rudawka malajska (Pteropus vampyrus), nazywany też latającym psem lub latającym lisem, to jeden z największych gatunków nietoperzy (rozpiętość skrzydeł sięga 1,5 metra, a waga kilograma). Zamieszkuje Azję Południowo-Wschodnią. Żywi się owocami, nektarem i pyłkiem // Claude Balcaen / Biosphoto / AFP / East News
Rudawka malajska (Pteropus vampyrus), nazywany też latającym psem lub latającym lisem, to jeden z największych gatunków nietoperzy (rozpiętość skrzydeł sięga 1,5 metra, a waga kilograma). Zamieszkuje Azję Południowo-Wschodnią. Żywi się owocami, nektarem i pyłkiem // Claude Balcaen / Biosphoto / AFP / East News

Maria Hawranek: Zaskoczyło mnie, że nietoperze są tak bardzo zróżnicowane i stanowią jedną piątą znanych gatunków ssaków.

Eran Levin: To druga największa grupa ssaków po gryzoniach. Ich nazwa w wielu językach oznacza „latającą mysz”, ale nie mają z gryzoniami wiele wspólnego. Są spokrewnione z drapieżnymi i kopytnymi, takimi jak świnie i krowy. 

Znamy ponad 1,5 tys. gatunków, żyją we wszystkich ekosystemach z wyjątkiem terenów arktycznych. Zwyczajowo dzieliło się je na nietoperze żywiące się owocami i białkiem zwierzęcym, choć jedzą też nektar, pyłek, a nawet krew. Nietoperze owocożerne mogą osiągać nawet pół kilo wagi i mieć dwa metry rozpiętości skrzydeł. Wśród owadożernych występują tzw. mikronietoperze. Najmniejszy na świecie, świnionos malutki, pochodzi z Tajlandii i waży ok. 2 gramy – jest wielkości trzmiela.

Jakie gatunki żyją w Izraelu?

Głównie mięsożerne i tylko jeden żywiący się owocami: rudawiec nilowy. Łatwo go spotkać w każdym mieście. Ludzie sadzą mnóstwo tropikalnych drzew, które owocują przez cały rok, więc rudawce mają pod dostatkiem jedzenia. Są trochę jak plaga.

Zwykle o nietoperzach mówi się w kontekście zwalczania plagi – potrafią zjeść ogromne ilości owadów, które niszczą uprawy. 

To prawda, ale rudawce mogą pożreć znaczną część liczi, mango i kumkwatu, to ich ulubione owoce. Byłyby idealne jako zwierzęta domowe – są czyste, pięknie pachną owocami, nie zajmują miejsca, bo zwisają z sufitu, lubią ludzi i można je trenować jak psy. 

Dziś wiele organizacji zajmuje się ich ochroną, ale w latach 50. i 60. w Izraelu trwała kampania zabijania nietoperzy. Rząd wprowadzał do jaskiń trujący gaz. Ginęły głównie owadożerne, w ogromnej skali – niemal je wykończyliśmy. Mam dane z jednej z jaskiń położonych w centrum kraju. W latach 40. żyły tam tysiące osobników należących do sześciu gatunków. W latach 90. – tylko kilka osobników jednego gatunku, bo dopiero w latach 80., gdy akademicy zorientowali się, co się dzieje, doprowadzili do zaprzestania wyniszczających działań. 

Ponad 20 lat temu urzekły Pana konkretne gatunki: brodawkonos duży i mały, które mają nietypowo długie, jak u myszy, ogony. Dlaczego one?

Szukałem obszaru badawczego do pracy magisterskiej. Zdałem sobie sprawę, że choć spędziłem w terenie całe życie i znam rośliny, zwierzęta, owady, to o nietoperzach nie wiem nic. Zresztą w całym kraju niewiele o nich wiedziano, a to najbardziej zróżnicowana grupa ssaków w kraju. Dlatego się nimi zainteresowałem.

Dlaczego nic nie było o nich wiadomo?

