Przez Sejm przeszedł na razie pierwszy, najmniej kontrowersyjny, projekt rządowy dotyczący reformy składki zdrowotnej. Nawet Lewica (choć nie koło Razem) zgodziła się, że składka zdrowotna od sprzedaży środków trwałych to absurd Polskiego Ładu, a osobom, prowadzącym działalność gospodarczą przynoszącą niewielkie dochody, trzeba nieco ulżyć.
Większość posłów za zmianami w składce zdrowotnej
Ciężką dolę przedsiębiorców dostrzegło też Prawo i Sprawiedliwość. Choć politycy tej partii bronią Polskiego Ładu (który właśnie przedsiębiorców mocno przydusił, również składką zdrowotną), jednocześnie przyznają, że w zmienionych realiach firmom może być ciężko sprostać wprowadzonym zaledwie przecież trzy lata wcześniej regulacjom (powinno to dać asumpt do przemyśleń, czy można „kroić” przepisy podatkowe tak, by ich zmiana była konieczna, gdy tylko wskaźniki makroekonomiczne lekko drgną w jedną lub drugą stronę).
248 posłów opowiedziało się „za” zmianami w składce, ale głosów „przeciw” było tylko 6. Lwia część PiS wstrzymała się od głosu w głosowaniu nad rządowym projektem (ewenement). 35 posłów nie wzięło udziału w głosowaniu – wśród nich ministra zdrowia Izabela Leszczyna.
Składka zdrowotna z perspektywy Ministerstwa Zdrowia
Ktoś powie – gest Piłata. Szefowa resortu zdrowia jest jednak w dużo trudniejszej sytuacji, zupełnie jak Antygona. Każdy wybór był zły.
Głosowanie „za”, w sytuacji gdy wiadomo, w jak trudnej sytuacji jest budżet NFZ – źle. Wstrzymanie się od głosu, w sytuacji gdy Ministerstwo Zdrowia partycypowało w przygotowaniu głosowanego projektu (autopoprawka obniżająca podstawę obliczania minimalnej składki zdrowotnej, co najmniejszym firmom da ulgę ok. stu złotych miesięcznie) – źle. Głosowanie przeciw, gdy jest się członkiem rządu – nie wchodzi w rachubę.
Niegłosowanie to prawie to samo co wstrzymanie się od głosu, ale wygląda nieco bardziej neutralnie. Na szczęście – dla ministry zdrowia – kolejne decyzje w sprawie zmian w składce odroczono.
Kiedy dalsze zmiany w składce zdrowotnej?
Drugi z rządowych projektów, zakładający zmniejszenie składki zdrowotnej dla znacząco większej grupy przedsiębiorców, nie przejdzie przez Sejm jak taran. Komisje Zdrowia i Finansów Publicznych zdecydowały o powołaniu podkomisji, która dokładnie przyjrzy się proponowanym zapisom.
Powodów jest wiele, wśród których najważniejszy jest taki, że Lewica ciągle stawia weto. Większość dla projektu by się znalazła, ale premier nie chce dzielić się sukcesem z opozycją i głosować ramię w ramię z PiS i Konfederacją. W kuluarach można też usłyszeć, że nawet jeśli część PiS zagłosowałaby „za”, a reszta posłów życzliwie nie głosowała przeciw, rząd wcale nie może być pewny, że Andrzej Duda pod tą ustawą by się podpisał. Wśród jego doradców ma dominować pogląd, że choć przedsiębiorcy na zmianach skorzystają, odbiją się one niekorzystnie na systemie ochrony zdrowia i – może to jeszcze ważniejsze – na rynku pracy. Bo logika rządowych propozycji uczyni umowy o pracę jeszcze mniej korzystnymi podatkowo w stosunku do umów B2B, niż to jest obecnie.
Zmiany w składce zdrowotnej z pewnością przysporzą rządowi punktów – już widać w sondażach, że zwłaszcza wyborcy PiS i Konfederacji oceniają je pozytywnie. Pytanie, jak skutki zmian ocenią pacjenci, bo eksperci obawiają się, że rekompensata ubytków w kasie NFZ (ministra zdrowia zapewnia, że ma w tej sprawie słowo ministra finansów) wcale nie musi być ani natychmiastowa, ani pełna. W ustawach próżno szukać precyzyjnie określonego trybu takich przepływów.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















