Rutyna

Rutynę należy odróżniać od nawyków, czyli od tego, co robimy odruchowo i co jest stałym elementem naszego życia, jak mycie rąk przed jedzeniem. Rutynę należy także odróżniać od wprawy, jaką np. wykazał się Adam Małysz, kiedy udało mu się niedawno uniknąć wypadku na skoczni. Rutyna to wada, nawyk jest czynnością obojętną, a wprawa - wynikiem doświadczenia. Rutyna to przykładanie gotowych sposobów widzenia czy myślenia do spraw, które są nowe i odmienne od tych, jakie już znamy. Rutyna to zatem niezdolność do postrzegania świata, który zawsze, w każdej chwili jest inny, bo nieustannie się zmienia. Rutyna to utrata wrażliwości na to, co inne, co nowe, to stępienie naszych zmysłów i naszego umysłu.
Czyta się kilka minut

Pozornie rutyna może nam pomagać. Kiedy zachowujemy się w nowej, ale podobnej sytuacji w sposób rutynowy, nie musimy się ani zastanawiać, ani uwzględniać zmienionych okoliczności. Jednak to tylko złudzenie. Nie ma dwu takich samych sytuacji i rutyna jest po prostu ułatwianiem sobie życia, wyrazem lenistwa albo wręcz strachu przed sięgnięciem po rozwiązanie, jakiego jeszcze nie wypróbowaliśmy. Rutyna to - innymi słowy - bezmyślne powtarzanie reakcji na świat, jak przykładanie sztancy.

Powiadamy o wielu czynnościach, że mają charakter rutynowy. Mamy wtedy na myśli zachowania powtarzalne. Kiedy jednak słyszymy, że np. zachowanie policji zatrzymującej podejrzanego miało charakter rutynowy, powinniśmy natychmiast zastanowić się, czy jakiekolwiek zachowanie jednego człowieka wobec drugiego może i powinno mieć charakter rutynowy, czyli mechanicznie powtarzalny. Wydaje się, że każda sytuacja jest odmienna i o rutynie nie można w takich przypadkach mówić.

I dlatego w naszym życiu nie powinno w ogóle być miejsca na rutynę (chociaż jest miejsce na nawyki i naturalnie na wprawę). Szablonowe traktowanie ludzi wokół nas - mogą to być ludzie bliscy, a mogą to być koledzy czy podwładni w pracy - jest wadą nie tylko dlatego, że przestajemy dostrzegać indywidualne cechy innego człowieka, ale także dlatego, że sami siebie zubażamy. Nasze widzenie i rozumienie świata staje się rutynowe, a zatem powtarzalne. To tak, jakbyśmy patrzyli na wszystko przez ten sam szablon.

Naturalnie w wielu okolicznościach musimy zachowywać się rutynowo, gdyż nie jesteśmy w stanie każdej sytuacji analizować od podstaw. Ale trzeba być niesłychanie czujnym, żeby odróżniać te momenty, kiedy rutyna nie przeszkadza, od tych, kiedy powoduje wypaczenie naszych poglądów. Rutyna niszczy naszą zdolność rozumienia świata, ale przede wszystkim niszczy naszą sferę emocjonalną.

Powiada się często, że w związkach między bliskimi sobie ludźmi rutyna jest szczególnie niebezpieczna, bowiem niszczy spontaniczny i autentyczny charakter tych związków. W tym przypadku także trzeba zachować umiar. Jeżeli spędzamy z drugim człowiekiem dużą część życia, to nie można spodziewać się spontaniczności i autentyczności od rana do wieczora. Zachowania nawykowe są wtedy całkiem przyjemne, bo wprowadzają pewien ład do naszego pospiesznego świata, a może nie tylko ład, ale i nieco spokoju. Jednak rutyna działa inaczej, rutyna jako forma czy manifestacja bezmyślności jest zgubna, gdyż powoduje to, co kiedyś nazywano nie bez racji "reifikacją" drugiego człowieka, traktowaniem go jak rzecz, a nie jak osobę. Takiego traktowania żaden związek nie przetrwa, a w każdym razie nie przetrwa pomyślnie. Bo naturalnie czasem rutyna jest lepsza od dramatycznych rozwiązań, można nawet podejrzewać, że jest tak bardzo często.

Wyobraźmy sobie na koniec jeszcze jedną formę rutyny, by zobaczyć, jak fatalna to wada. Przecież każdy ksiądz codziennie odprawia Mszę. Jeżeli jest to dla niego czynność rutynowa, to w istocie obraża wiernych i Pana Boga, ale jak trudno nie popaść w rutynę, jeżeli coś czyni się codziennie i w zasadzie tak samo? Oto pytanie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2007