Od zawsze żyły w jaskiniach, które zarówno w kulturze żydowskiej, jak i chrześcijańskiej kojarzono z miejscami diabelskimi, ludzie więc do nich nie zaglądali. Nawet kiedy pytam o nie Beduinów, którzy przecież mieszkają w terenie i znają każdą roślinę, o nietoperzach wiedzą niewiele. 

A co z brodawkonosami?

Pewnego dnia w jaskini spotkałem brodawkonosy – i się w nich zakochałem. To chyba najłatwiejszy gatunek do współpracy, szczególnie te mniejsze. Są mniej społeczne – ich grupy liczą kilkadziesiąt osobników, podczas gdy brodawkonosy duże tworzą wielotysięczne kolonie – ale za to bardzo spokojne. 

Kiedy złapie się osobnika jakiegoś europejskiego gatunku, często w efekcie zmienia on miejsce gniazdowania i nigdy nie wraca do tego, gdzie pierwotnie go spotkaliśmy. Brodawkonosy łapię od 20 lat w tych samych siedliskach. W jednym z nich spotykam cztery samice z jednej rodziny, wiszące blisko siebie – prawdopodobnie babcię, matkę, wnuczkę i prawnuczkę. Co roku gniazdują w tym samym kącie. Zawsze razem.

Razem wychowują młode?

Raczej nie, po prostu sobie towarzyszą. Nietoperze rodzą jedno młode, tylko raz zobaczyłem samicę nietoperza z dwoma młodymi, co znaczy, że jedno pewnie było czyjeś. Nie wiem, czy się nim zajmowała.

U brodawkonosów obowiązuje segregacja płciowa. Po godach wszystkie lecą 200 km na północ, na tereny śródziemnomorskie, gdzie wegetacja jest bardzo obfita. Samce wybierają wyżej położone, chłodniejsze jaskinie, a samice – niżej położone i cieplejsze. Pod tym względem zachowują się jak ludzie – sporo badań sugeruje, że kobiety preferują wyższe temperatury niż mężczyźni. Jeśli podwyższy się temperaturę w klasie, chłopcy będą się czuli gorzej i będą mieli gorsze wyniki w testach, a jeśli się ochłodzi – gorsze samopoczucie i funkcjonowanie zaobserwujemy u dziewcząt.

Dlaczego tak jest? 

Według jednej z hipotez ma to związek z różnicami w męskiej i kobiecej fizjologii odczuwania bólu – za odczuwanie temperatury odpowiada ta sama ścieżka neurologiczna. Z ewolucyjnego punktu widzenia jednak prawdopodobnie samice wolą cieplejsze środowisko, bo zwykle to one noszą ze sobą dzieci i są odpowiedzialne za ich termoregulację. A łatwiej jest schłodzić dziecko niż je ogrzać.

Po co brodawkonosom ten ich długi, mysi ogon?

To narzędzie sensoryczne, które działa jak laska u osoby niewidzącej. Ze względu na długie ramiona, trudno im w jaskiniach czołgać się przodem, robią to więc do tyłu, a wcześniej badają teren ogonem. W pierwszym tygodniu kwietnia brodawkonosy spotykają się na gody, zawsze w tych samych jaskiniach. Obserwuję je wtedy na pustyni nieopodal Morza Martwego, gdzie bardzo trudno dotrzeć. Co roku spotyka się tam około 20 tys. osobników, przez dwa tygodnie mają niezłą imprezę.

Kiedy samce i samice brodawkonosów przylatują do swoich letnich jaskiń?

W pierwszym tygodniu czerwca. Tutaj samice rodzą i opiekują się młodymi. O zmierzchu ruszają na łowy, trwające zaledwie 20-40 minut. Żywią się wyjątkowym pokarmem – królowymi endemicznego gatunku mrówek Camponotus sanctus. Te wylatują ze swoich pierwotnych mrowisk w poszukiwaniu samców. W życiu wykonują tylko jeden lot godowy, a po zapłodnieniu lądują na ziemi, gdzie tracą skrzydła – co wydaje się symboliczne dla małżeństwa – i szukają miejsca na nową kolonię. 

