Reklama

Roślina pod presją

Roślina pod presją

30.11.2020
Czyta się kilka minut
W odpowiedzi na wyzwanie, jakim są roślinożercy, rośliny przyjmują różne ewolucyjne strategie.
CURRENT BIOLOGY / MAT. PRASOWE
N

Niektóre zabezpieczają się kolcami lub twardymi tkankami. Inne produkują toksyny i zniechęcające zapachy. Jeszcze inne stosują kamuflaż. Badanie chińsko-brytyjskiego zespołu naukowców opublikowane w „Current Biology” wskazuje, że występujący w Górach Sinotybetańskich gatunek F. delavayi musiał przyjąć dwie ostatnie z tych strategii. Roślina ta produkuje alkaloidy odstraszające gryzonie – ale jednocześnie przyciągające człowieka, który od ponad 2000 lat intensywnie wykorzystuje jej bulwę w tradycyjnej chińskiej medycynie.

W regionach, w których presja ze strony ludzi (jedynych współczesnych naturalnych wrogów F. delavayi) jest najmniejsza, roślina zachowała zielone liście, dobrze widoczne na tle podłoża. Tam, gdzie zbieractwo jest nasilone, liście przybrały kolory szaro-brązowe. Wszystko po to, by utrudnić życie zbieraczom, którzy za kilogram suszu (wymagający zniszczenia 3,5 tys. osobników) mogą otrzymać nawet równowartość 480 dolarów. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Rośliny przyjmują różne ewolucyjne strategie [...] Wszystko po to, by utrudnić życie zbieraczom". To oczywiście tylko façon de parler, ale niewykluczone, że dla części czytelników naukowego kącika red. ŁK także façon de penser, toteż nie od rzeczy będzie doprecyzować. Roślinki nie są strategami, przynajmniej w tym przypadku, a tym samym nie podejmują specjalnych starań, żeby nie dać się zjeść lub wyrwać. Jest to klasyczny przykład bezcelowej ewolucji darwinowskiej. Jeśli zmierza ona w jakimś konkretnym kierunku, to jest on narzucony właśnie przez wrogów roślinek, czyli ludzi. Zachowujących się w sposób jak najbardziej celowy, chociaż na dłuższą metę przeciwskuteczny. ;) Fritillaria delavayi tylko w młodym wieku ma liście - w każdej populacji przybierające różne kolory: od brązowego do zielonego - i produkuje jeden kwiat rocznie po piątym roku. Jakie to ma konsekwencje? Młode rośliny wypatrzone przez zbieraczy nie mają szans pozostawić potomstwa, a że przetrzebione zostaną przede wszystkim te, które wyraźnie widać na tle podłoża, to nietrudno się domyślić, jaki kolor będzie przeważał w siedliskach nawiedzanych przez chciwych zysku ludzi. To się nazywa selekcja kierunkowa, której F. delavayi nie podlega tam, gdzie człowiek jest rzadkim gościem. Podobne zjawisko obserwuje się w populacjach zwierzęcych, narażonych na polowania dla trofeów, np. z czasem zmniejsza się przeciętny rozmiar poroża lub kłów, futerka robią się jakieś brzydkie albo pojawia się deficyt samców czy samic - zależnie od tego, która płeć jest atrakcyjniejsza dla myśliwych. Niekoniecznie musi się to odbywać tak prosto jak u naszych roślinek, ponieważ zwierzęta mogą interesować się rozmnażaniem zanim zaczynają interesować się nimi ludzie, jednak, ogólnie biorąc, tempo antropogenicznej ewolucji tego rodzaju od dawna niepokoi naukowców i aktywistów od ochrony środowiska. Czy słusznie, skoro selekcja kierunkowa zdarzała się i zdarza także bez udziału człowieka, a przecież nie ma sensu chronić przyrodę przed nią samą? Czy w ogóle możemy dzielić świat na przyrodę i stojący do niej w opozycji nasz własny gatunek? A, to już pytanie filozoficzne.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]