Przedsiębiorcy od 1 stycznia zapłacą niższą składkę zdrowotną – zdecydował Sejm. Niewystarczająca mobilizacja PiS (lwia część klubu zagłosowała przeciw) i wstrzymanie się od głosu przez Konfederację pomogły większości koalicji rządowej (Koalicja Obywatelska i kluby Trzeciej Drogi; Lewica głosowała przeciw) przeforsować rozwiązanie, które duża część ekspertów uważa za skrajnie szkodliwe.
Finansowanie NFZ
Po pierwsze dlatego, że obniżenie składki zdrowotnej zmniejszy naturalny, niezależny od bieżących politycznych decyzji, przychód NFZ. W im większym stopniu Fundusz jest samowystarczalny finansowo, tym system ochrony zdrowia pozostaje mniej podatny na perturbacje. Gdy zależność od budżetu państwa, a więc decyzji ministra finansów i rządu, rośnie – tym większe prawdopodobieństwo kłopotów. Kłopotów szpitali, poradni, a przede wszystkim – pacjentów. Jeśli NFZ traci płynność finansową, tracą ją też podmioty lecznicze, które oszczędności zaczynają szukać w przekładaniu badań, zabiegów czy rozpoczynaniu drogich terapii.
Rząd zapewnia, że NFZ nie straci ani złotówki, bo ubytek oszacowany na ok. 5 mld zł w skali przyszłego roku zostanie zrekompensowany z budżetu państwa. Pod tą argumentacją podpisała się też ministra zdrowia. Choć Izabela Leszczyna jeszcze dwa tygodnie wcześniej twierdziła publicznie, że „NFZ nie udźwignie” obniżenia składki i ona za tym rozwiązaniem nie zagłosuje, ostatecznie podniosła rękę, by wykazać się lojalnością wobec premiera. Problem w tym, że ustawa nie zawiera opisu mechanizmu wyliczania ubytku i jego kompensaty, a poza tym – patrz wyżej. Pogłębia uzależnienie NFZ od decyzji ministra finansów.
Gospodarcze konsekwencje obniżenia składki zdrowotnej
To jednak tylko część problemu. Zmniejszenie składki zdrowotnej dla przedsiębiorców dotyczy, jak wskazują eksperci, w ogromnej części osób samozatrudnionych, które nie są przedsiębiorcami, a korzystają (nie zawsze dobrowolnie) z optymalizacji podatkowej. Patologia, jaką jest wypychanie pracowników z etatów na B2B, nabierze – trzeba to zakładać – wiatru w żagle. Może się okazać, że z dnia na dzień będziemy mieć nie 2,5 mln, a 4 mln „przedsiębiorców”, koszty obniżenia składki zdrowotnej znacząco się podwyższą, spadną też wpływy z PIT i składki na ZUS. I nagle (choć nie do końca nieoczekiwanie) okaże się, że to, co miało napędzać polską przedsiębiorczość i gospodarkę, zacznie je dusić.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