Robią to między 21 czerwca, gdy dzień jest najdłuższy, a wrześniem. Królowe mogą żyć do 30 lat, składają miliony jaj. Są ogromne, a ich ciała w 40 proc. stanowi tłuszcz o bardzo bogatym składzie. Dzięki temu żerujące na nich nietoperze są w stanie produkować dużo mleka, a także zgromadzić wielkie zapasy tłuszczu na zimową hibernację.

Przez resztę roku jedzą co innego?

Tak, choć przez znaczną część roku nie jedzą nic! Samice mają cztery sutki – dwa na dole, do których młode się przyczepiają, by nie spaść w czasie lotu, i dwa na górze, niejako pod skrzydłami, z których młode jedzą. Dzięki temu samice mogą latać z prędkością 70 km/h i wykonywać nagłe zwroty w locie, a młode nie spadną. 

W sierpniu samice są już tłuściutkie, a młode odchowane, i we wrześniu wszyscy – również samce – przenoszą się do jaskiń położonych w miejscu ogrzewanym ciepłem geotermalnym, tak że przez całą zimę mają stałą temperaturę 20 st. Celsjusza, bardzo komfortową. Spędzają tam pięć miesięcy bez jedzenia i picia. Nietoperze hibernują na całym świecie, również w Polsce, ale zwykle w temperaturach poniżej zera, a ich hibernacja przypomina zamieranie. U nas nietoperze zimą ruszają się, latają i ciągle rozmawiają.

Czyli nie jedzą, nie piją, ale nie śpią?

Dokładnie! Mimo wysokiej temperatury tempo ich metabolizmu bardzo spada. By nie tracić wody, zamykają nozdrza i usta, biorą jeden oddech na 30 minut, co w efektywny sposób zmniejsza parowanie. NASA sporo inwestuje, by wprowadzić ludzi w stan hibernacji, jest to jednak bardzo trudne bez wychładzania ciała. Być w może w nietoperzach kryje się odpowiedź na pytanie, jak przeprowadzić ten proces inaczej.

Samce nietoperzy nie zajmują się młodymi?

U większości gatunków ani trochę, ale są wyjątki. To np. dwa gatunki dajakolotów (rodzaj Dyacopterus), u których samce produkują mleko. Co prawda na o wiele mniejszą skalę niż samice, ale jednak – naukowcy wciąż dyskutują o tym fenomenie. Są to w dodatku gatunki monogamiczne, co również bardzo rzadkie u nietoperzy.

Jak długo żyją te ssaki?

W zależności od gatunku nawet do 40 lat. Ja zacząłem zakładać brodawkonosom obrączki 20 lat temu i wciąż spotykam najstarsze znane mi osobniki. Ile dożyją? Zobaczymy. 

Co się dzieje z brodawkonosami między kwietniem, gdy mają swoje gody, a czerwcem, gdy rodzą się młode?

Tego z początku nie wiedzieliśmy. Mój przyjaciel i współpracownik Aviam Atar zasugerował, byśmy zajrzeli do… bunkrów położonych niedaleko rzeki Jordan, będących pozostałością po wojnie z Jordanią. W 1994 r., gdy podpisano traktaty pokojowe, bunkry zostały opuszczone.

Znajdują się na Zachodnim Brzegu Jordanu, w granicznym paśmie ziemi niczyjej?

Tak, to były teren wojskowy otoczony płotem i wciąż zaminowany, do którego nikt się nie zapuszcza. Dla przyrody – idealnie. Nie przypominają one typowych bunkrów bliskowschodnich, czyli tuneli utworzonych w ziemi, tylko raczej konstrukcje budowane w Europie w czasie II wojny światowej. Korytarze prowadzą w głąb, do centralnego pomieszczenia, które ma stabilną temperaturę około 27-28 stopni, podczas gdy na zewnątrz może być prawie drugie tyle. 

