Prezydent dorzuca kamyczek

Skierowanie przez Bronisława Komorowskiego do Trybunału Konstytucyjnego ustawy dotyczącej oszczędności w administracji zostało przez część komentatorów przyjęte jako zwiastun rywalizacji prezydenta z rządem.
Czyta się kilka minut

To rzeczywiście na tle ostatnich lat pewne novum, ale zarazem nic nadzwyczajnego. Po prostu przyzwyczailiśmy się, że w dobie walki Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim nie może być innych osi sporu. Owszem, Bronisław Komorowski nie przestaje być politykiem z obozu PO, ale warto pamiętać, że jako jeden z jej liderów potrafił mieć podczas głosowań inne zdanie niż reszta posłów, zwłaszcza gdy chodziło o ustawy gotowane w kuchni IV RP. Tymczasem chodzi o sprawę dość prozaiczną, czyli, jak twierdzą prawnicy, o źle napisaną ustawę. Prezydent zapewnia, że nie jest przeciw oszczędnościom, sam ponoć redukuje zatrudnienie w swej Kancelarii, choć z drugiej strony wydatki na obsługę głowy państwa miały w tym roku wzrosnąć.

Oczywiście, że państwu przydałby się miliard zaoszczędzony dzięki ustawie (czytaj: zwolnieniom). Bo tego dotyczy sedno problemu - rząd obudził się do walki z kryzysem, tyle że jakieś dwa lata za późno i w sposób mało przemyślany. Zwalnianie urzędników zapewne może być dobrze przyjęte przez ogół społeczeństwa, a przy okazji pozwoli pozbyć się z administracji co poniektórych, ale to właśnie brak jasnych kryteriów zwalniania jest przyczyną wątpliwości prezydenta. Jego decyzja nie jest wypowiedzeniem posłuszeństwa wobec PO, ale wraz z krytyką prof. Leszka Balcerowicza w sprawie OFE, krytycznymi sygnałami z zagranicy (np. artykułem w "The Economist") stanowi kolejny kamyczek do ogródka rządu. A raczej nie ogródka - zielonej wyspy. Oby pod ciężarem tych kamyczków wyspa nie poszła na dno.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 03/2011