Prawnik od spraw trudnych

Wczoraj wieczorem zmarł Profesor Zbigniew Hołda, wiceprezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego przyjaciele i współpracownicy nazywali go "prawnikiem od spraw trudnych". Hołda nigdy nie odmawiał pomocy, angażował się wszędzie tam, gdzie komuś działa się krzywda. Miał 59 lat.
Czyta się kilka minut

Dr Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zapewnia, że mógłby o Profesorze opowiadać godzinami. Bo tego człowieka nie dało się nie lubić, chciało się z nim przebywać. Emanowało z niego dobro, był zawsze uśmiechnięty i pogodny. Sypał dowcipami, mówił z prędkością karabinu. W dziedzinie prawa był jednym z największych autorytetów w Polsce.

- Posiadał wielką wiedzę na temat praw człowieka. Było wiadomo, że jeśli angażował się w jakąś sprawę, to była to sprawa ważna dla polskiego systemu prawnego - opowiada Bodnar.

Nazwisko Profesora Hołdy znaczyło: sprawa precedensowa. Jego działalność była walką o przystosowanie polskiego systemu prawnego i penitencjarnego do standardów europejskich. Jak choćby opisywana przez "Tygodnik Powszechny" sprawa asesorów sądowych (wątpliwość budziła kwestia wykonywania zawodu sędziowskiego przez bardzo młodych, niedoświadczonych jeszcze prawników). Hołda sprawił, że Trybunał Konstytucyjny zajął się tym problemem.

Bodnar wspomina, jak niejednokrotnie w prawniczym gronie spotykali się z Profesorem przed ważną rozprawą sądową, nie zawsze udawało im się przedyskutować temat do końca, za względu na dygresyjność Profesora. Wydawało im się, że ten ich nie słucha.

Bodnar: - Ale potem widziałem jak zachowywał się w sądzie. Był po prostu genialny. Zawsze. Profesor nas jednak słuchał, po prostu potrafił koncentrować uwagę na kilku rzeczach jednoczenie.

Hołdę lubili studenci. Mimo, że wydział Prawa UJ jest bardzo liczny, Profesor - podróżujący pomiędzy Krakowem i Lublinem (gdzie kończył studia prawnicze na Wydziale Prawa UMCS) - znajdował czas dla swoich magistrantów i doktorantów.

- Był znakomitym naukowcem. W latach 70., kiedy brakowało nowoczesnych podręczników, czytał dużo zachodniej literatury prawniczej i pisał skrypty dla studentów - opowiada Bodnar.

Jedna z jego doktorantek wspominała, że nigdy nie zdecydowałaby się pisać pracy u kogoś innego. Profesor nie zostawiał doktorantów samym sobie.

Dzięki dogłębnej znajomości prawa, w latach 1989-97 zaangażował się w prace Komisji ds. Reformy Prawa Karnego, a w latach 1999-2000 w pracę w Zespole Nowelizacji Kodyfikacji Karnej przy ministrze sprawiedliwości. W latach 80. był doradcą Solidarności, w stanie wojennym internowany.

Nikt z przyjaciół Profesora nie potrafi wyobrazić sobie, żeby biegał on za klientami z fakturami i prosił o ich zapłacenie. Dla niego zawód adwokata był misją, a nie sposobem zarabianie pieniędzy. Uważał, że jeśli adwokat otrzymuje sprawę z urzędu, to powinien starać się tym bardziej. Dzięki swojemu podejściu do zawodu prawniczego, Prof. Hołda był laureatem nagrody Pro Bono - honoruje się nią osoby bezinteresownie świadczące pomoc potrzebującym.

Cechowała go bezkompromisowość, jeśli coś złego działo się w środowisku prawniczym otwarcie to krytykował (choćby wspomniana sprawa asesorów sądowych), nie wyznawał zasady korporacyjnej lojalności. Podobnie było w sprawie opisanej przez "Tygodnik Powszechny" sprawie Claudiu Crulica , Rumuna, który w krakowskim areszcie przy Montelupich zagłodził się na śmierć. Hołda nazwał te sprawę klęską polskiego wymiaru sprawiedliwości, w jego opinii zawiedli wszyscy: prokurator, sąd, adwokat, służba więzienna. Pytał wtedy: jak można było nie pomóc człowiekowi?

Po dymisji uniwersyteckiego kolegi Hołdy, Zbigniewa Ćwiąkalskiego, ze stanowiska ministra sprawiedliwości spekulowano, że Hołda obejmie ten urząd. W radio dało się wówczas słyszeć: "zaprzeczam" i jeszcze śmiech.

Umarł młodo, jego doświadczeniem i wiedzą można by obdzielić kilka prawniczych biografii.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”