Sprawdziliśmy te bunkry i zobaczyliśmy, że nietoperze zwisają z kabli, rur, półek, często w bardzo niekomfortowych pozycjach, bo trudno im było się o coś zaczepić. Wzdłuż granicy między Izraelem a Jordanią znajdują się pola uprawne i plantacje, rosną tu najlepsze daktyle. Na tym terenie jest też ok. 30 bunkrów. Udało nam się po kilku latach starań przekonać armię, by przekazała je nam pod opiekę ze względu na nietoperze.

Jaki wpływ na badania mają działania wojenne, od kilku lat bardzo intensywne?

W październiku 2023 r. byliśmy najbliżsi stracenia bunkrów, armia chciała je odzyskać. Poszliśmy więc na wizję lokalną z żołnierzami i inżynierami i pokazaliśmy im, że większość z nich nie jest dla żołnierzy bezpieczna – odpadają kawałki sufitu, a bunkry są zlokalizowane na aktywnym sejsmicznie terenie. Ustawiliśmy więc przed nimi ostrzeżenia, że wejście grozi niebezpieczeństwem.

Grozi żołnierzom, a naukowcom już nie?

Armia nie chce niepotrzebnie ryzykować. Dzięki temu nawet podczas wojny nietoperze i całe ekosystemy, które się wokół nich wytworzyły, są bezpieczne. Przez te lata straciliśmy tylko dwa z naszych bunkrów – zostały przejęte przez osadników, ultraprawicowych ekstremistów religijnych z Izraela, którzy zniszczyli żyjące w nich kolonie. Osadnicy potraktowali bunkry tak jak tereny palestyńskie, które siłą nielegalnie zajmują przy aprobacie polityków u władzy. 

Ile gatunków nietoperzy żyje w bunkrach?

Jedenaście, wszystkie poza jednym są w Izraelu zagrożone. Nocek orzęsiony, żywiący się muchami, był w Izraelu uważany za wymarły, ale my w bunkrach znaleźliśmy kolonie liczone w setkach osobników. 

Chcąc odbudować nadwątloną populację nietoperzy, zaczęliśmy instalować w bunkrach struktury, do których mogłyby się wygodnie przyczepiać. Testowaliśmy różne rozwiązania, najbardziej sprawdziła się zwykła pianka poliuretanowa w spreju. Nakłada się ją szybko, naturalnie przypomina stalaktyty, do których nietoperze przyczepiają się w jaskiniach. Od razu zaczęły się przyczepiać do tych struktur. W ten sposób zmodyfikowaliśmy około 20 bunkrów. 

Od czasu, gdy zaczęliśmy nasz projekt 15 lat temu, wokół bunkrów pojawiło się znacznie więcej węży, owadów i stawonogów, wytworzył się cały nowy ekosystem. Populacja samych brodawkonosów wzrosła z 2 tys. do ponad 8 tys. osobników.

To prawda, że nietoperze mieszkają w bunkrach po stronie izraelskiej, a żerują w Jordanii i Palestynie?

Żerują wszędzie, w Izraelu też, w końcu zwierzęta nie znają granic państwowych. Wiemy o tym, że żerują u sąsiadów, bo w ich ciałach znajdujemy ślady pestycydów, które w Izraelu są zakazane od lat 70. 

Co ciekawe, w jednym bunkrze mogą mieszkać trzy gatunki nietoperzy, które nigdzie indziej na świecie nie mieszkają wspólnie pod jednym dachem: podkowiec duży, nocek orzęsiony i grzebieniec palmowy. To miks trzech kontynentów – Europy, Azji i Afryki – i trzech języków. Piękny symbol pokoju. Dla niektórych gatunków Izrael stanowi przyczółek najbardziej wysunięty na północ, dla innych – najbardziej południowy.

To międzykontynentalne połączenie – Afryki, Bliskiego Wschodu i Europy – jest tu bardzo odczuwalne. W ciągu 10-20 minut możesz przemieścić się między europejskim klimatem a całkowitą pustynią. A ponieważ bunkry są położone na obszarze, na którym klimat zmienia się z bardziej umiarkowanego na północy do bardziej gorącego na południu, to na północy spotykamy w nich bardziej europejskie gatunki, na południu bardziej afrykańskie, a pośrodku – miks.

