Piłka jest po stronie Rosji, mówił sekretarz stanu USA Marco Rubio po zakończeniu 11 marca rozmów z delegacją ukraińską w Arabii Saudyjskiej. Ukraina zgodziła się na 30-dniowy rozejm. Za sprawą osiągniętego z Amerykanami porozumienia na Ukrainę znów popłynęła pomoc wojskowa (zawieszona po starciu Trumpa i Vance’a z Zełenskim), wznowiono przekazywanie danych wywiadowczych. Potem na rozmowach w Moskwie był Steve Witkoff, wysłannik Trumpa. Na wtorek 18 marca, już po zamknięciu tego numeru „Tygodnika”, zapowiadana była rozmowa telefoniczna Trump-Putin. Czy ktoś wie, gdzie teraz jest piłka?
Odzieżowa ostentacja Putina to wymowna odpowiedź na propozycję rozmów pokojowych
Moskwa stosuje taktykę wyczekiwania i przeciągania. Powtarza: zajęte terytoria zostaną w składzie Rosji, „kijowski reżim” na czele z Zełenskim jest do wymiany. Żadnego orzekania o winie Rosji, żadnego przejmowania zamrożonych rosyjskich aktywów.
Minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow na spotkaniu z trzema amerykańskimi blogerami twardo oznajmił, że obecność wojsk z krajów NATO na terytorium Ukrainy jest nie do zaakceptowania. Nie może być też mowy o jednostkach rozjemczych na linii rozgraniczenia. Moskwa nie zgadza się, by cokolwiek ustalano bez jej udziału: „Nic o Rosji bez Rosji”. A zdobyte w „specjalnej operacji wojskowej” terytoria? Nie chodzi o terytoria – dowodzi ezopowym językiem Ławrow – lecz o ludzi, którzy tam żyją. Zdaniem ministra to potomkowie tych, którzy zagospodarowywali te ziemie, którzy budowali Odessę. Oni, dowodzi Ławrow, pragną mówić po rosyjsku i być wierni tradycji.
Nieprzejednane komunikaty słowne wzmocnił nadany 12 marca przez rosyjskie telewizje reportaż z obwodu kurskiego. Armia rosyjska czyni postępy w wypieraniu sił ukraińskich, które zajęły część tego obwodu w sierpniu 2024 r. Kamery uchwyciły moment, gdy do centrum dowodzenia wszedł Putin. Był ubrany w mundur polowy (po raz pierwszy pojawił się w takim stroju od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji). Ta ostentacja odzieżowa to wymowna odpowiedź na propozycję rozmów pokojowych.
Gdyby Putin chciał pokoju, mógłby wydać jeden rozkaz
Jak zauważa Kiriłł Martynow, redaktor naczelny „Nowoj Gaziety. Jewropa” (opozycyjnej wobec Kremla), trzeba pamiętać, że wojna na Ukrainie i jej losy całkowicie zależą od agresora. To Putin kontroluje wojnę. Gdyby faktycznie miał pokojowe zamiary, wydałby rozkaz jej zakończenia. Ale nic nie wskazuje, by miał taki zamiar.
„Wojna stała się sensem życia i źródłem natchnienia dla rosyjskiego lidera, znużonego latami sprawowania władzy – pisze również emigracyjny politolog Aleksandr Baunow. – Wojna to też możliwość awansu społecznego dla sporej części rosyjskich mężczyzn w wieku średnim. (...) Większa część Rosji wywinęła się od wojny i nadal żyje swoim zwyczajnym życiem. Ale Putin nie żyje zwyczajnym życiem wspólnie z obywatelami. Jego codzienną troską i radością, celem wysiłków i źródłem emocji stała się wojna. Pod tym względem jest on daleko od starającej się uniknąć udziału w niej większości społeczeństwa. Wstrzymanie działań zbrojnych stworzy wokół Putina próżnię, którą trudno będzie zapełnić”.
Warunki rozejmu według Kremla
Wróćmy do bieżących wydarzeń. Zanim Putin dopuścił przed swe oblicze Witkoffa i przekazał mu „dodatkowe sygnały”, odniósł się do propozycji 30-dniowego rozejmu. Wypowiedział znamienną formułę: „Tak, ale...”. Tak, Rosja przyjmuje propozycję zawieszenia broni, ale na pewnych warunkach.
W ten sposób Putin zakwestionował sens rozejmu, który – jego zdaniem – Ukraina wykorzysta do uzupełnienia uzbrojenia i mobilizację. Zaznaczył, że uprzednio należy uzgodnić parametry kontroli rozejmu. W zestawie znalazły się też inne warunki, wspominane przy każdej okazji, których spełnienia Rosja żąda od Kijowa: gwarancji nieprzystępowania Ukrainy do NATO i zmiany „reżimu”. Nazywa to „praprzyczynami” wojny i tylko ich przezwyciężenie uzna za rękojmię „długotrwałego pokoju”.
Jak to przetłumaczyć na język zwyczajny? Otóż w formule „tak, ale...” ten drugi człon jest ważniejszy. Najważniejsze to pozostać w grze, nie wyglądać w oczach Trumpa na stronę odrzucającą ideę pokoju. Być może Moskwa chciałaby na tym etapie, jeszcze przed początkiem właściwych negocjacji, dostać od USA nowe bonusy (tyle ich już uzyskała, więc apetyt rośnie), a w zamian oferować rzeczy nieistotne z jej punktu widzenia.
Im dłużej będzie trwać to gonienie króliczka, tym więcej szans na zgłoszenie kolejnych oczekiwań. Przy kolejnym okrążeniu można ponadto zgubić niepożądany balast, wyznaczyć nowe cele, zawrócić w głowie uczestnikom procesu. O ile USA nadal będą tak przychylne.
Ciąg dalszy rozmów o zakończeniu wojny w Ukrainie jeszcze nastąpi
Po powrocie do Waszyngtonu Witkoff wyraził w wypowiedzi dla CNN ostrożny optymizm: „Obie strony są teraz bliżej, niż były wcześniej. Przypuszczam, że prezydent Putin chce to zakończyć. Rozwiązanie ukraińskiego kryzysu (sic!) zajmie jeszcze kilka tygodni. Staramy się zmniejszyć dystans dzielący obie strony”.
Szefowie resortów dyplomacji, Rubio i Ławrow, po rozmowie telefonicznej odnotowali postęp w pracach nad odbudową stosunków. Bez konkretów. Konkretna była za to rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. „Nieprawdą jest, jakoby Rosja uchyliła sankcje wobec Rubio” – komentowała spekulacje w mediach społecznościowych.
Na tym targowisku handlowania pustką pojawiają się od czasu do czasu ciekawe wrzutki. Wydelegowany do kuszenia Amerykanów perspektywą gospodarczych interesów Kiriłł Dmitrijew zaproponował Elonowi Muskowi zorganizowanie wspólnej misji Rosji i USA na Marsa w 2029 r. Może to i dobry pomysł, zwłaszcza jeśli dobór załogi pozwoli ludzkości odetchnąć.
Tekst ukończono 17 marca o godzinie 11.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















