Reklama

Punkt w centrum

Punkt w centrum

03.01.2011
Czyta się kilka minut
Kordian Tarasiewicz, jeden z pionierów polskiego tenisa i właściciel pierwszej w Polsce palarni kawy wspomina Paderewskiego i Narutowicza, Osóbkę-Morawskiego i Fibaka. Rozmawiał Jakub Kowalski
J

Jakub Kowalski: 19 listopada skończył Pan sto lat. Pierwsze wspomnienie?

Kordian Tarasiewicz: Rok 1915. Po pokoju jadalnym, największym w domu na Nowowiejskiej, jeżdżę na trzykołowym rowerku wokół kufrów i walizek. Nagle przewracam się i rozbijam głowę o maszynę do pisania. Zostaje szrama, którą można odszukać wśród zmarszczek.

Uciekaliście z Warszawy z powodu wojny?

Mój ojciec Michał Tarasiewicz był znanym aktorem, ale obywatelem austriackim, więc deportowano nas do Riazania. Potem była jeszcze Moskwa i Kijów. Opiekowała się mną niania ściągnięta z Warszawy, a on grał w polskich teatrach, m.in. z Osterwą i Jaraczem. Po rewolucji w 1917 r. wystawiali "Kościuszkę pod Racławicami". Policmajster, który stał za kulisami, nie mógł zrozumieć, że kosynierzy atakują Rosjan i wszyscy biją...

24647

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]