Kontynuował Pan badania w czasie wojny?

Gdy uniwersytet był zamknięty, wyruszałem w teren. Poza miastami było bezpiecznie. Przebywanie samemu na odludziu jest i piękne, i smutne, bo wiem, że przyroda wokół mnie jest w napięciu. Rok temu w czerwcu, gdy trwał konflikt izraelsko-irański, przeprowadziliśmy eksperyment z wężami i jaszczurkami. Mierzyliśmy tempo ich metabolizmu przez długi czas, również w czasie ataków rakietowych. Okazało się, że drastycznie ono wzrastało, co jest oznaką stresu, a efekt ten utrzymywał się nawet przez sześć godzin. Węże nie mają uszu, jednak czują wibrację eksplozji. 

Jeden z bunkrów nietoperzy pojawił się kilka lat temu na architektonicznym Biennale w Wenecji. W jakim kontekście?

W 1948 r., kiedy powstało państwo Izrael, zabrano się za wielkie projekty – osuszanie bagien, sadzenie drzew na pustyni, ale też wycinanie lasów. Utraciliśmy wiele środowisk naturalnych, wiele rdzennych gatunków, jak chociażby naszą rodzimą pszczołę miodną, którą musieliśmy zastąpić indukowanymi gatunkami z Europy, nie tak dobrze dostosowanymi do tego klimatu. Na Biennale proces wybijania nietoperzy zestawiono z tym, co robimy teraz – ich ochroną. Używamy dziś stworzonej przez człowieka struktury, by przywrócić dzikie życie, a nie niszczyć. I to struktury, którą zaprojektowano na wojnę, podczas gdy teraz jest miejscem pokoju. 

Na nagraniu prezentowanym na Biennale widzowie schodzą do wnętrza bunkra i widzą zwisające wszędzie nietoperze, a dzięki przetłumaczeniu częstotliwości na takie słyszalne dla człowieka, słyszą też wszystkie niesamowite dźwięki, jakie te stworzenia wydają. Jest głośno jak na targu! 

Choć nie zawsze bywa u nich tak gwarno, skoro potrafią spać nawet 23 godziny dziennie. 

Skoro są w stanie w kilkanaście minut zjeść setki tłustych mrówek, to nie ma sensu, by dłużej żerowały. Jeśli nawet ja potrafię usłyszeć uderzenia skrzydeł królowej mrówek, to co dopiero one! Może nawet słyszą je z kilkuset metrów. Brodawkonosy mogą za jednym razem zjeść pokarm równy wadze swojej masy ciała – my nie dalibyśmy rady nawet 10 proc. naszej. Z pewnością z tego powodu osiągnęły taki sukces ewolucyjny. 

W pandemii covid-19 nietoperze nabrały złej sławy. Czy to prawda, że przenoszą dużo niebezpiecznych dla nas patogenów?

Są nosicielami kilkudziesięciu wirusów, które mogą być przeniesione na człowieka, wiele z nich jest naprawdę poważnych – jak Ebola czy SARS. Jednak nie znaczy to, że wszystkie nietoperze i wszędzie są nosicielami. Nasze bunkrowe kolonie nigdy nie miały koronawirusa, na Bliskim Wschodzie nietoperze nie przenoszą też wścieklizny – co w Europie zdarza się często. Przez 20 lat zostaliśmy ugryzieni setki razy i nigdy nic nam się nie stało. Fakt, że nietoperze są nosicielami groźnych wirusów, powinien nas dodatkowo zachęcać do prowadzenia badań. Żebyśmy zrozumieli, w jaki sposób noszą w sobie wirusy, ale potrafią się przed nimi chronić.

Prof. Eran Levin // archiwum prywatne

ERAN LEVIN jest profesorem biologii specjalizującym się w badaniu fizjologii, ekologii i żywienia różnych gatunków, szczególnie ssaków i owadów. Pracuje na Uniwersytecie w Tel Awiwie. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł