Nie spodziewał się zapewne Jan Chrzciciel, że jego ścięta głowa może odpowiadać wartości połowy Herodowego królestwa. U kresu swej misji mógł się czuć skądinąd prorokiem samotnym i nieskutecznym. Nie tylko nie przekonał zagubionego wewnętrznie króla do zerwania związku z Herodiadą, lecz nawet nie ostudził jego zapału do organizacji przyjęć z udziałem roztańczonej Salome. W tamten ostatni wieczór mógł czuć gorzki smak przegranej patrząc, jak niewiele osiągnięć towarzyszy ostatnim akordom jego posługiwania.
Istnieją osiągnięcia, których nie sposób wyrazić w języku statystyki. Świadczy o tym sam fakt, że dla Herodiady głowa proroka była ważniejsza niż połowa królestwa. Jan nie znał przelicznika, który funkcjonował w kręgach bywalców królewskich przyjęć. Nie wiedział, jak wysoko cenione są głowy proroków w kręgach wybitnych tancerek. Gdyby wiedział, być może łatwiej byłoby mu podstawić głowę do ścięcia; w geście tej samej konsekwencji, która kazała mu przed laty mówić o potrzebie umniejszania się po to, aby Chrystus mógł wzrastać. Umniejszony o głowę prorok najbardziej wymownie ukazuje paradoksy dworskich przeliczników.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















