Reklama

Pypcie

Pypcie

10.07.2017
Nie znam zbyt wielu języków. Żałuję pogrzebanych szans na naukę kilku, które – jak turecki – zarzuciłam po trzech latach mozolnego zakuwania.
Ż

Żałuję procesu wyraźnego wiotczenia mej francuszczyzny, niegdyś jędrnej jak słowa coquelicot i chuchoter. Żałuję wczesnoszkolnej niechęci do niemieckiego, kiedy to uznałam, że uczenie się wyrazów tak długich jak Grundstücksverkehrsgenehmigungszuständigkeitsübertragungsverordnung jest ponad moje siły. Ale choć żal zapomnianych słówek, porzuconych zasad deklinacji i przeklętego subjonctif, to i tak klękajcie narody – nie ma na świecie mowy piękniejszej niż nasza. W tym temacie wstałam z kolan dawno, grubo przed tym, nim to było modne. Uważam po prostu, że język polski jest najwspanialszy i nic się z nim równać nie może.

W domu moim rodzinnym było co prawda poniekąd dwujęzycznie – z połową krewnych rozmawiałam po polsku, z drugą godałam ino po śląsku, może to właśnie z tego wynikła ta namiętność do zabaw z językiem. Stanowiliśmy jako rodzina...

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Na pewno zgodzę się, że nasz język jest piękny. To nie ulega żadnej wątpliwości. Ogromnie cieszę się, że w miarę go poznałem. A przypadłości, nie tylko R. Kalisza, ale i wielu innych polityków z różnych ugrupowań, którzy uwielbiają "pchać się na szkło" są świadectwem ich niechlujności językowej. Gdyby ktoś mnie spytał, co dla ciebie znaczy być patriotą, to m. in. powiedziałbym że staram się mówić ładną polszczyzną, kultywować nasz język, rozkoszować się jego bogactwem, a nie coś tam gęgać, kaleczyć w taki sposób że ucho nie jest w stanie tego znieść. Chciałbym zwrócić uwagę na to, że równie pięknym jest język rosyjski, jakżeż zohydzony wielu Polakom przez komunistyczną władzę. Nie będę wspominał o autorach wspaniałej rosyjskiej literatury, mam na myśli okres przed nastaniem rządów komunistycznych. Wspomnę tylko jednego Rosjanina i jego potężne dzieło (dla mnie majstersztyk) zajmujące почетное место na jednej z półek mojej osobistej biblioteki. Владимир Даль - Толковый словарь живого великорусского языка. To jest wyprawa w niezwykłą krainę słów, rosyjskiej kultury. Wystarczy otworzyć słownik na dowolnej stronie i zanurzyć się w rozkoszy czytania określeń, powiedzeń, przysłów. A jest tego niezliczona ilość. Obydwa języki są piękne, odznaczają się ogromną ilością zdrobnień, i to jest ich bogactwem. Nie sposób nie wspomnieć o j. francuskim. Coquelicot? A kto z czytelników nie zna j. francuskiego może wpaść w zachwyt. Takie słowo. Z taką trudną pisownią. No już ranga artykułu i podziw dla autorki ogromnie rośnie;) Słowo w samym brzmieniu ładne, ale moje skojarzenia z nim idą w inną, raczej smutną stronę. Nie wiem czy Pani autorka artykułu o tym wie? Fragment wiersza Jacques'a Preverta śpiewany przez wielu bardów: . . . Mais sur le corsage blanc Juste à la place du coeur Y'avait trois gouttes de sang Qui faisaient comme une fleur Comme un p'tit coquelicot mon âme Un tout p'tit coquelicot. . . . Przepraszam osoby nieznające j. francuskiego, ale nie śmiem przekładać poezji. Szanuję autora. Że zostanę przez moment przy wyżej wspomnianym autorze. Choćby "L'accent grave". Można bawić się językiem, prawda? Sprawia to ogromną frajdę. Można czerpać frajdę i z "subjonctif". Ale, Pani redaktor, trzeba "kumać" o co chodzi;) Po co przelewać na papier, że nie chciała Pani uczyć się tureckiego, francuskiego, niemieckiego? To jest Pani problem, a nie całego świata. A czy nasz język jest najpiękniejszy na świecie? Że zacytuję fragment Pani wypowiedzi:'...nie ma na świecie mowy piękniejszej niż nasza. W tym temacie wstałam z kolan dawno, grubo przed tym, nim to było modne..". Skąd Pani wie, że np. j. perski nie jest bogatszy w określenia od naszego? Może przekazuje wiele odczuć w sposób subtelniejszy niż nasz? Zadam jeszcze jedno pytanie: A kto rzucił Panią na kolana? Nie rozumiem takiego stwierdzenia. Ktoś zabraniał Pani używać języka ojczystego? Co to znaczy "wstałam z kolan"? Będę wdzięczny za bliższe informacje, a także pewnie wiele z osób czytających "TP". Nie wpadałbym w taki egocentryzm. Eskimosi używają ponad 50 określeń na rodzaje śniegu. Większość z nas nawet nie potrafiłaby przetłumaczyć tych określeń na j. polski. Zna Pani ten język? Wpadanie w takie perory samouwielbienia jest niebezpieczne. Są na świecie Aborygeni, są Peruwiańczycy, Wietnamczycy, i bardzo wiele, wiele więcej narodów. Każdy posługuje się swoim językiem. . Kiedyś pewien nauczyciel uczył nas: nigdy nie mów "na pewno", nigdy nie mów "naj..."

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]