Porządek w kuchni

Trzy miliardy. Tyle mniej więcej wyników wynajduje Google, gdy się zapytać o „porządek w kuchni”.

12.10.2020

Czyta się kilka minut

 / ADOBE STOCK
/ ADOBE STOCK

Żeby znaleźć układ odniesienia dla tej liczby, zmusiłem swój sentymentalny mózg, aby wytworzył i nakazał palcom wklepać rozmaite permutacje fraz związanych z mechaniką i hydrauliką płodnego aspektu naszej cielesności. Otóż ten odważny skok w bagno przyniósł mi wyniki z rzadka przekraczające miliard odpowiedzi. Ta sama fraza po polsku występuje 21 milionów razy, czyli nie tylko rzadziej niż rozmaite plugastwa, ale nawet siedmiokrotnie rzadziej od „jak schudnąć” lub „dieta bez wysiłku”.

Tak, ład, porządek, harmonia i układ – to jest to, co najbardziej nas boli w swojej niedostępności. Przez kuchnię przewija się najwięcej materii organicznej poddawanej obróbce oraz procesom rozkładu. Te kwintale ziemniaków rocznie, zostawiające za sobą smugę obierek i zaschniętej skrobi, te hałdy chleba generujące zwały życiodajnych dla mrówek okruchów, te krople odpryśniętego tłuszczu, które zsumowane po roku dałyby oślizgłą kulę wielkości arbuza. Z racji swojego szczególnego statusu i zachodzących w związku z tym zjawisk kuchnia jest spleciona z ideą porządku w szczególnej dialektycznej relacji.

A może tylko się tak pocieszam i dorabiam ideologię, zmuszony do ogarnięcia czerwonych śladów po trzecim w tym sezonie i raczej ostatnim odcinku krakowskiej masakry przecierakiem do pomidorów. Filozofowałem, pobudzony czytaną rano rozmową ze specjalistą z centrum modeli matematycznych Uniwersytetu Warszawskiego. O modelowaniu przebiegu epidemii, oczywiście. Jak to rzetelny naukowiec, mówił ostrożnie i nawet liczb, jakie padały w rozmowie, nie ma sensu cytować bez kontekstu, więc je pominę. Ale mówił też o kuchni, pardon, zapleczu badawczym: „W modelu mamy ok. 38 mln »agentów«, odpowiadających 38 mln ludzi w Polsce, rozmieszczonych na mapie kraju na podstawie danych o gęstości zaludnienia. Przedział ich wieku dopasowany jest do zachowań mniej więcej tak jak w społeczeństwie, tzn. osoby starsze idą do kościoła, osoby w wieku szkolnym – do szkoły, itd.”.

Pierwsze, co Wielkiemu Modelarzowi przychodzi, ot tak, spod palca, jako skojarzenie z polskim staruszkiem, to że skoro słonko wstaje, drepcze sobie na mszę. Ale ufam, że owi agenci, czyli wirtualne ludziki z brzucha komputera, są wyrzeźbione z większą nieco uwagą do szczegółów. W końcu z tego samego centrum modeli biorę co rano prognozę pogody, jedyną, jakiej potrafię choć częściowo zawierzyć. Rzadko chybi totalnie, ale miewa liczne rozminięcia, czasem bolesne dla kogoś, kogo burza złapała po drodze ze sklepu, chociaż miała nadejść dopiero po kolacji. Ale nie gniewam się, raczej podziwiam, że te komputery są w stanie i tak konfrontować gigantyczną górę danych wejściowych z zapisami procesów z przeszłości. Ciekawie byłoby się dowiedzieć, co jest trudniej wymodelować? Świat od strony ludzi czy od strony nieba?

Obstawiam, że ludzi. Nie dlatego, jakoby z racji posiadania wolnej woli byli nie całkiem przewidywalni. Otóż są i wiemy to jeszcze lepiej od pokolenia naszych rodziców dzięki internetowi. Sęk raczej w tym, że liczbowo ujęty „wsad” takiego modelu musiałby uwzględniać znacznie, ale to znacznie więcej parametrów niż i tak skomplikowane kategorie opisu klimatu. Jak kwantyfikować zbiorowe emocje? Niektóre dość łatwo. Jeśli byście się spytali, czy od zeszłego tygodnia wzrósł strach w społeczeństwie, to odpowiem, że tak i to bardzo, niepotrzebny mi model. Ale nie wszystko da się zmierzyć, patrząc na sprzedaż wrażliwych dóbr. Poza tym jeszcze ten czysto ludzki chaos, brak konsekwencji i niezdolność trzymania się szeregu. „Tęsknota do porządku jest szlachetnym pretekstem, którym usprawiedliwia swe poczynania nienawiść do człowieka” – bohater „Walca pożegnalnego” Kundery wypowiedział te słowa co prawda 50 lat temu na widok oddziału ormowców pilnujących, czy każdy potulnie słucha poleceń partii w prowincjonalnej dziurze, ale jego słowa zachowują ważność. Szczególnie teraz, kiedy ze skądinąd oczywistych powodów będziemy słyszeć pomstowanie, że ludzie wystają z modelu i trudno się nimi zarządza.

Dostępny ludziom porządek jest stanem przejściowym. Czymże są te 3 miliardy porad w internecie, jak nie próbą jego utrwalenia, tak jak wiersz i list próbuje zachować na dłużej miłość albo radość, która musiała stać się wspomnieniem. Pisać wierszy nie umiem, ale kocham swoją kuchnię czynem, zdrapując czule z jej kafelków czerwone pomidorowe piegi. ©℗

Załóżmy, że akurat w kuchni ład jak na renesansowych obrazach idealnego miasta (też budzą u was ciarki przerażenia?). Co zrobić, żeby zjeść na ciepło i mało nabrudzić? Może to, co zrobiłem, aby zużyć rozmaryn, który obciąłem po przeniesieniu doniczki z balkonu na zimę. Bez świeżego rozmarynu nie zbliżajcie się do tego przepisu. Topimy na patelni ok. 30 g masła, dodajemy rozmaryn (3-4 gałązki) i ząbek czosnku, dusimy razem na bardzo małym ogniu, inaczej rozmaryn z przegrzania nabierze goryczy. Wyjmujemy rozmaryn i czosnek, rozprowadzamy sos 200 ml śmietanki, mieszamy jeszcze pół minuty. Wrzucamy na patelnię świeżo ugotowane jajeczne tagliatelle, mieszamy intensywnie, aby uzyskać kremową konsystencję sosu, w razie konieczności rozcieńczając go odrobiną wody po makaronie. Na koniec posypujemy obficie pieprzem i parmezanem.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Zawodu dziennikarskiego uczył się we wczesnych latach 90. u Andrzeja Woyciechowskiego w Radiu Zet, po czym po kilkuletniej przerwie na pracę w Fundacji Batorego powrócił do zawodu – najpierw jako redaktor pierwszego internetowego tygodnika książkowego „… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2020