Rozdroże i pamięć

Ewa Bieńkowska: DOM NA ROZDROŻU
Czyta się kilka minut

Oba pojęcia zawarte w tytule mają swoje realne, ale i metaforyczne znaczenie. Dom – to mieszkanie na piątym piętrze międzywojennej warszawskiej kamienicy przy alei Szucha, po wojnie zasiedlonej przez ludzi nowej władzy, strzeżonej przez wartownika i opisanej jako „akwarium” w jednej z powieści Tomasza Stalińskiego, czyli Stefana Kisielewskiego, który później też był jej lokatorem. To także, szerzej, krąg rodziny i przyjaciół kształtujący piszącego, wpływający na jego widzenie świata i jego myślenie, choćby na zasadzie kontrastu. Kamienica stoi dziś blisko placu Na Rozdrożu, ale rozdroże epok i idei jest zarazem sceną autobiograficznej opowieści.

Książka Ewy Bieńkowskiej przynosi przede wszystkim podwójny portret rodziców autorki. Ojciec, Władysław Bieńkowski (1906–1991), działacz komunistyczny, jeden z założycieli Polskiej Partii Robotniczej, współpracownik Władysława Gomułki i członek Komitetu Centralnego PPR, w 1948 r. został odsunięty na boczny tor za „odchylenie prawicowe”, przez kilka lat był dyrektorem Biblioteki Narodowej. W październiku ’56 powrócił do polityki – rozmawiał z internowanym prymasem Wyszyńskim i z działaczami katolickimi, jako minister oświaty (do 1959 r.) przywrócił w szkołach naukę religii. Wkrótce drogi jego i Gomułki nieodwołalnie się rozeszły. W latach 60. coraz mocniej krytykował realny socjalizm, choć do końca trwał przy socjalistycznych pryncypiach. Kolejne książki publikował w Paryżu u Jerzego Giedroycia, w 1969 r. usunięto go z partii, w następnym dziesięcioleciu współpracował z Komitetem Obrony Robotników, był wykładowcą niezależnego Towarzystwa Kursów Naukowych. Matka, Flora z Trynkusów Bieńkowska (1909–1990), powieściopisarka i poetka, wystąpiła z partii w 1966 r., po usunięciu z niej Leszka Kołakowskiego.

„Opowieść o obojgu Rodzicach snułam w sobie od dawna, niemal od początku, gdy wysłuchiwałam w dzieciństwie o ich kolejach losu. Bardzo wcześnie moja mała pamięć budowała się na ich pamięci, dodatkowo rozwijana domysłem, wyobraźnią... Były więc trzy pamięci, i ta trzecia, dodana, czyli moja, stawała wobec odpowiedzialnej funkcji zapewnienia tamtym dwóm przetrwania – była jedynym gwarantem ich bytu” – pisze Ewa Bieńkowska w zakończeniu. I dodaje, że długo dorastała do nadania tym wspomnieniom kształtu, a impuls przyszedł od strony autobiograficznych tekstów rówieśników.

Nie chodzi tu jednak, mimo wspomnianych inspiracji, o jakiś portret pokoleniowy, bardziej o własną, indywidualną, swoistą drogę. O odtworzenie rodzinnych legend i mikroświatów – Miasteczka matki, „wyróżnionego ogrodu” (to tytuł jednego z tomów poetyckich Flory Bieńkowskiej) Nieborowa, dzieciństwa własnego i młodszego brata Andrzeja Bieńkowskiego (malarza i zbieracza szczątków zagubionej muzyki wiejskiej). Wraca klimat domowego księgozbioru z ilustrowanymi tomami dzieł Szekspira, wypożyczonymi zresztą z Biblioteki Narodowej, atmosfera domu zmieniająca się w rytmie wydarzeń politycznych, raz euforyczna, to znów gniewna. No i goście – tak rozmaici jak uwielbiany przez rodziców Konstanty Ildefons Gałczyński, ponury Zenon Kliszko, z którym stosunki popsuły się definitywnie, gdy Władysław Bieńkowski ośmielił się w 1959 r. skrytykować Gomułkę, młody Adam Michnik...

„Dom na Rozdrożu” jest więc ocalaniem pamięci – ale i próbą zrozumienia podejmowanych przez rodziców wyborów. Autorka szuka do nich klucza zarówno w teoretycznych pracach Władysława Bieńkowskiego, jak w autobiograficznych wątkach ukrytych w powieściach Flory Bieńkowskiej, zwłaszcza w niewydanym za życia autorki „Południu wieku”, a także w jej wierszach. Stara się zachować dystans, właśnie po to, by skonstruować bohaterów literackich możliwie bliskich dwojgu zmarłym, których przecież tak dobrze pamięta. I, jak w każdej chyba autobiografii, towarzyszy temu proces samopoznania, „wyjście z wizji panoramicznej, z ogólnikowych aktów wiary – ku tej materii, z jakiej jestem zlepiona”, opisanie własnego życia włączonego w żywoty innych. (Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2012, ss. 258.)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2012