Premia za jedność

Opozycja wykorzystała szansę w wyborach na prezydenta Rzeszowa, a rządzący zafundowali sobie falstart na początek sezonu, po którym tak wiele się spodziewali.
Czyta się kilka minut
Wieczór wyborczy kandydata na prezydenta Rzeszowa Konrada Fijołka, 13 czerwca 2021 r. Fot. Grzegorz Bukala/REPORTER /
Wieczór wyborczy kandydata na prezydenta Rzeszowa Konrada Fijołka, 13 czerwca 2021 r. Fot. Grzegorz Bukala/REPORTER /

Choć w ogólnopolskiej polityce ciągle panuje frustrująca równowaga błędów, to na lokalnej rzeszowskiej scenie szala się przechyliła. Zwycięstwo kandydata opozycji nie było jednak tylko wynikiem ogólnych trendów. Sporo dołożyła tu niepowtarzalna sytuacja po obu stronach.

Podjęta w lutym przez Tadeusza Ferenca decyzja o rezygnacji z urzędu była równie ważka, co zaskakująca. Nie chodzi o uzasadnienie – to jest wiarygodne – lecz o tryb i kierunek w kluczowej sprawie sukcesji: wskazał wówczas Marcina Warchoła, wiceministra i jednego z ludzi Ziobry. Nastąpiło to jednak w momencie, gdy napięcia wewnątrz niegdyś Zjednoczonej Prawicy sięgały zenitu. Ostatnią rzeczą, która przyszłaby wtedy do głowy centrali PiS i lokalnym strukturom, było wykorzystanie tej szansy. Wręcz przeciwnie – priorytetem dla PiS stało się niedopuszczenie do wzmocnienia pozycji kłopotliwej „przystawki”. Ceną za taki właśnie priorytet jest niedzielne upokorzenie w rywalizacji z opozycją. Ta bowiem nie zmarnowała szansy. Choć to, co ją umożliwiło, nie jest już tak oczywiste.

Konrad Fijołek nie został wystawiony przez partie opozycyjne, lecz tylko poparty – już po tym, gdy było jasne, że wystartuje i że jest oczywistym kandydatem klubu radnych Ferenca, choć ustępujący prezydent namaścił kogoś innego. Raz jeszcze się okazało, że udana sukcesja lokalnej władzy nie jest żadną oczywistością. Rokuje tylko wtedy, gdy dotychczasowy włodarz jest liderem zwartego lokalnego środowiska, które w całości przenosi swoje poparcie na nowego kandydata, najlepiej „podhodowanego” – wcześniej znanego ze swojej aktywności czy osiągnięć w roli np. wiceburmistrza. Lecz nawet bez byłego charyzmatycznego lidera drużyna Fijołka okazała się na tyle mocna, że opozycyjne partie musiały się z nią liczyć.

Na pewno medialne poparcie liderów partii opozycyjnych nie zaszkodziło Fijołkowi, lecz miało znacznie mniejsze znaczenie od faktu, że żaden z nich nie wyłamał się ze wspólnego frontu i nie przeforsował wystawienia swojego kandydata. A przecież każdy z tych liderów miał powód do podjęcia swojej gry. Skoro opozycja była faworytem tych wyborów, mogła zacząć destrukcyjną grę o to, komu przypadnie spodziewane zwycięstwo. Odpuścili i dziś są za to nagradzani. W przypadku Rzeszowa swoje znaczenie miał także fakt mało widoczny z perspektywy warszawskich publicystów i speców od politycznego PR: żadna z partii opozycyjnych nie miała na miejscu nikogo, kto bardzo chciał wystartować.


Karolina Lewicka: Marazm ostatnich miesięcy był tłumaczony obostrzeniami, ale po ich zniesieniu opozycja wydaje się być zaskoczona możliwością nieskrępowanego działania.


 

Wisienką na opozycyjnym torcie jest klęska rządowej strategii „wybierzcie naszego, to sypniemy wam groszem”. Najwyraźniej wyborcy są odporni na taką retorykę. Wszak analizowana na chłodno oznacza, że rozwój Rzeszowa jest wart rządowych funduszy tylko o tyle, o ile PiS tam rządzi.

Ciekawe też, kiedy liderzy PiS zauważą, że ich wizyty i wsparcie w wyborach samorządowych mają efekt odwrotny od zamierzonego. W wyborach sejmowych czy prezydenckich zainteresowanie krajowego lidera lokalnie pomaga – mobilizuje aktywistów i docenia wyborców. W wyborach samorządowych mobilizuje do udziału wyborców opozycji. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 25/2021