Reklama

Potrzeba cudotwórcy

Potrzeba cudotwórcy

15.05.2017
Czyta się kilka minut
Po jednej z wizytacji mających na celu ocenę słynnego zakonnika „Święte Oficjum uznało, że problemem nie jest sam ojciec Pio, ale to, co się wokół niego dzieje” (zob. tekst pt. „Świętość nieokrzesana”).
W

Włoski kapucyn był postacią ogromnie barwną i – jak się łatwo zorientować, czytając zamieszczony obok jego portret – bardzo kontrowersyjną. Tym niemniej równie, a nawet bardziej kontrowersyjne jest to, co się działo – i dzieje się nadal – wokół tego świętego: z jednej strony poważne oskarżenia, z drugiej kult, który otaczał go już za życia, a po śmierci został oficjalnie zaakceptowany w ramach procedury kanonizacyjnej.

Kult ten bowiem, co do skali wyjątkowy, co do istoty jest zjawiskiem znacznie bardziej powszechnym i niezwiązanym tylko ze stygmatykiem z San Giovanni Rotondo. Praktycznie w każdej kulturze i religii można się spotkać ze zjawiskiem „ubóstwiania” konkretnych ludzi – tj. traktowania ich jako swego rodzaju „inkarnacji” sacrum w świecie. Rozumienie tego „ubóstwienia” może być różne; zależy w dużej mierze od szerszego kontekstu doktrynalnego. W niektórych tradycjach...

3277

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Potrzeba cudotwórcy to pragnienie sacrum, które można zdobyć bez większego wysiłku, wykonując jakieś rytuały bądź zbliżając się do cudotwórcy. Nie trzeba wymagać od siebie, a w zamian ma się poczucie wybrania i wyjątkowości. Coś z boskiej aury otaczającej cudotwórcę spływa na takiego osobnika, w jego mniemaniu daje mu też wyjątkowe przywileje i prawa. Takiej iluzji ulegają czasami księża jako szafarze sakramentów - uznają się za świętych, bez pracy nad sobą, grzesząc pychą, gardząc wiernymi. Znam takich konsekrowanych pyszałków, często gorszących maluczkich a zamiast troski duszpasterskiej stosujących manipulację.

garnących się do cudotwórców pokroju o. Pio to ludzie ogarnięci "łakomstwem duchowym" jak to nazwał chyba Tertulian w jakiejś antygnostyckiej polemice. Większość jednak przychodzi z potrzeby, która ma niewiele wspólnego z abstrakcyjnymi fanaberiami. Przychodzą, bo są chorzy, cierpiący, samotni, bo szamoczą się w potrzasku życiowych okoliczności, z których wyrwać może ich jedynie (tak im się wydaje) cud. Póki było dobrze, modlili się niezbyt gorliwie albo i wcale, a np. na skrót Łk 18,9-14 patrzyliby jak wół na malowane wrota. Wykształcony, zaawansowany duchowo, radzący sobie z życiem i stawiający sobie wysokie wymagania czytelnik TP może na ten żałosny widok doświadczyć absolutnie zasłużonego poczucia wybrania i wyjątkowości. Może powiedzieć sobie w duszy: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten prymitywny osobnik, czy ten konsekrowany pyszałek, który nim manipuluje. Pozdrawiam.

w życiu nic mi w sumie nie wyszło, poza włosami,noooo ale tu rzeczywiście to co się dzieje wokół o.Pio przyprawia o konsternację. Byłem, zobaczyłem, tłum prawie pełzający i zawodzący wokół szklanej trumny, na zewnątrz wokół bazary z zapalniczkami z o.Pio, z śliniaczkami o.Pio, wszystko z o.Pio, jakbym dobrze poszukał pewnie i pieluchy dla dzieci z o.Pio bym znalazł. Jedyne co mi przyszło na myśl to WTF? nie specjalnie było gdzie się pomodlić, ale dla chcącego nic trudnego, wdrapałem się wyżej i się udało, ale jakoś "duch wspólnoty" omija mnie bardzo wielkim łukiem, zwłaszcza w takich miejscach. ps. w Polsce nie lepiej, znajoma zachwycona, bo dostała dziurkaczem zrobione malutkie kółeczko z podobno szaty o. Pio i co ona teraz z tym zrobi? będzie się do tego modlić czy co? przykładać na chore miejsca? ps2. Szanuję Pio, zbudował szpital tam gdzie go nie było, na tamte czasy w regionie kompletnie zacofanym, gdzie ludziom szczególnie brakowało jakiejkolwiek opieki zdrowotnej. Niósł ludziom konkretną pomoc i pociechę, raczej niewiele sam z tego miał, budzi mój szacunek, ale to co zrobiono z jego legendą to jakiś kompletny cyrk.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]