Pyrrus w czasach mediów

Tak, wiem: okładki dzienników i tygodników, goście najpopularniejszych audycji telewizyjnych, a przede wszystkim sam zainteresowany przekonują, że wybory zakończyły się wielkim zwycięstwem Janusza Palikota - człowieka, który dowalił czarnym i upokorzył czerwonych.
Czyta się kilka minut

Niewątpliwie można mówić o sukcesie, skoro ktoś, komu jeszcze przed miesiącem wróżono poparcie rzędu kilku procent, nie tylko przekroczył próg wyborczy, naruszając tym samym mit o "zabetonowanej" scenie politycznej, ale zdobył 10 proc. głosów, zawstydzając dotychczasowych przywódców lewicy i prawicy.

Problem w tym, że zwycięstwo Palikota może się okazać pyrrusowe. Przywódca Ruchu Poparcia kalkulował, że bez niego tworzenie rządu okaże się niemożliwe, tymczasem koalicja PO-PSL ma bezpieczną większość w parlamencie. A w trakcie kadencji, politycznie zapowiadającej się wyjątkowo spokojnie (do następnych wyborów, nie tylko parlamentarnych, zostało kilkadziesiąt miesięcy), Platforma może stan posiadania jedynie powiększać, np. za pomocą transferów rozczarowanych przedłużającą się opozycyjnością członków innych klubów - także z RP. Czy w ciągu tych kilkudziesięciu miesięcy liderowi formacji, w której biznesmeni średniego szczebla sąsiadują z niechcianymi w SLD działaczami organizacji mniejszościowych, uda się utrzymać stan posiadania? Czy entuzjazm antyestablishmentowego elektoratu nie osłabnie, widząc, jak jego przedstawiciele stają się establishmentem? Bardzo wątpliwe.

Można widzieć w kolejnych propozycjach Palikota - a to powołania rządu fachowców i wchodzenia do koalicji z PO bez oczekiwania stanowisk, a to zdejmowania krzyża w sali obrad parlamentu - zręczne zabiegi marketingowe. I można się spodziewać, że obok Jarosława Kaczyńskiego znów będzie on królem medialnej narracji. Tyle że ten król jest nagi: działa gorączkowo, bo pali mu się grunt pod nogami. Jeśli oponenci "trzeciej siły" - z rządu i z Kościoła - zachowają spokój wobec Palikotowych ekscesów, będą mogli obserwować wyczerpywanie się Palikotowej energii.

Oczywiście nadzieją Palikota pozostają media. Jeśli się nie ma nic do powiedzenia, zawsze można zaprosić kogoś, kto ma do powiedzenia cokolwiek, byle się - jak świński ryj - kamerowało.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2011