Polskie drogi

Pełniący obowiązki prezydenta Warszawy Kazimierz Marcinkiewicz rewolucjonizuje, jak to nazwały media, ruch w stolicy: w dzień nie będą mogły w jej granicach jeździć TIR-y o masie powyżej 16 ton. Do doraźnego klecenia usprawnień w ruchu kierowcy są już przyzwyczajeni, a decyzję ogłoszono w dzień po tragicznym wypadku na warszawskiej Ochocie, gdzie TIR potrącił matkę z dwójką dzieci, z których jedno zginęło na miejscu. Wyborcy warszawscy to docenią, ale rewolucja Marcinkiewicza nie poprawi zapewne bezpieczeństwa na drogach lokalnych, którymi TIR-owcy będą torować sobie objazdy. "TIR-y na tory"? Autostrady? Obwodnice? Rozporządzenie wydaje się łatwiej.
Czyta się kilka minut

Tymczasem policja ogłasza kolejną rewolucję: drogówce nie będzie wolno chować się w krzakach, oznakowane i widoczne (to dyscyplinuje) patrole będą kontrolować trzeźwość kierowców, zwiększy się liczba fotoradarów, a na trasy ruszy 120 nieoznakowanych radiowozów. Na swych stronach internetowych policja pisze: "Czekając na inwestycje drogowe należy wyeliminować podstawowe przyczyny wypadków: nietrzeźwych kierowców oraz tych, którzy przekraczając dozwoloną prędkość, stwarzają niebezpieczne sytuacje na drodze".

Drogi o straszliwym stanie nawierzchni, pozbawione pasów i poboczy, przecinające miejscowości, gdzie nie ma chodników i oświetlenia - to codzienność polskiego kierowcy. Mimo że zbyt szybka jazda po prostym odcinku dobrej drogi to też zagrożenie, ale jednak nie takie, jakie czyha na dziesiątkach tysięcy bocznych tras: ze strony kozaków w zdezelowanych autach, wyprzedzających na wzniesieniach i zakrętach. Niekoniecznie pijanych. Na pewno pozbawionych wyobraźni, na których nawet najlepsze kampanie billboardowe nie zadziałają. Palacz też myśli, że jego ostrzeżenie o nowotworze nie dotyczy.

Czy na te boczne drogi starczy 120 nieoznakowanych radiowozów? A może warto by ruszyć na drogę i te oznakowane, zaparkowane w widocznych miejscach? Drogówka poważnieje - nie chce czyhać w krzakach na frajerów, którym nikt nie mrugnął, nie wymyśla już kartonowych atrap radiowozów. Ale potrzebna jest nie tylko na kilku głównych szosach województwa, choć tam najefektywniej poprawia się statystyki i wizerunek.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2006