Sąd nad Rosją Jelcyna

Rozpoczął się proces najbogatszego rosyjskiego oligarchy, b. szefa koncernu naftowego Jukos, Michaiła Chodorkowskiego. Akt oskarżenia zawiera siedem punktów, wśród nich: uchylanie się od płacenia podatków i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą działającą na szkodę państwa. Zgromadzona przy telewizorach publiczność oczekuje pokazu chłosty pod hasłem nakradł to, co należało do społeczeństwa, niech teraz oddaje.
Czyta się kilka minut

Jednak proces Chodorkowskiego to nie tylko tanie igrzyska dla oszwabionego przez kolejne rządy tłumu, który teraz domaga się odwetu (Na marginesie: dziś ekipa rządząca próbuje bez powodzenia przeprowadzić pierwszą z serii planowanych reform: zamienić ulgi weteranów i emerytów - np. bezpłatny przejazd metrem - na pieniężny ekwiwalent, co wywołuje sprzeciw. A to dopiero początek procesu zrzucania z barków państwa nieprzyjemnego balastu finansowania polityki społecznej. Trzeba zatem zająć czymś gorące umysły poszkodowanych, choćby rzucając im krezusa na pożarcie).

Rozprawa z oligarchą jest elementem rozgrywki o nowe zasady podziału wpływów w państwie pomiędzy wielkim biznesem a ekipą polityczną, jak również o uznanie bądź podważenie procesu prywatyzacji z lat 90. Prawo nie jest w tej grze czynnikiem decydującym, a sąd - niezależną instancją stojącą ponad stronami. To jedynie wygodne narzędzia używane dowolnie przez władze. Przed rozprawą złożyła rezygnację sędzina; jako powód podała “niedopuszczalne naciski polityczne". Menedżerowie kompanii Jukos przekonani, że wyrok w procesie ferować będzie nie skład sędziowski, a ośrodek prezydencki, poszukują nieformalnego porozumienia z władzą, by uratować firmę przed bankructwem. Chodorkowski już kilka miesięcy temu posypał głowę popiołem: w opublikowanym w prasie liście przyznał, że liberalizm w Rosji przegrał, a on jako tego przegranego liberalizmu wyznawca, składa broń i prosi znękany liberalnymi reformami lud o przebaczenie.

Na proces należy spojrzeć w szerszym kontekście. To także sąd nad Rosją Jelcyna i jej zasadami dzikiego kapitalizmu. Rosyjska telewizja sugerowała, że przed oblicze sądu zostaną wezwani prezydent Jelcyn i premierzy jego czasów, by odpowiedzieć, jak tworzyli prawo umożliwiające legalne uchylanie się od podatków. Jakkolwiek pojawienie się w małej salce Mieszczańskiego Sądu miasta Moskwy osobistości minionej epoki jest mało prawdopodobne, to demonstracyjne odcięcie się obecnych władz od “osiągnięć" poprzedników jest wysoce prawdopodobne.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2004