Poruszone serce Jezusa

Liturgia przyniosła nam ostatnio opis dwóch rozmnożeń chleba: najpierw na zachodnim, a później na wschodnim brzegu Jeziora Galilejskiego. Uderzył mnie w nich jeden szczegół – oddający motywy Jezusa.
Czyta się kilka minut

Zlitował się nad nimi [tzn. nad zgromadzonymi]” – mówi Marek w pierwszym przypadku; a w drugim wkłada w usta Pana słowa: „Żal mi tego tłumu”. W obu zdaniach pojawia się to samo greckie słowo: splagchnizomai – być poruszonym do samych wnętrzności. Jezus jest najgłębiej poruszony: nie może spokojnie, zachowując chłodny dystans przejść obok tego, co widzi. Przeciwnie: to, co widzi, przewraca w Nim trzewia, nie pozwala pozostać bezczynnym – Jezus musi działać.

Jaki widok dosięga Jezusa w Jego wnętrzu? W pierwszym przypadku odpowiedź formułuje Marek: „byli bowiem jak owce nie mające pasterza”; w drugim znów wkłada ją w usta samego Pana: „bo już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść”.

Pierwsza sytuacja jest dramatyczna: owce bez pasterza są wystawione na wiele niebezpieczeństw – nie znają drogi ani na pastwisko, ani do zagrody; nie mają obrońcy przed wilkiem, ale (i to jest najważniejszy w tym obrazie refren biblijny) są rozproszone. Zapomniały głosu pasterza, lecz przez to utraciły również relacje między sobą – są głęboko podzielone, błądzą po wszystkich pagórkach – a to w Piśmie Świętym jest obraz bałwochwalstwa. Czasami są rozproszone, gdyż zostały rozgonione przez złych pasterzy, którzy troszczyli się jedynie o siebie samych.

Nic dziwnego, że Jezus jest głęboko poruszony na widok Ludu Bożego, który znalazł się w takim stanie. To poruszenie i wewnętrzne wzburzenie (owocujące czynem) nazywa się miłosierdzie: „zlitował się nad nimi”.

W drugim przypadku wszakże to, co widzi, nie jest godne pożałowania – tym razem Jezusa nie porusza duchowa bieda, dramatyczna wewnętrzna kondycja towarzyszących Mu ludzi. Jest znowu wstrząśnięty do głębi serca, ale możliwie najbardziej pozytywnym doświadczeniem: widzi ludzi, którzy trzy dni trwają przy Nim. Przylgnęli do Niego, przyszli nie na moment – są z Nim „jak latorośl w winnym krzewie” – skupieni na Nim i na Jego słowie tak dalece, że wszystko inne przestało się liczyć: „co będziemy jeść, co będziemy pić, w co będziemy się przyodziewać”. Ponoć o to wszystko poganie zabiegają, a oto Jezus jest właśnie po „pogańskiej” stronie jeziora, a to właśnie tutejsi ludzie z taką fascynacją odkryli przy Nim wartość Królestwa Bożego. Ta obecność nie tylko ich buduje. Jest ważna również dla Jezusa. Czy nie to miał na myśli św. Hieronim, kiedy tłumaczył Jezusowe zdanie („już trzy dni trwają przy Mnie”): „iam triduo sustinent Me” – co można by oddać po polsku: „już trzy dni Mnie podtrzymują”?

Ich trwanie dodaje Mu sił. Pokazuje Mu, że warto. Jezus jest poruszony doświadczonym dobrem, doznaną miłością i zaangażowaniem. Taka miłość też zmusza Go do działania. Musi dotrzymać danego słowa i spełnić obietnicę: „szukajcie wpierw Królestwa, a wszystko inne będzie wam przydane”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 8/2019