Pomnik pamięci

Władysław Bartoszewski: POWSTANIE WARSZAWSKIE - kolejna w ostatnich miesiącach monumentalna księga zbierająca dorobek Władysława Bartoszewskiego, świadka i historyka zarazem. Tom poświęcony Powstaniu, wydany w sześćdziesiątą piątą rocznicę jego wybuchu, zawiera zarówno teksty Bartoszewskiego, jak i rozmaite materiały historyczne zestawione przez Andrzeja Krzysztofa Kunerta.
Czyta się kilka minut

Powstała całość różnorodna i bogata w szczegóły, pozwalająca dotknąć realiów tamtego czasu, a równocześnie spojrzeć z dystansu na wydarzenia sprzed sześćdziesięciu pięciu lat.

Dystans nie oznacza braku emocji. W toczącym się od dziesięcioleci sporze o Powstanie Władysław Bartoszewski, uczestnik i dziejopis warszawskiego zrywu, zajmuje od początku stanowisko jednoznaczne. W 2003 roku w rozmowie z dziennikarzami "Rzeczpospolitej" powiedział: "Od 1946 roku napisałem o Powstaniu wiele setek stron i dziś nie wycofałbym z nich ani jednego zdania... Widzę Powstanie Warszawskie w perspektywie historii jako jeden z etapów trudnej drogi Polaków, która od końca XVIII wieku prowadziła przez Insurekcję Kościuszkowską, Legiony Dąbrowskiego, Powstanie Listopadowe, Wiosnę Ludów i Powstanie Styczniowe, przez walki 1905 roku, zryw pierwszej wojny światowej, wykuwanie w latach 1919-1921 - w obronie Lwowa oraz w powstaniach Wielkopolskim i Śląskich - granic Rzeczypospolitej, przez obronę w sierpniu 1920 roku nad Wisłą nie tylko Polski, ale i Europy; widzę je jako jeszcze jedno polskie »nie«, wypowiadane wobec kolejnych okupantów, zaborców i uzurpatorów, pragnących ograniczyć albo zniweczyć nasz suwerenny byt narodowy".

Na pytanie o ocenę decyzji o rozpoczęciu Powstania Bartoszewski odpowiada innym pytaniem: czy Powstanie Warszawskie mogło nie wybuchnąć? Zastanawiając się zaś nad kwestią, czy było ono zgodne z polską racją stanu, mówi: "Nie zawsze ci, którzy wybierali kompromis zamiast walki, wyszli na tym w ogólnym rachunku dziejowym lepiej niż ci, którzy podjęli walkę, chociaż wyglądała na beznadziejną". I daje przykład Finlandii oraz państw bałtyckich.

Tyle o generaliach. Olbrzymi tom stanowi jednak przede wszystkim podsumowanie wieloletniej pracy dokumentalisty i historyka. Przerwanej latami więzienia, utrudnianej przez tajne i jawne służby oraz cenzurę i triumfalnie dziś wieńczonej kolejnymi publikacjami, współtworzeniem warszawskiego muzeum, a także uczestnictwem w obchodach półwiecza Powstania, podczas których prezydent Niemiec na placu Krasińskich prosił w imieniu swojego kraju i narodu o przebaczenie.

Mamy więc najpierw obszerną kronikę powstańczych dni, rozpisaną na poszczególne dzielnice Warszawy. Potem świadectwa: notatki zamieszczone w "Wiadomościach z Miasta i Wiadomościach Radiowych", które to pismo Bartoszewski redagował. Wspomnienia powstańczego redaktora. Pierwsze dziennikarskie relacje z uroczystych pogrzebów ofiar, publikowane w 1946 roku

na łamach peeselowskiej "Gazety Ludowej". Dalej: prace historyczne, wśród nich fundamentalną "Prasę Powstania Warszawskiego". Studium zbierające teksty, które pokazują Powstanie oczami Niemców. Recenzje z książek. Artykuły rocznicowe pisane dla "Tygodnika Powszechnego"; w tym z 1979 roku wytłuszczono ówczesne ingerencje cenzorskie, obejmujące mniej więcej jedną czwartą całości...

W trzystustronicowym aneksie, opracowanym przez prof. Kunerta, znalazł się wybór podstawowych dokumentów, skład kadry dowódczej AK na dzień 1 sierpnia 1944 z notami biograficznymi oraz lista kawalerów orderu wojennego Virtuti Militari z okresu Powstania. Do tego mapy i fotografie, osobna plansza z niemieckim zdjęciem lotniczym Warszawy z końca lipca 1944, na którym naniesiono granice terenów opanowanych przez powstańców w pierwszych dniach walk i znajdujących się pod ich kontrolą 2 października, i jeszcze płyta z prezentacją multimedialną. Potężna księga jest prawdziwym pomnikiem wiernej pamięci. (Świat Książki, Warszawa 2009, ss. 782. Wybór tekstów, opracowanie, przypisy i aneksy Andrzej Krzysztof Kunert. Wybór ilustracji Andrzej Krzysztof Kunert, Zygmunt Walkowski. Mapy i plany Zygmunt Walkowski.)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2009