Ludzie bombardowani w Strefie Gazy. Ludzie, którzy w poszukiwaniu bezpieczeństwa ryzykują swoje życie w Puszczy Białowieskiej, na Morzu Śródziemnym czy w panamskiej dżungli. Ludzie w Afganistanie, których nie stać na podróż do odległego szpitala. Ludzie chorujący na ebolę, malarię i inne choroby, którymi nie interesuje się wielki przemysł farmaceutyczny. Oni wszyscy mają prawo do leczenia i potrzebują pomocy. Często nie mogą jej dostać ze względu na brutalne realia wojny, polityki migracyjne, sankcje gospodarcze lub rachunek ekonomiczny.
Kierując się etyką lekarską, Lekarze bez Granic niosą pomoc medyczną tym, którzy jej najbardziej potrzebują. Bez względu na płeć, wiek, wyznanie, przynależność etniczną czy to, po której stronie linii frontu akurat się znaleźli. Nie oglądając się na rządy arbitralnie odbierające fundusze pomocowe, antymigranckie prawa, politykę czy zyski wielkiego biznesu, w centrum stawiają ludzkie potrzeby.
Niezależność od rządów
Niezależność ma jednak swoją cenę. Organizacja nie korzysta z pieniędzy od rządów, które mogłyby z różnych przyczyn cofnąć swoje wsparcie. Dramatyczne skutki takiego uzależnienia obserwujemy w związku z wycofaniem się Stanów Zjednoczonych z pomocy międzynarodowej – tysiące pacjentów korzystających z pomocy USAid z dnia na dzień zostało odciętych od ratujących zdrowie i życie terapii. Niezależne finansowanie Lekarzy bez Granic pozwoliło im w tej sytuacji podtrzymać swoje programy medyczne, a nawet przejmować działania od organizacji, które znalazły się w finansowych tarapatach.

Zależność finansowa od rządowych funduszy utrudniłaby Lekarzom bez Granic pomoc migrantom na granicy polsko-białoruskiej. Uniemożliwiłaby też ratowanie ludzi na Morzu Śródziemnym, gdzie bezwzględne praktyki antymigranckie krajów UE prowadzą do utonięć tysięcy osób.
Niezależność od biznesu
Lekarze bez Granic równie rygorystycznie podchodzą do wsparcia od biznesu. Nie przyjmują pieniędzy od branży, których skutki działalności muszą leczyć – firm tytoniowych i alkoholowych, zbrojeniowych czy wydobywających paliwa kopalne.
Nie przyjmują też pieniędzy od firm farmaceutycznych. Organizacja jest dużym klientem wielu z nich, więc przyjmowanie takiego wsparcia rodziłoby wiele niejasności. Utrudniłoby też krytykowanie przemysłu farmaceutycznego.
Wolność mówienia prawdy
Od powstania Lekarzy bez Granic ważnym elementem ich misji jest témoignage. To francuskie określenie oznacza dawanie świadectwa i głośne mówienie o sytuacji ludzi, którym organizacja stara się pomagać. Szczególnie kiedy ludzie ci są krzywdzeni lub nie mają mocy, by zwrócić uwagę świata na swój los. Niezależność finansowa i tu jest niezwykle istotna.

Jak bowiem głośno sprzeciwiać się push-backom migrantów w Puszczy Białowieskiej, korzystając z grantów polskiego rządu? Jak publicznie piętnować chciwość producentów leków, przyjmując od nich darowizny. Pieniądze mogą być skutecznym kneblem.
Odpowiedzialność przed darczyńcami
Działania organizacji niemal w całości finansowane są z darowizn, w dużej mierze od osób prywatnych. Dzięki temu Lekarze bez Granic mogą zachować bezstronność, neutralność i niezależność. Mogą reagować natychmiast na pojawiające się kryzysy, nie czekając na decyzje instytucjonalnych sponsorów pomocy.
Taki model działania nakłada na organizację szczególną odpowiedzialność przed darczyńcami – za podejmowane decyzje i efektywność w wydawaniu pieniędzy. Niezależność w niesieniu pomocy przez Lekarzy bez Granic sponsorowana jest przez prywatne osoby przekazujące darowizny.
Jak można sponsorować niezależność?
Lekarze bez Granic od ponad 50 lat ratują życie i zdrowie tych, którzy nie mogą liczyć na inną pomoc. Opatrują rannych w konfliktach zbrojnych. Pomagają ludziom dotkniętym skutkami kryzysu klimatycznego. Leczą dzieci dotknięte skutkami niedożywienia. Pomagają bezpiecznie przyjść na świat dzieciom, opiekują się matkami i noworodkami, zwalczają epidemie. Obecnie organizacja działa w ponad 70 krajach.

Przekaż 1,5% podatku fundacji Lekarze bez Granic i pomóż ratować życie i zdrowie: KRS 0000901812.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.













